Rozdział 1

586 13 14
                                    

Od czego się zaczęło
(9 lat wcześniej)

Koronacja na Ker-paravelu jest cudowna, wielu gości i mnóstwo dekoracji. A władcy, po prostu wspaniali, skromni i bardzo mili zwłaszcza królowa Łucja (chyba moja ulubienica) nie znam ich, ale wiem, że będą cudownymi władcami, a tumnus po prostu wspaniały świetnie się wpasował w klimat tej uroczystości. Ja za bardzo się nie pokazywałam na prośbę ojca, stałam przy samych drzwiach od wejścia do sali tronowej, ale doskonale wszystko słyszałam gorzej było z widzeniem bo mam tylko 7 lat i wszyscy mi zasłaniają.

- Erin na nas już czas - odwróciłam się słysząc mojego ojca.
- Dobrze już idę - odpowiedziałam mu i ostatni raz spojrzałam na wnętrze tego cudownego zamku, ba pałacu.

Wyszliśmy z tatą, z budynku i zmierzaliśmy plaża, w sumie nie wiedziałam dokładnie gdzie idziemy, ale szlam grzecznie cały czas za nim. Doszliśmy do ogromniej jaskini w kliwie, stanęliśmy przed nią i mój tata coś tam wypatrywał.

- Po co tu przyszliśmy tato, możemy już wracać na koronację? - zapytałam się go, spoglądając na niego z dołu.
- Nie możemy wrócić najdroższa, niestety ale przeniesiemy się do innego świata gdzie będziesz się mogła kształcić i gdzie muszę coś załatwić. - Powiedział.
- No dobrze, ale jeszcze tu wrócimy prawda?
- Ty na pewno, ja już pewnie nie, ale nie zaprzątaj sobie tym swojego małego łebka - powiedział po czym się uśmiechną i przytulił mnie.(Hej tu ta 16-letnia Erin, "łebka" bo wtedy byłam jeszcze mała lwica, tak wiem słodkie)

Poszliśmy w głąb jaskini i nagle poczułam niemiłe uczucie w okolicach brzucha, jakby coś cię rozrywało na pół, zamknęłam oczy, poczułam jak się unoszę i coś wiruje w około mnie. Otworzyłam oczy jak poczułam że stoję już na twardym gruncie, nie wiem gdzie jestem ale jest tu strasznie głośno i tłoczno. Wtedy zauważyłam że stoję na dwóch nogach, ludziach nogach i że jestem człowiekiem. (Wyglądałam tak jak teraz tylko że mniejsza wersja) Poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię i ciągnie do tyłu, wystraszyłam się ale po chwili zorientowałam się że to moja tata. Również był pod postacią człowieka. Wtedy zaczęłam myśleć i co dalej z nami będzie.

                  (4 lata później)

Zaaklimatyzowałam się już w świecie ludzi, może nie mam tu przyjaciół, ale to w sumie lepiej, wolę samotność, chodzę do szkoły, ale czasami myślę co by było gdybyśmy zostali w Narnii jak by się to potoczyło. Przez te cztery  lata jak tu jesteśmy z tatą, zdążyłam już zatęsknić za moim prawdziwym domem. W Narnii minęło już jakieś 30 lat, tak mi tata mówił. Przez ten czas jak tu jesteśmy pytałam się go czy wrócimy tam kiedyś, prosiłam go żebyśmy tam wrócili i wiecie co udało się. Nie mogę się doczekać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Już jest ten dzień, właśnie wróciłam do domu po zakończeniu roku. I już nie mogę się doczekać z powrotu do Narnii.

- Już jestem! - krzyknęłam przelotnie do taty i wbiegłam na górę do swojego pokoju żeby się przygotować.
- Okej, zbieraj się zaraz wyruszamy- odkrzyknął mi, ale już go nie słyszałam.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wpadnięciu do pokoju, było to jakieś pudełko leżące na moim łóżku. Podeszłam i otworzyłam je w środku było jakieś ubranie, ale ono nie było normalne, było w większej części ze skóry. Na górze leżał list wzięłam go, otworzyłam i przeczytałam.

" Najdroższa, to co jest w tym pudełku czekało na ciebie całe te 4 lata, aby w końcu się do czegoś przydało. Mam nadziej ze ci się spodoba.
                 Tata"

Od razu na moją twarz wpłyną uśmiech, odłożyłam list na bok i spojrzałam na zawartość pudełka. Wyciągnęłam to co było w środku i moim oczom ukazał się strój, jest fantastyczny.

Potomkini NarniiOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz