Rozdział 27

44 4 0
                                    


Zza drzwi wyszedł Jake. Jego włosy jak zwykle były w nieładzie a na jego twarzy widoczny był mały zarost.

- Cześć. - powiedział patrząc mi prosto w oczy, ale ręce trzymał w kieszeni i rozglądał się nerwowo po pokoju.

- Cześć. - chciałam, żeby zabrzmiało to bez uczuć ale mi nie wyszło.

- Czy to prawda?
- Nie, po prostu schudłam leżąc w szpitalu wiesz.
- Tak strasznie mi przykro... naprawdę chciałem mieć z tobą to dziecko.
- A mi nie.
- Jak to "nie"?
- N o r m a l n i e. Myślisz, że pozwoliłabym ci się zbliżyć do mojego dziecka z tą twoją dziunią?
- Jaką dziunią?
- Nie udawaj bo widziałam damską bieliznę u ciebie w domu. - odwróciłam głowę, bo poczułam przypływający potok łez.
- Angel... to nie miało tak być. To nie miało się stać. Gdybyś...
- No co?
- Gdybyś go wtedy nie pocałowała, wszystko byłoby dobrze.
- Wiesz co? Wypchaj się i wynoś, nic tu po tobie.
- Ale..
- Żadne ale. Wyjdź.
- Kocham cię. - oznajmił i wyszedł a ja się rozpłakałam.

- Csiii, wszystko będzie dobrze... - powiedziała Fiona przytulając mnie do siebie.
- Mam dość życia ! Nie chcę żyć.
- Angel spokojnie, masz jeszcze dużo czasu przed sobą.
- Nie sądzę.
- Choć, zrobimy piżama-party !
- Ty tak na poważnie?
- A czemu nie? Poprawi ci to humor.
- No nie wiem...
- Ale ja wiem. Juz dzwonie.
- Po kogo?
- Noo dziewczyny z mojej szkoły.

Nie podobał mi się ten pomysł, bo dopiero co wróciłam ze szpitala.
Ale może Fiona ma rację? Może będzie mi lepiej ? Zobaczymy.

Po 10 minutach usłyszałam dziewczęce głosy. Już są.

- Angel to dziewczyny, dziewczyny to Angel.

- Heh fajne przedstawienie. - zaśmiała się jedna. Była to blondynka o ciemnej karnacji skóry. - Ja jestem Emily. - przedstawiła się.
- Elizabeth, ale mów mi Elza. - oznajmiła dziewczyna z rudymi, długimi włosami.
- Sara, ta zwariowana. - parsknęła śmiechem szatynka.
- Lidia, ta odpowiedzialna- wszystkie dziewczyny spojrzały na brunetkę.
- Ty odpowiedzialna? Weź mnie nie rozśmieszaj. - rzekła ostatnia dziewczyna a była to Diana, miała ombree przechodzące z blondu w róż.

- No więc już się znacie... no to dawać piżama party rozpoczęte! - Na to zdanie wszystkie dziewczyny złapały poduszki i zaczęły się nimi nawalać.

Po chwili cały pokój był w piórach.
Bawiliśmy się świetnie. Cały wieczór minął nam super. Zaprzyjażniłam się ze qszystkimi dziewczynami a szczególnie z Sarą. Po 20 wkroczył alkohol.

- Dziewczyynki... czas na jakiegoś boy'a. - wyjąkała Elza.
- Nio maszz racjję...
- Do Dylana? - zapytała Sara.
- On niee. - powiedziała Diana.
- Dzwonie do Alana. - wycisnęła numer Fiona.
- Kto to Alan? - zapytałam.
- To najprzystojniejszy i najseksowniejszy chłopak z naszej szkoły. Ale nie na dziewczyny, bo mówi, że chce spotkać tą jedyną .

- Alan?
- Tak, coś się stało? - rozległ się głos po drugiej stronie telefonu.
- Przyjdź do mnie bo mamy imprezę a nudno.
- Ja was nie będę zabawiał - zaśmiał się.
- Chodzi mi tylko o rozmowę.
- Nie dzięki, mam lepsze rzeczy do roboty.
- Ok. Cześć.
Zakończono rozmowę telefoniczną.

- A jak wygląda ten cały Aalan?
- Ma piękne włosy koloru czerwonego klonu. - rozmarzyła się Lidia.
- I taką seksowną twarz... - zająknęła się Elza.
- A oczy głębokie niczym... studnia, takie fioletowe. - oznajmiła Sara.
- Jeżeli on ma fioletowe oczy, to ja jestem królową. - rzekła Emily.
- On ma niebieskie oczy. - powiedziała Fiona.
- No i jest umieśniony, w jego klatę mogłabym gapić się jak jak w lustro. - Diana opadła na łóżko.
-Taak, a jego śmiech... - kontynuowała Elza.

Przegadałyśmy te 15 minut tylko o nim.

- Wojna! - krzyknęły wszystkie naraz.
- Dajmy to zrobić Angel. - powiedziała Diana, co mnie zdziwiło.
- Okej... - dziewczyny wzruszyły ramionami.

Wstałam z kanapy i pociągnęłam za poduszkę i zaczęłam atakować pozostałe.

- Dawać gramy w butelkę!

- Niee - złapałam się za czoło.
- Podajcie butelkę po winie. - Elza podała ją mnie.

No i zakręciłam. Wypadło na Dianę.

- Pytanie czy wyzwanie - dziewczyny spojrzały na Dianę.

- Wyzwanie.

Fiona trochę pomogła mi wybrać dla niej wyzwanie.

- Zaproś wszystkich na imprezę urodzinową u siebie.

- Spoooko- powiedziała i wycisnęła numer.

- Hej Bridget, słuchaj w piątek czyli jutro będzie u mnie impreza urodzinowa zaproś wszystkich.

- Ok masz załatwione.

- Nie mam pojęcia co było w tym takiego strasznego...

- Ona nigdy nie robiła imprezy.

- Aaa to współczuję. - złapałam za ramię Diany.

***
Specjalnie dla was dłuższy rozdział ! :* Nowy chłopak w życiu Angel ;)

I love you messageOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz