Rozdział 1

30 2 2
                                        

Deszcz odbijał się od szyb samochodowych sprawiając, że dwudziestopięcioletni chłopak miał dosyć całego dzisiejszego dnia. Westchnął głośno wyciągając telefon komórkowy. W jego sercu gdzieś tam była nadzieja, że Changkyun zadzwoni i wytłumaczy swoje zniknięcie. Jednak minął rok, a chłopak jak się nie odzywał tak nie odezwał się do teraz. Mimo wszystko Lee nie tracił nadziei na powrót swojego chłopaka. Rzucił urządzenie niedbale na siedzenie obok gdy sygnalizacja ponownie zmieniła kolor na zielony. Skręcił w prawo na parking przed swoim niewielkim mieszkaniem. Zgasił samochód nie wychodząc z niego. Zamknął oczy i oparł głowę na oparciu wyciągając ją do tyłu jak najbardziej się da.
Przed jego oczami stanęła mu scena ich pierwszego spotkania.

Tamtego dnia lał deszcz jak dzisiaj. ChangKyun śpieszył się na spotkanie z przyjaciółką. Nie patrząc na drogę wyskoczył na jezdnie. Jego ciało zesztywniało i przeszły go ciarki kiedy usłyszał gwałtowne hamowanie. Obejrzał się w lewo i dostrzegł czarny samochód stojący dosłownie kilka centymetrów przed nim. Nogi młodzieńca stały się jak z waty i on sam upadł wzdychając głośno. Przetarł twarz dłońmi, które niemiłosiernie mu się trzęsły. Kierowca widząc upadającego chłopaka wyszedł czym prędzej z pojazdu i podszedł do niego. Lee nie był na niego zły, przecież sam mógł uważać, a nie rozmawiać przez telefon za kierownicą.

-Wszystko w porządku? Przepraszam powinienem bardziej uważać. Potrzebujesz opieki lekarza? – zapytał starszy przejętym głosem.

Im podniósł głowę patrząc na czarnowłosego. W tamtym momencie czas się zatrzymał. Patrząc sobie w oczy poczuli, że ich serca przyśpieszają by po chwili zacząć bić spokojnym, wspólnym rytmem. Lee Jooheon nigdy by nie przypuszczał, że się zakocha. Zakocha w innym chłopaku, w momencie kiedy jego ukochany siedzi i czeka na niego w domu.

Lekki uśmiech pojawił się na twarzy starszego, kiedy złapał za kluczyki i wysiadł z samochodu. Ruszył powolnym krokiem do wejścia pozwalając by deszcz rozpoczynając swą wędrówkę, moczył jego włosy, spływając po twarzy końcowo ginąc w czarnej bluzie. Mężczyzna zatrzasnął drzwi, rzucając klucze samochodowe na szafce. Niedbale zdjął buty i powolnym krokiem ruszył do lodówki by wyjąć z niej puszkę schłodzonego piwa. W mieszkaniu rozniósł się dzwonek do drzwi więc z cichym westchnięciem ruszył by je otworzyć. Jak się spodziewał po drugiej stronie stał starszy mężczyzna w lekkiej siwiźnie. Jego twarz jak zwykle wykrzywiona była w grymasie pretensji. Staruszek za cholerę nie znosił tej pracy, jednak co mógł począć kiedy brakowało mu dwóch lat do obiecanej emerytury. Podał chłopakowi sześć listów. Większość z nich to reklamy i zaproszenia na różnorodne spotkania. Jooheon cisnął kawałki papieru niedbale na stolik kawowy i złapał za pilota włączając telewizor. Westchnął zirytowany gdy pierwsze co pojawiło się w telewizji to odcinek ulubionej dramy młodszego. Wszystko jakby było przeciw chłopakowi. Wszystko, dosłownie wszystko przypominało mu o Im ChangKyunie. Przełączył na kanał z wiadomościami czekając na tą poszczególną. Jednak to było na nic. Policja zrezygnowała z poszukiwań pół roku temu uznając ChangKyuna za zmarłego. Jego rodzina, przyjaciele i znajomi pogodzili się z myślą, że chłopak wącha kwiatki od spodu. Jooheon nie zgadzał się z nimi. Nie zgadzał się z cała tą sytuacją więc sam postanowił odnaleźć swojego chłopaka. Rzucił przelotnym spojrzeniem na stolik zatrzymując wzrok na jednej z kopert. Może wariował, ale wydała mu się inna niż reszta. Złapał kopertę w dłoń i szybkim stanowczym ruchem rozerwał ją. Rozległ się dźwięk uderzającego metalu o panele. Mężczyzna podniósł łańcuszek i dźwignął go przed własna twarz. Wydawało mu się, że zaczyna dusić się przez brak tlenu spowodowany ściśnięciem płuc. Czuł jakby ktoś boleśnie złapał za jego serce i zaczął nim szarpać, starając się wyrwać je za wszelką cenę. Szok przeszedł jednak dość szybko następując miejscu gniewowi i strachu w momencie gdy wyciąg z koperty zdjęcia swojego chłopaka. Młodszy był okropnie pobity, jego twarz skąpana była we krwi, która otaczała ChangKyuna dookoła niego samego. Lee wsadził trzęsącą się dłoń do koperty i wyciągnął z niej kawałek kartki.

Zabawę czas zacząć.

YJ

Find You || JookyunOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz