#9

110 7 0
                                        

W momencie moje powieki się rozchyliły, a oddech szalał równie mocno jak moje serce. Oparłem się o metalową rurę od łóżka, a klatka piersiowa niesamowicie mnie kłuła.

-To był tylko sen... Zwykły sen.

Zbyt przerażający, zbyt destrukcyjny sen... Przecież nikt nie jest w stanie mnie zaakceptować.

Usłyszałem kilkukrotne pukanie w drewnianą płytę, co całkowicie wybiło mnie z męczących myśli. Od razu starłem z twarzy zasychające łzy. Miałem tylko nadzieję, że nikt tego nie zauważył.

-Jak się pan czuje?

Zapytał starszy, delikatnie siwy mężczyzna w białym kitlu.

-D-dobrze... Tylko trochę boli mnie serce.

-Rozumiem, czy jakieś inne objawy?

-Dopiero się obudziłem, ale teraz raczej nic prócz tego.

Nic, prócz zrujnowanej psychiki...

Doktor podszedł do łóżka zdecydowanym krokiem i chwycił za jedną z poduszek, na których leżałem. Dopiero wtedy zauważyłem na niej ogromną, zaschniętą plamę krwi.

-Czyżby?

Uniósł jedną brew, a ja przyłożyłem wystraszony dłoń do skóry pod nosem. Moje palce ociekały bordową cieczą, a ja naprawdę byłem w szoku, gdyż nic nie czułem.

-Musiałeś się przez sen nieźle zestresować. Twoje serce nie nadążało z pompowaniem krwi w żyłach i odrzuciło ją, wypuszczając drogami tlenowymi. Dobrze, że przynajmniej nie zacząłeś kaszleć krwią.

Spuściłem wzrok na swoje brudne dłonie. Na znak mojej porażki, upadłości. Byłem bezużyteczny, niepotrzebny nikomu. Tylko w snach mogę pomarzyć o byciu docenionym.

Docenionym przez Kim Taehyunga... Choć, nawet tam mi się to nie udaje... Jestem taki żałosny...

-Miałeś wiele szczęścia tym razem. Jednak to daje nam znak, że jest niestety gorzej. Tak więc postaramy się zmienić nieco terapię leczenia. Przyrównać pewne leki i wybrać te właściwe.

Nie mogłem już słuchać jego wywodów. Szanowałem tego lekarza, ale nie potrzebnie jeszcze daje mi się łudzić. Mógłby mi tego zaoszczędzić i wprost powiedzieć- zostało ci tyle, a tyle czasu.

-Prosze powiedzieć mi prawdę.

Uniosłem na niego oszklony wzrok. Miałem dość wszechobecnych kłamstw. Tego rażącego fałszu.

-Gdybym udzielił ci odpowiedzi, poddał byś się.

Zauważył kładąc dłoń na moim barku.

-Już dawno się poddałem.

Odwróciłem wzrok i odepchnąłem rękę spoczywającą na moim ramieniu. Lekarz jakby chciał coś powiedzieć.

-Pomyśl choć trochę o bliskich.

Wstał ociężale, po czym kierował się do wyjścia. Położyłem się bezwładnie i wtuliłem, w ostatnią poduszkę, która mi została. Zatrzymał się we framudze.

-Pomyśl o Taehyungnie.

Zwróciłem twarz w stronę drzwi, jednak już nikogo nie było. Wypuściłem ciężko powietrze.

~Taehyung~

-Przepraszam!

Podbiegłem pospiesznie do wychodzącego z bardzo dobrze znanej mi sali lekarza. Nie chciałem zamęczać takimi pytaniami Jeongguka, więc postanowiłem dowiedzieć się czegoś od specjalisty.

Symphony of love «~TAEKOOK~»Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz