#7

124 8 0
                                        

Delikatny, subtelny wiatr otulił mą bladą, jak zeszłoroczny śnieg twarz. Przymknąłem na moment oczy, by nacieszyć się pięknem tego momentu i miejsca. Choć raz poczułem się wolny, bez ograniczeń, bez smutku, tylko narastającej euforii. Wszystko miało tak spokojną aurę. Liście drzew kołyszące się tak jakby tańczyły, w rytm podmuchów wiatru.

Niespodziewanie poczułem obcy dotyk na opuszkach moich dwóch palców. Uchyliłem w końcu oczy i przeniosłem wzrok na dłoń, która była za to odpowiedzialna. Taehyung niepewnie splótł nasze palce, a ja w końcu na niego spojrzałem. W jego oczach kryła się nuta strachu, niezręczności, ale i troski.

-Co robisz?

Zapytałem nadal mu się przyglądając.

-Ymm... Ja...

Na policzkach zagościł różowawy odcień, a ręka szybko została odsunięta. Kiedy się zorientowałem brakiem ciepła, pospiesznie znów ją chwyciłem. Srebrnowłosy popatrzył na mnie zaskoczony, a ja tylko zachęcająco się uśmiechnąłem. Twarz Tae w momencie się rozjaśniła przez ogromny uśmiech.

-Spokojnie. Nie przeszkadza mi to.

To coś czego mi brak, od tak długiego czasu.

Kroczyliśmy tak wzdłuż alejek pięknego ogrodu. Mimo, że należał do szpitala był bardzo zadbany i przepełniony wszystkimi możliwymi kolorami. Za każdym razem, gdy jakaś pielęgniarka przychodzi, opowiada mi co danego dnia w nim zrobiła.

Mało mnie to interesowało, ale teraz już wiem jak bardzo dużo siebie w to wkładały. To uczyniło, to miejsce odciętym od biało-niebieskiego życia.

-Kiedyś, pewnie pomyślałbym że to sen. Nierealne marzenie. Wiatr, słońce, kwiaty i przyjaciel u mego boku.

Wyszeptałem upojony zapachem kwiatów. Chciałem chwycić z nim kontakt, ale miał spuszczony wzrok na swoje buty, jakby smutny. Zaniepokoiło mnie to. Przecież jeszcze chwilę temu był tak szczęśliwy, jakiego jeszcze nigdy go nie widziałem.

-Taehyung... Stało się coś?

Zapytałem cicho. Jego ręka jeszcze mocniej się zacisnęła na tej mojej.

-Nie, nie. Nic się nie stało... Zresztą jak zawsze.

Zmarszczyłem brwi niezrozumiale. Kompletnie nie rozumiałem o co mu chodzi, ale wolałem go z tym zostawić. Czasami najlepiej się po prostu nie wtrącać.

-Chodź, pokażę ci coś.

Pociągnął mnie mocno, aż prawie się przewróciłem o wystające, brukowe kostki. Posłusznie za nim poszedłem.

-A to daleko?

Zapytałem marudząc. Nie chciało mi się biegać. Tym bardziej, że trochę kuło mnie w klatce piersiowej.

-Nie.

-Na pewno? Wiesz, że nie za dobrze się czuję.

Przystanął nagle.

-Jeonggukie... Ze mną nigdy nie stanie ci się krzywda.

Przełknąłem głośno ślinę i nadal patrzyłem w jego ciemne, czekoladowe oczy, w kształcie migdałów.

-W-wiem.

Wybełkotałem cicho. On tylko kolejny raz smutno się uśmiechnął.

Znów ten smutek. Niezrozumiały dla mnie smutek. A jestem specem od odczuwania smutku i przygnębienia. Dlaczego nigdy nie potrafię cię rozszyfrować Kim Taehyung?

-Więc co chciałeś mi pokazać?

Zapytałem w końcu się niecierpliwiąc.

-Zobaczysz w swoim czasie. Najpierw musisz nie patrzeć.

-Ale po co?

-Wiesz, że i tak ci nie powiem.

Zaśmiał się melodyjnie, co bez chwili zastanowienia uznałbym za muzykę dla mych uszu. Okrążył mnie, po czym ułożył ręce na moich powiekach.

-Co robisz?

Zaśmiałem się, na ślepo dotykając jego dłoni, na mojej twarzy.

-Cicho Ggukie.

-Ggukie?!

Wyrzuciłem wzburzony.

-Tak. Ggukie.

-Tylko mama i Jin mnie tak nazywają.

-Teraz ja dołączam do tego grona.

Właśnie mogłem sobie wyobrazić jego dumny i zadowolony uśmiech. Miałem ochotę pokręcić głową, ale jego ręce mi to uniemożliwiły. Przez może pięć minut, prowadził mnie na ślepo, aż zatrzymał nas oboje.

-Mogę już patrzeć?

Zapytałem lekko się denerwując.

-Tak. Zdecydowanie możesz.

Powoli zsunął swe dłonie, z moich powiek. Kiedy je uchyliłem, chwilowo miałem mroczki przed oczami. Jednak, gdy tylko obraz się wyostrzył, aż wstrzymałem oddech. Dookoła nas była polana, na której rosły piękne, fioletowo-niebieskie niezapominajki*, a tuż obok tego samego koloru fiołki*.

Wszystko tak idealnie się łączyło- kolory, zapachy, krajobraz i miejsce. To tak, jakby wszystko było od dawna przeznaczone na odpoczynek i wytchnienie.

-O ja... Jak tu... Jak tu pięknie.

Spojrzałem na Taehyunga ze łzami w oczach. Zbyt dużo emocji wezbrała się na raz. Aż się wzruszyłem.

-Odkąd cię poznałem, zacząłem je sadzić i pielęgnować. Są tak delikatne i kruche, jak ty. Dlatego też mi o tobie przypominają.

Przez moment naprawdę miałem ochotę się rozkleić na amen, jednak się powstrzymałem.

-To piękne co mówisz. Dziękuję, ale nadal nie wiem dlaczego jesteś dla mnie taki miły i mi pomagasz. Przecież jeszcze niedawno byłem dla ciebie okropnie oschły i...

-Nie musisz kończyć. Od początku wiedziałem, że jesteś inny. Że to tylko maska pod którą się kryje ta piękna, czysta osobowość. Boisz się Jeonggukie, ale nie masz czego. Zapewniam cię.

Nie czekając dłużej, przylgnąłem do jego ciała. Nie mam pojęcia co mnie prowadziło. Jaka niezrozumiała, nadnaturalna siła. Było takie ciepłe i miłe. Dawało schronienie, poczucie czyjejś bliskości, wsparcia, bezpieczeństwa. Uwielbiałem to czuć.

-Dziękuję, że jesteś przyjacielu.

Wyszeptałem, na co wypuścił powietrze z płuc, odsuwając się momentalnie z delikatnym, prawie niewidocznym uśmiechem.

-Dziękuję, że się przede mną otworzyłeś.

***

ZNACZENIE:

Niezapominajka- Jeżeli damy komuś niezapominajkę to chcemy, aby ta osoba nigdy o nas nie zapomniała. Ale pragniemy, też żeby stało się coś więcej, żeby ta osoba stworzyła z nami jakiś związek, chociażby przyjaźń.

Fiołek- Kwiat ten jest symbolem miłości, radości, ale też smutku z powodu tego, ze ktoś bliski o nas zapomniał.

Symphony of love «~TAEKOOK~»Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz