2

1.2K 78 7
                                        

RYDER

Od 15 minut czekam pod szkołą na Lisette, a ona jak na złość nie przychodzi. A jestem pewny, że wszyscy już wyszli. W dodatku jest okropny skwar, a fakt, że mam na sobie garnitur i siedzę w czarnym samochodzie, wcale nie pomaga. Wysiadam z auta i rozglądam się po prawie pustym parkingu, prawie, bo dwa miejsca dalej stoi białe BMW i8, co wcale nie jest dziwnym widokiem na parkingu takiej szkoły, tutaj każdy dzieciak jeździ drogim samochodem. W końcu posłałem siostrę do szkoły dla snobów. Na początku jej rodzice adopcyjni nie byli zadowoleni, że to ja zdecydowałem o tym, gdzie będzie się uczyć, ale w końcu odpuścili, zresztą ich zdanie się nie liczy. Chcę, żeby moja siostra otrzymała jak najlepsze wykształcenie, a ta szkoła jej to zapewni, poza tym ma jeszcze jeden plus - jest tylko dla dziewczyn. A to sprawia, że mogę dalej myśleć, że Liss jest mała dziewczynką, która bawi się lalkami i nie w głowie jej chłopcy.

Nie chcę, żeby moja siostra poszła w moje ślady i pomimo tego, że wie, czym się zajmuję, to staram się trzymać ją od tego z daleka. Robię wszystko, żeby moi wrogowie się o niej nie dowiedzieli. W moim świecie miłość jest słabym punktem, który łatwo wykorzystać, dlatego, żadne moje spotkanie z kobietą nie trwa dłużej niż noc, szczególnie po historii z Rebecą, była jedyną kobietą, której zaufałem, pozwoliłem sobie mieć nadzieję, a ona perfidnie to wykorzystała i wbiła mi nóż w plecy...

- Gdzie ona do cholery jest. - mówię do siebie i idę w stronę szkoły, koleś z BMW też się chyba znudził siedzeniem w aucie, bo teraz chodzi koło samochodu i nerwowo patrzy na zegarek.

Ciągnę drzwi i szybkim krokiem wchodzę do holu, czuję, jak coś na mnie wpada, tym kimś okazuje się ciemnowłosa dziewczyna, odruchowo chwytam ją w talii, czym ratuję ją od upadku. Podnosi na mnie wzrok i patrzy na mnie chyba najbardziej niebieskim oczami, jakie kiedykolwiek widziałem.

- Naprawdę mógłbyś, patrzeć jak chodzisz - głos Lisette sprawia, że odrywam wzrok od oczu tej dziewczyny. - Chcesz ją zdeptać? - pyta, ale nie daje mi szansy, na odpowiedz - Właśnie Lara to jest mój brat Ryder - przedstawia nas sobie, a ja dopiero teraz zauważam, że nadal trzymam ją w ramionach.

- Cześć - mówi cicho dziewczyna i odsuwa się ode mnie - I dziękuję.

- Nie ma za co. Idziemy? - pytam, przepuszczając je w drzwiach - Czekałem na ciebie pół godziny, co wy tam tak długo robiłyście? - zwracam się do siostry.

- Jasne ty pół godziny nie czekałbyś nawet na papieża - mówi, śmiejąc się - Jesteś tu pewnie jakieś 10 minut i to wystarczy, żebyś powiedział, że czekasz pół godziny, a co do twojego pytania to musiałyśmy z Larą coś załatwić.

Wchodzimy na parking, gość z BMW zrywa się z ławki, na której siedział i podbiega do samochodu od strony pasażera.

- Ten przystojny szofer po ciebie przyjechał - mówi Lisette i dosłownie ślini się do tego kolesia, szturcham ją łokciem - No co już nawet popatrzeć nie można? - pyta mnie z oburzeniem.

- Muszę jechać, on i tak już ze strachu umiera, że jesteśmy spóźnieni - mówi Lara i przytula Lisette - Widzimy się jutro. - mówi i odchodzi w stronę BMW.

- Pamiętaj, żeby pogadać ze swoim tatą, on na pewno się zgodzi - krzyczy za nią moja siostra, ale Lara już jej nie odpowiada, tylko z gracją wsiada do samochodu i po chwili odjeżdżają.

