W momencie moje powieki się rozchyliły, a oddech szalał równie mocno jak moje serce. Oparłem się o metalową rurę od łóżka, a klatka piersiowa niesamowicie mnie kłuła.
-To był tylko sen... Zwykły sen.
Zbyt przerażający, zbyt destrukcyjny sen... Przecież nikt nie jest w stanie mnie zaakceptować.
Usłyszałem kilkukrotne pukanie w drewnianą płytę, co całkowicie wybiło mnie z męczących myśli. Od razu starłem z twarzy zasychające łzy. Miałem tylko nadzieję, że nikt tego nie zauważył.
-Jak się pan czuje?
Zapytał starszy, delikatnie siwy mężczyzna w białym kitlu.
-D-dobrze... Tylko trochę boli mnie serce.
-Rozumiem, czy jakieś inne objawy?
-Dopiero się obudziłem, ale teraz raczej nic prócz tego.
Nic, prócz zrujnowanej psychiki...
Doktor podszedł do łóżka zdecydowanym krokiem i chwycił za jedną z poduszek, na których leżałem. Dopiero wtedy zauważyłem na niej ogromną, zaschniętą plamę krwi.
-Czyżby?
Uniósł jedną brew, a ja przyłożyłem wystraszony dłoń do skóry pod nosem. Moje palce ociekały bordową cieczą, a ja naprawdę byłem w szoku, gdyż nic nie czułem.
-Musiałeś się przez sen nieźle zestresować. Twoje serce nie nadążało z pompowaniem krwi w żyłach i odrzuciło ją, wypuszczając drogami tlenowymi. Dobrze, że przynajmniej nie zacząłeś kaszleć krwią.
Spuściłem wzrok na swoje brudne dłonie. Na znak mojej porażki, upadłości. Byłem bezużyteczny, niepotrzebny nikomu. Tylko w snach mogę pomarzyć o byciu docenionym.
Docenionym przez Kim Taehyunga... Choć, nawet tam mi się to nie udaje... Jestem taki żałosny...
-Miałeś wiele szczęścia tym razem. Jednak to daje nam znak, że jest niestety gorzej. Tak więc postaramy się zmienić nieco terapię leczenia. Przyrównać pewne leki i wybrać te właściwe.
Nie mogłem już słuchać jego wywodów. Szanowałem tego lekarza, ale nie potrzebnie jeszcze daje mi się łudzić. Mógłby mi tego zaoszczędzić i wprost powiedzieć- zostało ci tyle, a tyle czasu.
-Prosze powiedzieć mi prawdę.
Uniosłem na niego oszklony wzrok. Miałem dość wszechobecnych kłamstw. Tego rażącego fałszu.
-Gdybym udzielił ci odpowiedzi, poddał byś się.
Zauważył kładąc dłoń na moim barku.
-Już dawno się poddałem.
Odwróciłem wzrok i odepchnąłem rękę spoczywającą na moim ramieniu. Lekarz jakby chciał coś powiedzieć.
-Pomyśl choć trochę o bliskich.
Wstał ociężale, po czym kierował się do wyjścia. Położyłem się bezwładnie i wtuliłem, w ostatnią poduszkę, która mi została. Zatrzymał się we framudze.
-Pomyśl o Taehyungnie.
Zwróciłem twarz w stronę drzwi, jednak już nikogo nie było. Wypuściłem ciężko powietrze.
~Taehyung~
-Przepraszam!
Podbiegłem pospiesznie do wychodzącego z bardzo dobrze znanej mi sali lekarza. Nie chciałem zamęczać takimi pytaniami Jeongguka, więc postanowiłem dowiedzieć się czegoś od specjalisty.
CZYTASZ
Symphony of love «~TAEKOOK~»
Fanfiction•Bo Taehyung myślał o wszystkim tylko nie o sobie, a Jeongguk nie potrafił się uśmiechać• WAŻNE INFO: •angst;fluff;disease;hospital;love;• ✓ZACZĘTE~ 02.03.18 ZAKOŃCZENIE~...
