No i wreszcie piątek - treningi czas zacząć.
Już od rana wraz z Gabi przebywałyśmy na torze i obserwowałyśmy zawodników, przejeżdżających kolejne okrążenia...
Muszę przyznać, że przez te dwa tygodnie przerwy trochę się stęskniłam za wyścigami...
W każdym razie treningi MotoGP zostały zdominowane przez Jorge Lorenzo, który tak na marginesie w przyszłym sezonie zmienia barwy z niebieskich na czerwone, a jego miejsce ma podobno zająć Viñales. Jednym słowem - będzie się działo...
Wracając do hotelu spotkałam po drodze młodszego z Marquezów. Biedak nie miał łatwego początku sezonu - zaledwie jeden ukończony wyścig... Nie dziwo, że chodził trochę przybity.
Porozmawiałam z nim chwilę i chcąc poprawić mu humor, zaprosiłam go wieczorem na wspólne oglądanie filmów. Podziałało. Wielki uśmiech zagościł na jego twarzy i zgodził się bez zastanowienia. Być może właśnie tego mu trzeba - nie myśleć chociaż przez trochę o wyścigach i tej całej presji ciążącej na nim. Szczególnie, że dobry z niego chłopak, na szczęście wogóle niepodobny z charakteru do starszego brata...
Umówiliśmy się, że będzie u mnie w pokoju o siódmej...
*
- Gabi, wredna małpo, gdzie znowu leziesz? - spytałam przyjaciółkę, która szykowała się do wyjścia.
- Yy, Mave zaprosił mnie na spacer. - zarumieniła się lekko.
Heej, coś się tu chyba zaczyna między tą dwójką dziać...
Wymownie uniosłam brwi.
- Ej, to nie tak! My się tylko przyjaźnimy. - powiedziała z delikatnym uśmiechem.
- Yhym... przyznaj, że ci się podoba.
- Co? Gdzie? Że Mave? Niee. - poplątała się.
Posłałam jej spojrzenie typu 'i tak wiem lepiej', na co zaczerwieniła się jeszcze bardziej.
- Muszę już iść, spóźnię się. - wymamrotała tylko. Pokręciłam głową i zaśmiałam się cicho. Czyli jednak! On się jej podoba! Ciekaaawe...
- Jakby coś to możesz go tutaj przyprowadzić, ja zaprosiłam Alexa na 'wieczór filmowy', więc byłoby doborowe towarzystwo. - wyszczerzyłam się.
- W sumie... to nie jest zły pomysł. - powiedziała powoli - Całkiem możliwe, że wbijemy. - uśmiechnęła się.
- Będziemy czekać.
- Dobra, to ja spadam. - Gabi zasalutowała, po czym opuściła pokój, a ja zostałam sama.
Spojrzałam na zegarek. 18.28. Ok. Zostało mi pół godziny...
Obczaiłam zasoby jedzenia i stwierdziłam, że jest go stanowczo zbyt mało. No cóż... czyli czekała mnie wycieczka do sklepu.
Po około dwudziestu minutach byłam z powrotem, z ogromną ilością słodyczy i innych przekąsek. No co? Raz na jakiś czas można sobie pozwolić na wyżerkę...
Kończyłam rozpakowywać torby, gdy rozległo się pukanie.
To pewnie Alex.
Ruszyłam w stronę drzwi, otworzyłam je z rozmachem i... stanęłam oko w oko z Marc'em Marquezem. Zamarłam. A co on tutaj robi?? Na jego widok, mimowolnie przypomniałam sobie wczorajszą sytuację... Na samą myśl zrobiłam się czerwona.
CZYTASZ
Be different because it's beautiful
FanfictionMłoda dziennikarka trafia do świata MotoGP, gdzie życie uprzykrza jej pewien bardzo irytujący, ale zabójczo przystojny facet...
