rozdział 51

2.5K 112 99
                                        

-Jeszcze po jednym piwie?- głos Dereka rozbrzmiewa przy ognisku.

-Jak już wstałeś to możesz podać każdemu jeszcze po butelce i paczkę czipsów!- Stiles bawi sie długimi włosami Lydi.

Dzisiaj wszyscy siedzieli przy ognisku, całe stado, w komplecie. Bawili sie, ze względu na to, że Ethan wrócił kilka dni temu do domu.

-No proszę, proszę...- Scott i Liam od razu odwrócili głowy w kierunku głosu.- Jakaś impreza i my nie zostaliśmy zaproszeni?

Alfa stada wstaje z trawy i zerkając na Liama przybliża sie do przybyłej osoby.

-Gabe wy chyba zartujecie. Nie macie wstępu do Beacon Hill. Tym bardziej na moją posiadłość. Wynoście sie.- oczy przywódcy zmieniły kolor na czerwony z wściekłości.

-Scott, dlaczego jesteś taki nie miły?- Nolan prycha i szuka wzrokiem odpowiedniej osoby.- O tam jesteś! Liam! Czemu sie nie przywitasz?

Wspomniany omega spuszcza wzrok na butelke piwa, którą ściskał i przełyka ciężko ślinę.

-Li?- słyszy szept tuż przy swoim uchu.

Gdy Theo nie dostaje odpowiedzi, wszystko składa sie w jedną całość w jego głowie.

-Skurwiele...- zaczyna i wstaje od razu wściekle idąc w kierunku Nolana.
Przez złość jest szybszy od każdego i od razu powala nowego chłopaka na ziemie warcząc.- Po chuj tu przyszliście?! Tym bardziej odpierdolcie sie od niego.

-Uh złaź z niego kutasie. Jesteś jego obrońcą czy co?- głos kolejnego chłopaka z ich paczki rozbrzmiewa w jego uszach.

-On jest mu przeznaczony co nie Reaken?- Gabe prycha i uśmiecha sie złośliwie, gdy łaczy swój wzrok ze wzrokiem Theo.- Jaki jest w łóżku? Taki jak z nami? Nadal piszczy i płacze?

Jad w głosie chłopaka sprawia, że Liam jest bliski dostania ataku paniki. Wstaje oddychając głośno i zaczyna sie wycofywać w kierunku domu.

-Scott o czym on mówi?- Malia wstaje w momencie w którym Lydia biegnie za omegą.

-Oni go zgwałcili. Dwa lata temu. Jeden po drugim. A ja byłem na jebanym treningu lacrossa.- Alfa tłumaczy, a pozostali członkowie stada wstają. Każdy ma wypisany szok na twarzy, ale też złość.

Theo wstaje stając obok swojego przywódcy i wysuwa pazury.

-Nadal jest taki ciasny?- kontynuuje tym razem Nolan, a Scott łapie go za gardło.

-Wynoście sie. Teraz. Kurwa.- warczy głosem Alfy i wbija pazury w szyje wroga.

Gabe uwalnia Nolana i całą ich 6osobową paczką idą w kierunku ulicy. Theo widząc ich złośliwe uśmiechy i pewność siebie warczy jeszcze raz. Jednak tracąc ich z pola widzenia, skupia sie tym samym na osobie w domu. Zerka na przywódcę, a on jedynie kiwa głową.

-Idź do niego. Ja wyjaśnie wszystko reszcie.- Raeken nie protestuje, biegnie szybko w kierunku domu.

Scott's younger brotherOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz