purification

568 25 1
                                        

- Proszę pani? Czy wszystko dobrze? - mówił czyjś głos, brzmiał jakby dochodził zza ściany; był bardzo delikatny, ale jednocześnie stanowczy i pełen czułości.

- Mama? - wymamrotałam, uchylając powieki.

- Umm, nie... Mówi inspektor Alicia Cooper, jestem z policji. - kontynuował głos. Zamrugałam gwałtownie powiekami, słysząc słowo "policja" - Czy jest pani w stanie wstać?

- Przepraszam najmocniej. O Boże, przepraszam. Czy ja... - przełknęłam ślinę, marszcząc brwi. - Czy ja kogoś zabiłam?

***

- No proszę, nigdy bym nie pomyślał, że będę cię odbierał z posterunku policji. - powitał mnie chłopak, śmiejąc się ze mnie przez całą drogę do samochodu.
- Jace, przestań, to nie jest śmieszne. Pobierali mi odciski palców, czuję się jak jakaś pussy banger.
- Co? - zaśmiał się, zginając się w pół na środku chodnika, zwracając na siebie uwagę wszystkich ludzi dookoła.

Siedząc w domu na kanapie i gapiąc się w telewizor poczułam się nieswojo.
Nagłe spotkanie osobowych wątków mojej przeszłości zaginało mi jelita, powodując nieprzyjemne "motyle".
Wszyscy, włącznie z nimi, uważają, że mi przeszło, że czas mnie wyleczył; ba, nawet ja sama tak myślałam, a teraz, na tej kanapie, dostrzegłam w sobie tak wiele szczegółów, tak wiele uczuć, że sama nie wiedziałam już co czuję.

Ostatecznie, zaparzając sobie kolejną herbatę doszłam do paru wniosków:
- Nadal jest mi przykro z powodu tego, co zrobił mi Harry
- Nadal jest mi przykro, że zostawili mnie przyjaciele
- Nie patrzę na Jace'a tak samo, jak patrzyłam wcześniej
Ostatni wniosek przerażał mnie najbardziej...
Jeszcze parę miesięcy temu byłam w stanie bez wahania przyjąć od niego pierścionek, gdyby mi go zaproponował, a teraz nie wiedziałam nawet czy dalej chcę z nim mieszkać. Podświadomie zaczęłam porównywać go z Harrym, zauważać jak wiele ma cech, które mnie irytują. Nie mieliśmy nawet wspólnych zainteresowań.

Mieszając miód w herbacie, oparta o blat i wpatrzona w okno zaczęłam wątpić w każdy krok, postawiony przeze mnie przez ostatnie 5 lat.

Wkurzona wypiłam letnią już herbatę i zbierając swoje graty, wyszłam z mieszkania. Wepchnęłam w uszy słuchawki, nadal kwestionując swoje własne ja. Ekran telefonu oślepił mi twarz, oszałamiając mnie na chwilę.
Wyszłam na świeże powietrze, czerpiąc z niego każdy atom. Puściłam piosenkę, rozkoszując się jej dźwiękami.

Takie chwile jak te przynosiły mi ukojenie - słuchając 4 pór roku Vivaldiego przemierzałam truchtem kolejne alejki parku, napotykając już tylko bezdomnych albo ludzi z psami.

Po 30 minutach rzucania się bezsensownie po parku zatrzymałam się przy szyldzie supermarketu, wrzucając na słuchawki Blodtørst od norweskiego zespołu metalowego, czując jak melancholia odpływa ode mnie ruchem jednostajnie przyspieszonym.
Energia znów mi wróciła, wytrącając z obiegu nieprzyjemne myśli i dodając mi adrenaliny. Zbiegłam w dół ulicy, poznając każdy kolejny jej kawałek i śmiejąc się sama do siebie.

Wracając do domu czułam się oczyszczona. Myśli odeszły, w głowie w końcu mi się rozjaśniło, no i zepsułam słuchawki. Wbiegając po schodach zaczęłam myśleć nad wymówką, którą za 5 minut będę musiała sprzedać swojemu chłopakowi.

Stojąc przy swoich drzwiach wzięłam głęboki oddech, po czym chwyciłam klamkę, lekko ją naciskając.
W mieszkaniu wszystko wyglądało tak, jak przed moim wyjściem - Jace dalej spał w swoim pokoju, światło w kuchni nadal było zapalone i telewizor włączony.

Właściwie to czego oczekiwałaś?
Co zrobiłby Harry, gdybym niespodziewanie wyszła?

#%^*

Zrobiło sie brudno
Kochani oficjalnie wrócilam, hura.
Przepraszam za tak długa przerwę, ze musieliście czekac no i mam nadzieje ze nadal tu jestescie!!!
Wena wróciła do tego stopnia, ze pracuje nie tylko nad nowymi rozdzialami tutaj, ale tez nad zupełnie nowym ff hihi
Standardowo proszę b pieknie o votes i komentarze!!! Dajcie znać co myślicie, buziaki 💗

spring; harry stylesOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz