~Jeongguk~
Wystające sprężyny materaca nieprzyjemnie wbijały mi się w żebra, powodując mój nagły powrót do rzeczywistości. Czułem niewyobrażalną suchość w gardle, a mój dech był oporny i płytki. Moje powieki nie miały siły się nawet podnieść, przez co zacisnąłem z ledwością pięści na białym, miękkim materiale. Odczuwałem mocne kłócie w miejscu nadgarstka, a tym samym czuły, delikatny dotyk, przeczesujący moje niezbyt świeże już kosmyki włosów. Mimo wszystko, pod jego wpływem lekko się spiąłem, a obolałe, ledwo funkcjonujące serce zabiło zdecydowanie zbyt szybko niż powinno, na świadomość, kto dokonuje tego czynu.
-T-Taehyung...
Wychrypiałem, a gardło zaczęło nieznośnie mnie piec, przez co jeszcze trudniej wydawało mi się jakikolwiek dźwięk.
-Nie synku, to ja... Mama.
Gdy tylko dotarły do mnie te słowa, jak na zawołanie z kącika moich oczu, spłynęła samotna, tęskna łza. Kolejny raz gładziła mnie po głowie, a ja odnosiłem wrażenie, jakbym stał się całkowicie wyobcowany, odosobniony, pomimo jej obecności.
-Jestem tu przy tobie Jeonggukie. Wszystko będzie dobrze, obiecuję.
Postarałem się w końcu z całych siły, by unieść te ciążące mi powieki. Po chwili dostrzegłem zarys drobnej, kobiecej sylwetki, jednak nie na tyle wyraźnie, bym mógł jej się bardziej przyjrzeć. Dopiero po pewnej chwili zaczynałem dostrzegać szczegóły jej zmartwionej twarzy, popuchnięte oczy od, jak podejrzewałem długiego płaczu, popękane usta i sine worki spowodowane brakiem snu i zmęczenia. Dopiero później dostrzegłem stojącego w rogu tatę, który ze smutnym uśmiechem pomachał w moją stronę. Patrzyłem raz to na niego, raz na nią, finalnie i tak sunąc wzrokiem w stronę otwartych na oścież drzwi, w których nikogo nie było. Nawet żywej duszy... Tylko pusta przestrzeń... Pusty korytarz... Tak samo pusty, jak w tym momencie moje serce. Jeszcze mocniej zacisnąłem pięści.
-W-wody.
Wydusiłem kaszląc, a mama w momencie zareagowała, nalewając ją do szklanki, z przezroczystego dzbanka. Tata pomógł mi się podciągnąć, a mama pilnowała bym nie upuścił naczynia. Skinąłem im w celu podziękowania, na co oboje się lekko uśmiechnęli. Tak naprawdę cieszyłem się z ich towarzystwa. Ale tym samym było mi niesamowicie wstyd i źle, z myślą o tym że wolałem widzieć przed sobą zupełnie inną osobę, która pozornie była mi całkowicie obca.
-Co tu robicie?
Zapytałem w końcu, upijając kolejny łyk przezroczystej cieczy.
-Pan doktor zadzwonił do nas w środku nocy i powiedział o twoim nagłym ataku. Niestety nasz samochód był zepsuty, więc nie mięliśmy możliwości przyjechać do ciebie od razu. Pożyczyliśmy go od cioci Mian dziś rano i jak najprędzej przyjechaliśmy tu do ciebie.
-Nie musieliście.
-Oczywiście, że musieliśmy. Gdy tylko dzieje ci się krzywda, serce nam się łamie skarbie. Jak dobrze, że ten miły młody chłopaczek tu z tobą był i cię pilnował przez ten czas. Nawet jeśli pielęgniarki miały to robić. Nie chciał dopuścić do ciebie nikogo prócz siebie.
-C-chłopak?
Zapytłem z uciążliwą gulą w gardle, a serce znów doznało palpitacji.
-Tak, taki zadbany, ładny blondynek. To jakiś twój przyjaciel?
Zagadnęła przysiadając na rogu łóżka i chwytając moją dłoń.
-Całą noc?
Kolejny raz zadałem pytanie, ignorując jej własne pytanie.
-Tak, podobno co rusz poprawiał ci poduszkę, przemywał twarz zimną wodą i czuwał przy twoim łóżku, momentami przysypiając. Ale dyżurująca przyznała, że dzielnie z tym walczył.
Zaśmiała się cicho, a ja przez chwilę nie wiedziałem co mam powiedzieć. On tu był. Był tutaj, tuż obok. Zajmował się mną, a w tym samym czasie sam mógł odpocząć i się zregenerować. Zamiast tego postanowił się poświęcić w mojej sprawie. Pomimo naszej kłótni, która spowodowana była moim szczeniackim, bezmyślnym zachowaniem. Kolejny raz łzy wypłynęły z moich przekrwionych oczu. Mama momentalnie się zmartwiła.
-Kochanie, dlaczego płaczesz? Nie płacz.
W momencie wtuliła mnie w swoje ciepłe ramiona, a ja w przypływie chwili ten uścisk odwzajemniłem. Zacisnąłem mocno powieki, a kabelki niesamowicie mnie denerwowały, jednak nie równało się to z przyjemnym poczuciem miłości rodzicielskiej. Byłem zawiedziony sobą, ale tym samym coraz bardziej oczarowany własnym przyjacielem.
*+*+*
Dobry wieczór kochani!
Tak, to już czas, w którym myślę że powrócę do kontynuowania tego opowiadania.
Jest tu jeszcze ktoś, kto to pamięta i czyta? ☺️
Wybaczcie, za tak długą nieobecność tutaj, jak i ogólnie na profilu, ale przez parę miesięcy miałam niesamowity kryzys twórczy.
Ale jak na razie mam kilka pomysłów, więc trzymajcie kciuki by jak najdłużej 😌
CZYTASZ
Symphony of love «~TAEKOOK~»
Fanfiction•Bo Taehyung myślał o wszystkim tylko nie o sobie, a Jeongguk nie potrafił się uśmiechać• WAŻNE INFO: •angst;fluff;disease;hospital;love;• ✓ZACZĘTE~ 02.03.18 ZAKOŃCZENIE~...