- Do auta - rozkazuję Lisette - Przez ciebie spóźnię się na spotkanie. - wsiadamy do Camaro i odjeżdżamy, a ja dalej mam przed oczami twarz tej dziewczyny. Nigdy nie spotkałem kogoś takiego, wygląda jak królewna śnieżka, jak czarnowłosy anioł.

- Wpadła ci w oko co? - pyta Lisette.

- Kto?

- Lara. Nie udawaj głupiego, widziałam, jak na nią patrzyłeś -mówi uśmiechając się głupio.

- Ona jest w twoim wieku, jest jeszcze dzieckiem - wypalam, pierwsze co mi przyjdzie do głowy.

- 8 lat różnicy to nie tak dużo - mówi - Mogę się z nią jakoś bliżej poznać.

- Nic nie rób, dobrze wiesz, jak wygląda moje życie, nie mogę sobie pozwolić na coś takiego. Jeśli bym się z nią związał, byłby moją słabością, a wiesz, że nie lubię się czuć słaby -odpowiadam, mając nadzieję, że to ją przekona, ale nie moja sistra nie byłaby sobą, gdyby teraz odpuściła.

- Nie rozumiem, dlaczego nie pozbędziesz się wuja, przecież to ty rządzisz - mówi z wyrzutem.

- Wiele mu zawdzięczam.

- Oboje wiemy, co mu zawdzięczasz - odpowiada mi z irytacją.

- Przestań drążyć ten temat. Opowiedz mi coś o niej -mówię.

- A jednak podoba ci się - piszczy zachwycona.

- Nie po prostu chcę, wiedzieć z kim się zadajesz - odpowiadam, choć dobrze wiem, że mi nie uwierz.

- Tak sobie to tłumacz. Nazywa się Larysa de Lancret, pochodzi z Włoch, jej ojciec prowadzi firmę inwestycyjną, a matka kiedyś była modelką, a teraz żeruje na pieniądzach swojego męża i całe dnie spędza w butiku, który nie przynosi jej żadnych zysków, poza tym zdradza go na prawo i lewo.

- To dlaczego po prostu się z nim nie rozwiedzie? - pytam.

- Lara mówi, że to dlatego, że mają podpisaną intercyzę i po rozwodzie zostałaby z niczym, nawet ten butik należy do jej męża. Ale nie to jest najgorsze.

- A co?

- Matka Larysy uważa, że to przez nią straciła szansę za zostanie znaną modelką, więc na Larze spełnia swoje niespełnione ambicje. Zdarzają się dni, kiedy Lara wstaje o 6 rano, a wraca do domu przed północą, a potem jej matka jest wielce zdziwiona, że ta nie ma siły wstać do szkoły.

- To Larysa nie potrafi się postawić?

- O to samo ją pytałam, ale ona ma zasadniczo problemy z asertywnością, więc pozwala swojej matce ciągnąć się po różnych sesjach, pokazach, dodatkowych zajęciach. - mówi szczerze oburzona - Czasami jak u niej jestem, to mam ochotę, jej wygarnąć co o niej myślę - mówi, kiedy wysiadamy pod willą - Dobrze, że chociaż jej ojciec jest spoko. A właśnie Lara obiecała mi, że pogada z ojcem, żeby pozwolił jej iść na tę imprezę na jej osiemnastkę, mam nadzieję, że nie zmieniłeś zdania? - pyta ostrożnie.

- Nie, ale żadna ma się nie upić i ochrona będzie miała was na oku - ostrzegam.

- Wiesz, co myślę o alkoholu, a Lara za bardzo boi się swojej mamy. - odpowiada - Związek z tobą dobrze by jej zrobił, może nauczyłaby się odmawiać, a ona mogłaby ci pomóc - rzuca na odchodne i biegnie do domu.

Ona mogłaby mi pomóc? Prędzej to ja bym ją zniszczył.


__________________________________________________________


Pierwsze spotkanie mamy już za sobą. 

Jak wam się podoba? 

Wiem, że trochę nudno,  ale obiecuję, że się rozkręci, poza tym i tak jestem z siebie dumna bo jest ponad 1000 słów.

UnperfectWhere stories live. Discover now