"Pomimo zwykłej przyjaźni"

32 3 2
                                        

ZPW. Miriam

Obudziłam się oblana zimnym potem. Chyba odechciało mi się wyjazdu do Tokyo. No co zrobić? Koszmary się zdarzają. Trzeba żyć dalej.

Szybko się zerwałam z łóżka i poszłam się ubrać. Założyłam czarną bluzkę z białym, wyjącym do księżyca wilkiem i czerwone rurki. Pomalowałam się, uczesałam i zeszłam coś wszamać. Rodzice byli w pracy. Moim wyzwaniem na dziś była Vicky. Boże! Znowu ona!... Dopóki spała było spoko, ale nie trwało to długo. Nagle nad moją głową usłyszałam głośny śmiechokrzyk. Tak, to Vicky.

-Bawić! Bawić! Miriam... pobaw się ze mną!

-Spadaj brzdącu! - żałuję że to ja uczyłam ją mówić. Plus taki że jej pierwszym słowem było "Miliam" z racji tego że nie umiała powiedzieć "r". Vicky usiadła obok mnie, a ja sięgnęłam po telefon, znaczy chciałam sięgnąć, ale w ostatnim momencie zabrała go Vicki i zaczęła z nim uciekać.
-Jak ja cię dopadnę Vicki... - Młoda zaczęła się śmiać. Zaczęła się gonitwa po całym domu. Takie małe, a takie szybkie, skubana! Po długim czasie złapałam skubańca, a wraz z nim mój telefon. Pech chciał bym przypadkowo nacisnęła na połączenia i zadzwoniła do Josha. Cholera! Musiałam coś wymyśleć bym nie wyszła na idiotkę, która z własną siostrą sobie nie radzi. Ostatecznie zaprosiłam go do domu.

Josh przybył po krótkim czasie. Zaprosiłam go do środka i udaliśmy się w stronę kuchni. Chciałam mu zrobić kawę kiedy to przebiegła Vicki i wytrąciła mi szklankę z ręki.

-Vicki!! Uważaj co robisz! - krzyknęłam zdenerwowana. Mała pobiegła na taras.

-Poczekaj, pomogę ci. -Oboje schyliliśmy się w tym samym czasie by podnieś szklankę i uderzyliśmy się głowami po czym nasze tyłki ucałowały kafelki w kuchni. Zaczęliśmy się śmiać z samych siebie. Vicki weszła dzwiami od tarasu. Nie zauważyliśmy jej. Miała w rękach tajną broń szpiegowską, a mianowicie był to wąż z wodą do podlewania kwiatów. Skierowała go w moją stronę i zaczęła mnie oblewać. Uśmiała się przy tym jak nigdy. Wtedy ja wstałam a Vicki zaczęła uciekać z wielkim bananem na gembali. Wypuściła węża, którego ja złapałam i zaczęłam ją oblewać wodą. Bawiłyśmy się tak i śmiałyśmy do czasu aż nie dołączył się do nas Josh. Ten to potrafi się bawić z dziećmi. Zabrał węża z moich rąk i zaczął nas obie lać. W pewnym momencie przestał. Prawdopodobnie szukał oczami Vicki. Ja stanęłam naprzeciw Josha i też szukałam jej wzrokiem. Dziewczynka wyskoczyła zza drzewa za mną gdy ja stałam przodem do Josha i chcąc nie chcąc popchnęła mnie w jego stronę. Ja przewróciłam się na Josha, a on na mokrą trawę tym samym zupełnie przypadkowo pocałowaliśmy się. Mimo iż oboje byliśmy początkowo zmieszani to nasze usta nie oderwały się od siebie tak szybko. Przeciwnie! Oboje zatopiliśmy się w tym pocałunku. Było to wspaniałe. Najwspanialsza rzecz jaką mogłam zrobić i w życiu się nie spodziewałam że ją zrobię. Trochę jak w hiszpańskiej telenoweli, którą tak bardzo uwielbia moja mama, a od której tak bardzo chciało mi się rzygać. Jednak teraz mnie nie mdliło. Mogłabym całować go godzinami.

W końcu przestaliśmy. Vicki patrzyła... Wróciliśmy do domu. Podniosłam tę szklankę. Poprosiłam Vicki by poszła się czymś zająć do pokoju, a ja sama poszłam z Joshem do mojego. On położył się się bez pytania na moim łóżku i mnie przeprosił za ten pocałunek. Nawet nie zauważyliśmy jak zrobiła się 16:00 a moi rodzice wrócili. Byliśmy cali mokrzy! No właśnie! A Josh walnął się na moje królewskie łoże! No nie ważne już. Musieliśmy zejść. Ja przedstawiłam rodzicom Josha. On stwierdził że może byłoby lepiej gdyby sobie poszedł. Odprowadziłam go kawałek, szliśmy w zupełnej ciszy, ale to było całkiem miłe. Gdy musieliśmy się rozstać pocałowałam Josha w policzek

-Dziękuję - Wyszeptałam mu do ucha. Chłopak się zaczerwienił.

-Nie ma proble... - wtedy dostał od mojej rąsi w łep!

-A to za zamoczenie mi łóżka! - Uśmiechnęłam się, on z resztą też i z prędkością światła pobiegłam do domu.

Weszłam do domu. Może odpocznę... ale nie!!

-Miriam... kim był ten chłopak? -Zapytała mama

-Przyjaciel z klasy - Odpowiedziałam zmieszana

-Oni się całowali! - Wykrzyczała Vicky. Miałam ochotę ją palnąć w łep!

-Nie prawda! Zamknij się! - wstałam zezłoszczona i już chciałam do niej podejść, ale ona szybko pobiegła do swojego pokoju.

-Miruś... To nie wstyd się zakochać. Twój pierwszy chłopak, co?

-Tato! Przestań! To... AAŁA!! -Upadłam na podłogę. Ten ból.. co się za mną działo? Mama i tata szybko do mnie podbiegli. Ja złapałam się za skronie. Oboje zaprowadzili mnie do pokoju. Położyłam się.... Ból w końcu minął, a ja zaczęłam myśleć o Joshu i naszym pocałunku... Jednak nie długo. Moje oczy znowu zaczęły krwawić, a ja...

-------------------------------------------------------------

Aż mnie zemdliło... W następnej części jakieś ciekawe akcje walniemy 😁

Zdjęcia ze znanego i kochanego wujka google grafika

Miłego czytańska single/singielki i nie tylko 😂

Za OknemOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz