rozdział 89

2K 91 1
                                        

-Theo to nie jest dobry pomysł...- Lydia zaczyna i patrzy jak chłopak pochyla sie nad ranną omegą.

-To jest bardzo dobry pomysł, on nie może sie uleczyć.- Raeken kręci głową i patrzy na dziewczynę, która przyciskała gazy do rany z której leciała krew po wyciągnięciu toporka.

-Tylko pomyśl! Jego mama zrobi to lepiej! Kompletnie nie mamy o tym pojęcia! My zrobimy mu większą krzywdę.- Martin nie patrzyła na swoje własne dłonie całe pobrudzone krwią przyjaciela.

-Po prostu zabierz opatrunek, ja sie zajmę resztą.- alfa przełyka ciężko śline i patrzy na nieprzytomną twarz swojego chłopca.- Przytrzymaj go.

Lydia jedynie zaciska zęby i kiwa głową. Obserwuje jak chłopak rozcina od nowa ranę i zaczyna ją wypalać. W momencie przystawienia ognia do skóry omegi, chłopiec otwiera żółte oczy i zaczyna warczeć z bólu.

-To działa. Skończ to jak najszybciej! Już jest lepiej.- rudowłosa krzyczy do Raekena.

Po chwili jest po wszystkim. Scott wbiega jak najszybciej potrafi i widzi, że jego młodszy brat, cały we krwi, siedzi osłabiony na metalowym stole i trzyma spokojnie głowę przy obojczyku swojego alfy, który gładzi jego włosy i całuje w czoło.

-Już po wszystkim. Udało mu sie, rana wygląda o wiele lepiej.- przywódca stada patrzy na Martin i przytula ją do siebie.

Scott's younger brotherOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz