Znowu nieco krócej, ale nie mogę zdradzić więcej szczegółów.
Mam również smutną (jak dla mnie ) wiadomość i ..
Ale powiem o tym innym razem :p
Zachęcam do pozostawienia komentarza,
bo tym razem to właściwie od was zależy,
co będzie dalej.
No i ile będzie tekstu ;)
Komentarze motywują, miśki, przemyślcie to.
enjoy, x
-------
Za pomoc w tym rozdziale bardzo dziękuję Szerrys :*
Bez Ciebie ten rozdział nie miałby kompletnie sensu.
Kocham, xx
-----
XLI
Tego dnia Harry nie był spokojny. Romantyczny weekend z Draco cały czas krążył mu po głowie. Marzył już o kolejnym, jednak wiedział, że szybko taki nie nastąpi. Harry miał pewne obawy, bo po raz pierwszy nikt od rana go nie poszukiwał, nie męczył, a inne dzieciaki traktowały go jako zwykłego ucznia. Zawsze tego pragnął, jednak było to niestety bardzo niepokojące. I jego przyjaciele również to zauważyli. Marzec trwał. Pogoda coraz częściej dopisywała, więc uczniowie znowu co chwila byli na błoniach. Marzec trwał. Cedrika wciąż nie było. Zniknął i było to co najmniej dziwne. W końcu tak bardzo się starał, a teraz uciekł? Bez sensu. Marzec trwał. Właściwie, to kończył się. Do kwietnia zostało zaledwie kilka dni, a Voldemort wciąż nie zakłócał spokoju chłopca.
Harry, Ron i Hermiona przysiedli pod dużym dębem na uboczu błoni. Potter uśmiechnął się na wspomnienie, które zawitało w jego głowie. To było pod tym drzewem. Po kilku minutach dołączyło do nich trzech ślizgonów. Celem spotkania było oczywiście tajemnicze zniknięcie Cedrika. W końcu cały czas był w zakazanym lesie, a tu nagle zniknął? To się siebie nie trzymało. Do grupki dołączyły kolejne dwie dziewczyny. Przysiadły obok i rozpoczął się temat numer jeden: GDZIE JEST CEDRIK?
Nauczyciele obserwowali ich z okien szkoły. W końcu niecodziennym widokiem jest grupa nienawidzących się uczniów, spędzających razem czas wolny.
Malfoy również krążył po błoniach z towarzyszącym mu Aaronem. Harry był sceptycznie nastawiony i zdecydowanie niezadowolony, kiedy widział tą dwójkę razem, ale tym razem miał ważniejsze rzeczy na głowie niż zazdrość. Postanowił więc zignorować fakt, że jego chłopak spaceruje sobie właśnie z gościem, którego prawie przeleciał. I to nie tak dawno..
-Harry!
Hermiona pomachała mu książką przed twarzą.
-Skup się- mruknął Ron- nie mamy zbyt wiele czasu.
Wybraniec westchnął. Dwójka chłopców spacerujących po błoniach przystanęła, słysząc nagły oburzony krzyk. Spojrzeli w stronę Pottera i reszty bandy. Harry fuknął pod nosem i odwrócił się plecami do Draco, który najwidoczniej dobrze się bawił. Po chwili poczuł ręce oplatające go w pasie i cmoknięcie w policzek.
-Zazdrośnik.
-Pf, choćbym miał o kogo.
Obaj zachichotali, aż w końcu brunet odprawił ślizgona, tłumacząc się zajęty. Wiedział, że nikt nic nie powie przy Draco. Urażony arystokrata postanowił bardziej zdenerwować Pottera i pobiegł do Woodbridga, zarzucając mu rękę na ramiona. Harry pokręcił z politowaniem głową i położył się na trawie, głowę opierając na kolanach Notta.
W ostatnią sobotę marca był szkolny wypad Hogsmeade. Hermiona stwierdziła, że musi odpocząć od tego całego zamieszania i zdecydowała się nie pójść do wioski. Ślizgoni mieli szlaban od profesor McGonagall, za niewypełnianie obowiązków. Więc do miasteczka wybrało się zaledwie kilkanaście osób, w tym Ron i Harry. Od razu skierowali się do pubu, gdzie Ron namówił przyjaciela na ognistą whiskey. Popołudnie trwało, a kiedy alkohol buzował w żyłach stwierdzili, że czas wracać. Po wyjściu z lokalu, Harry stracił równowagę, co zrzucił na zbyt dużą dawkę alkoholu we krwi. Ron zauważył to w porę i złapał Harry'ego. Przerzucił sobie jego rękę przez bark i ruszyli do zamku. W międzyczasie może trochę wytrzeźwieli. Może.
Będąc już w sali wejściowej, Rona coś tchnęło. Popchnął przyjaciela na ścianę. Zdezorientowany Potter nie zrobił nic, poza obserwowaniem rozwoju wydarzeń. Weasley podszedł do niego, przycisnął się do jego ciała i pocałował. Nie zwyczajnie, tylko mocno i zachłannie. Nie czekał na odpowiedź, wepchnął język pomiędzy wargi przyjaciela.
Wybraniec stał sparaliżowany. W końcu zebrał w sobie siły i odepchnął rudzielca.
-CO TY WYPRAWIASZ?!
-No dalej, Harry. Skończ udawać.. Widziałem jak na mnie patrzysz.. Wiem, że tego chcesz..
-RON, OCIPIAŁEŚ? MAM CHŁOPAKA!
-Przejmujesz się ślizgonem? Do tego śmierciożercą? Daj spokój.. Przecież to zwykła szmata. Malfoy jest dziwką- prychnął, za co został spoliczkowany.
-Kocham Draco, a ty jesteś pijany. Zostaw mnie!
Złoty Chłopiec skierował się na schody, ale został gwałtownie przyciągnięty.
-Pożałujesz tego, Potter.
Potem obaj wrócili do dormitorium i położyli się spać. Ron jednak zrozumiał, co się stało. Dręczyło go okropne wyrzuty sumienia. Nie wiedział, co mu się stało. Przecież Harry był jego bratem.
CZYTASZ
Otherside||DRARRY OTP ✔
FanfictionDziękuję mojej wspaniałej koleżance z ławki i kumpeli od serca za wykonanie okładki <3 „Nie wierzę, że to złe.." ~*~ Co możesz zrobić dla wygranej? Czarny Pan nie pozwoli o sobie zapomnieć. Niewinny chłopiec wciąż odczuwa jego obecność. Jak to...
