2- miasto w „chmurach"

779 44 11
                                        

Tydzień minął szybko, dziewczyna otrząsnęła   się  dość pośpiesznie z gwałtownego powrotu Carnage'a. Choć nadal była przestraszona wolała nie mówić o tym nikomu, w raczej bardziej się skupić na „facecie w czerni" który intrygował Gemmę stokroć bardziej niż stary kolega i wyprowadzka.
Przychodząc na lotnisko z rodziną dziewczyna dopiero zauważyła co straciła.
Zaczęła płakać, przypominać sobie wszystkie ważne twarze, głosy, a nawet zachowania.
Przeżywała właśnie wstrząs, nagły napływ wspomnień spowodował że dziewczyna szybko wyjęła zeszyt i wyrwała z niego kartkę. W rękę wzięła długopis i zaczęła pisać:
Część!
Chciałabym przeprosić, że wam nie powiedziałam. Żałuje że się nie pożegnałam osobiście tylko przez głupi list pisany na kolanie. Wyjście w najlepszym stylu. Mam nadzieje, że mi to jakkolwiek wybaczycie. Nawet gdybym wam powiedziała że wyjeżdżam to i tak by się nic nie dało zrobić. Rodzice o przeprowadzce powiedzieli mi tydzień przed, a jedyne co mogłam powiedzieć to : Idę się pakować .
I odejść od stołu.
Tydzień to za mało czasu by was pożegnać a co dopiero o tym poinformować. Dlatego właśnie pisze. Taki liścik pożegnalny, tyle że nie odchodzę na zawsze. Rodzice powiedzieli że wrócimy na wakacje. Tam w Anglii, w Londynie mają mi coś jeszcze powiedzieć. W najgorszym wypadku spodziewam się rodzeństwa a w najlepszym raka. No dobra to było głupie.
Wracając chcę żebyście nie płakali, jedyną osobą która może płakać jestem ja.
Mam prośbę, jeśli czytasz ten list
sam/a  to nie mów o tym nikomu.
Po prosty odpisz pod ten adres:
St.Herostreet 27 London
P.S Mój numer telefonu też znacie. A jak coś się stanie to zadzwoń. Pilnujcie Petera! Proszę. Kocham was! <3

Dziewczyna szybko wstała z podłogi otrzepując się z brudu. Wszyscy przechodzący koło niej z zaciekawieniem spoglądali.
Pośpiesznie pobiegła do sklepu gdzie zakupiła kopertę i zapakowała w nią list , po czym zaczęła szukać poczty. W końcu znalazła, Żółty, stary   budynek który delikatnie zasłonięty był wysoką brzozą. Słońce świeciło w ogromne okna, które delikatnie uchylały się.
Dziewczyna wchodząc do środka szybko wrzuciła kopertę do czerwonej wielkiej skrzynki po czym pospiesznie wyszła.
Zadowolona lecz nadal ze łzami w oczach poszła do ogromnej szklanej budowli, lotniska. Znalazła rodziców i usiadła z nimi.
- Dlaczego powiedzieliście mi tak późno?- zapytała.
- Chcieliśmy żebyś się tak długo nie przejmowała.
- Woleli żeby moje emocje były skumulowane w ciągu jednego tygodnia, myśleli że dam radę. Nie przewidzieli że Carnage powróci.- pomyślała wyjmując telefon.

Stukając tak w ekran przemyślała wszystko. Wiedziała, że na rodzicach w głównej mierze nie może się wyżywać, ale wiedziała i postanowiła że będzie rozładowywać złość na przestępcach, którzy muszą zostać ukarani.
Wiedziała że Carnage jest zbyt niebezpieczny dla niej w tamtym momencie więc jedynym wyborem na zwalczanie zła były silna wola, łuk i może pare zabawek od Tonego, które ukradkiem pożyczyła od miliardera.
To był jej plan na życie w stolicy Anglii.
W końcu kto by pomyślał, że nagle dziewuszka wyjedzie w świat i nie wróci.
Na dłuższą skale to przytłacza, wiec może ja już przestane opowiadać o tym co było dalej na lotnisku. W samolocie jak to w samolocie, klima włączona  na fula,  ludzie marzną, a później tylko czekać na anginę lub inne choróbsko.
Wracając do lotnisk, w Londynie, na początku wydawało się przyjemnie, ale jednak zapach spalin powodował, że na przekór zawsze zdrowe płuca Gemmy chciały wyjść na zewnątrz i wyjechać na wieś. Ja nie mówię że w Nowym Jorku jest jakoś lepiej, ale jednak inaczej.

Po tygodniu życia w mieście w „chmurach", chociaż sens tego rzeczownika jest inny, wydał się całkiem przyjemny. Dziewczyna poszła do szkoły minionego  dnia co dało jej dużo nowych znajomości, choć nie tak wartościowych jak w USA.
Przydadzą jej się, wkrótce będzie chciała poznać miasto, bo mimo spokojnej dzielnicy w której mieszkają, musi poznać i te mroczne pełne przestępców.
Pierwszego dnia w szkole poznała dziewczynę o imieniu Maggie w skrócie Mag oraz chłopaka który nazywał się Harry.
Gemma chciała podejść do nowego życia w sposób uśmiechnięty. Nie chciała mówić nikomu o tym skąd przybyła oraz o tym kim była i w końcu nadal jest, ale w nowym środowisku trudno uniknąć pytań o miejsce zamieszkania lub właśnie o przeszłość.

Gdy dziewczyna wracała do domu po szkole czy przechadzkach, wchodziła do swojego pokoju , zamykała drzwi na klucz, włączała muzykę i coś majsterkowała.
I tak jej mijał cały dzień. Szkoła, spacer, pokój, muzyka i wynalazki od Starka.
W końcu po dwóch tygodniach się zdenerwowała i zamiast siedzieć w pokoju wychodziła szukać bandytów z zabawkami miliardera, to nie był dobry pomysł bo pewnego razu zdarzyło się to...

Something wrong! ~ P.POpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz