#29 Very Merry

1.2K 80 39
                                    

Nastolatki obudził spokojny głos Grace. Podczas gdy Szóstka wstawała z łóżka usłyszała za ścianą głośny krzyk Klausa, informującego każdego, że dzisiaj wigilia. Dziewczyna pokręciła głową i poszła do łazienki. Przemyła twarz zimną wodą i wpatrzyła się w swoje odbicie. Długo nie mogła zasnąć tamtej nocy. Myślała o dwóch chłopakach, którzy namieszali jej w głowie. 

Nie była pewna jakie uczucia budził w niej Five. Z jednej strony nie potrafiła zapomnieć, do jakiego stanu ją doprowadził jeszcze parę tygodni temu. Z drugiej zaś strony, widać było, jego starania, aby odbudować ich relację. Nie umiała pozbierać myśli. Z tyłu głowy utkwił jej błekitnooki Harry, który nie był kimś, kto kiedykolwiek by ją świadomie zranił. 

                                   ***

Rudowłosa nałożyła na siebie czarną, krótką, rozkloszowaną sukienkę z koronkowymi rękawami. Włosy zaplotła ciaśniej niż zwykle, ale upięcie nie ujarzmiło jej rudych fal. Zeszła powoli po schodach, uważając bardzo gdy robiła kolejny krok w wysokich butach. Co prawda obcas miał niecałe pięć centymtrów i był dość szeroki, więc Szóstka doznała niemałego szoku widząc Allison zasuwającą na dziesiecio centymetrowych cieniutkich szpilkach. 

Weszła do jadalni, ostrożnie stawiając stopy. W tle leciała cicha, świąteczna muzyka, a pod choinką leżały prezenty opakowane w złoty papier. Five stał w rogu salonu, opierając się o ścianę. Miał na sobie czarny garnitur, z czarną koszulą i krawatem tego samego koloru. Wyglądał... dobrze. 

- O cholera - pomyślała dziewczyna, widząc bruneta, wkładającego ręce do kieszeni. Chłopak zauważył jej spojrzenie i uśmiechnął się po czym podszedł do niej powolnym krokiem.
- Wyglądasz... inaczej - powiedział, mierząc ją wzrokiem. Szóstka pogładziła się po warkoczu. 
- Pewnie przez brązową tęczówkę - wskazała na oko i nieśmiało się zaśmiała. 
- Pewnie tak - zmrużył oczy, nie odrywając od niej wzroku. 

- Niech to szlag! - Klaus uderzył pięścią w blat stołu, obydwoje spojrzeli się jego stronę - jakbyście stanęła ciut w prawo byśce byli pod tą cholerną jemiołą! - Wskazał wiszącą przy suficie dosłownie krok od nich roślinkę.
- To był ten twój misterny plan? - Szóstka skrzyżowała ręce - dlatego z Alli tak bardzo chcieliście ją wieszać. 
- Jesteście nienormalni - Five pokręcił głową z uśmiechem i poszedł w stronę kuchni.
- Było tak blisko - mruknął niebieskooki, gapiąc się z ogromnym żalem w odchodzącego do kuchni nastolatka. 
- Nie mieliście nic innego do roboty? - Dziewczyna usiadła na krześle, czując ulgę w stopach. 
- A co innego można robić w więzieniu? - odpowiedział. 
- Touché.

                                   ***

Podczas kolacji wigilijnej panowała niezręczna cisza. Grace przygotowała zdecydowanie za dużo jedzenia, ale nikt nie narzekał. 
- Możemy już otworzyć prezenty? - Spytał Diego, dokańczając czwarty kawałek sernika.
- Możecie - wymruczał Reginald i zaraz potem odszedł od stołu i wyszedł. 

Cała reszta podbiegła do choinki, w szale odpakowując prezenty. Upominki były bardzo rzadko spotykane w Akademii. Dostawali coś dwa razy w roku - na urodziny oraz na gwiazdkę. 

- Nowy zestaw - wykrzyknął Diego podnosząc pudełko do góry.
- Tylko nikogo nie dźgnij - skomentował Five, stojąc oparty o regał, z rękami w kieszeniach. 
- Spierdalaj... - wyszeptał, mając nadzieję, że brunet go nie usłyszy. 
- Nie dosłyszłem. Powtórzysz? 
- Przynajmniej w święta dajcie spokój - Alli pokręciła głową, zajmując się swoją nową prostownicą. 
- To on zaczął... - powiedział cicho Diego, ale spotkał się z morderczym wzrokiem Allison.

Nastolatkowie siedzieli wszyscy razem do późnej nocy, w świetle światełek choinkowych. Mama zrobiła im gorącą czekoladę, ale Five popijał kawę, zerkając z pogardą na resztę. Szóstka co chwila biegała do gramofonu, ciągle zmieniając muzykę, ale tego dnia nikt nie miał nic przeciwko. W połowie posiłku zdjęła buty i od tamtego momentu była boso, ale Alli ciągle się nie poddawała. Nagle Szóstka zorientowała się, że Five gdzieś zniknął. Nie byłoby to dziwne gdyby nie zostawił niedopitego kubka z kawą. Dziewczyna przeprosiła na chwilę towarzystwo i weszła po schodach na piętro. Zauważyła zapalone światło w pokoju chłopaka i nie pukając, zmniejszyła się i weszła przez szparę. Chłopak siedział na łóżku, trzymając w dłoniach nierozpakowany jeszcze prezent. 
Szóstka powiększyła się spowrotem tuż przed jego twarzą. 

They're more than just a pair of numbersOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz