Rozdział 8

15 1 0
                                        

-Zaraz po tym jak wyszedłeś z mojego domu pojechałem na komisariat i sprawdziłem akta sprawy Park YongJae. – rzucił na stół teczkę z przeróżnymi papierami. Dziewczyna podniosła ją z blatu i powolnym, nieśpiesznym wzrokiem razem z Lee zaczęła przeglądać papiery. –Okazało się, że ciała Park YongJae nie znaleziono. Miałeś rację to on za tym stoi, osobiście zajmę się tą sprawą.

-Moment.. – czarnowłosa przekazała akta w dłonie Jooheon'a – jak niby ty chcesz się zająć tą sprawą? – zapytała zgryźliwie, zaplątując dłonie na piersiach.

Mei nie znosiła policji. Nie było to dla niej pojęte jak ktoś niby tak dobrze wyszkolony, posiadający informacje i wpływy może nie znaleźć jednej osoby przez taki okres czasu. Obwiniała policję za zamknięcie śledztwa w sprawie zaginięcia Kyun'a.

-Chyba nie myślisz, że pozwolę ci pchać się tam gdzie cię nie chcą. Przyniosłeś akta i co z tego skoro NIC z nich nie wiemy!? Życie Kyun'a nie jest chorą zabawą w berka między policją, a Park'iem. Do cholery on może w każdej chwili go zabić! Skoro myślisz, że pozwolę ci się zająć tą sprawą to jesteś głupszy niż widać.

-Słuchaj mnie ty...

-Wystarczy! – Lee poderwał się z kanapy krzycząc głośno sprowadzając tą dwójkę na ziemie. –Nie czas na kłótnie, ale Hyung, Mei ma rację, przełożony nie pozwoli ci wznowić sprawy ucichłej szmat czasu temu bez dowodów. Musimy działać dyskretnie.

Sohn spojrzał na dziewczynę, która wystawiła mu język w momencie gdy ich wzrok tylko się spotkał. Irytowała go jej arogancka i dziecinna postawa jednocześnie sprawiając, że dziewczyna imponowała mu swoją walecznością i gotowością na wszelkie przeciwności by tylko uratować przyjaciela. To są przecież niebezpieczni ludzie, którzy w każdej chwili mogą zrobić jej krzywdę. Jednak Sohn nie wdział tego jak obroniła Lee, co czyniło ją w oczach starszego tylko bezbronną małą istotką bo co niby mogła zrobić komukolwiek? Starszy nie mógł przeczyć, że dziewczyna była śliczną kobietą. Uśmiechną się lekko spuszczając głowę by towarzysze tego nie widzieli, ona naprawdę mu się spodobała.

Mei zaś widząc jego uśmiech zirytowała się jeszcze bardziej. Już miała rzucić jedną ze swoich kąśliwych uwag jednak powstrzymało ją lekkie uderzenie w ramie. Lee spojrzał na dziewczynę ostrzegawczo, a ta wygięła wargi w niezadowoleniu.

-Po pierwsze musimy dowiedzieć się gdzie Park mógłby przetrzymywać ChangKyun'a. – zarządził Sohn na co Lee pokiwał głowa, a Mei westchnęła przejeżdżając kciukiem po dolnej wardze w zamyśleniu. Dziewczyna nie miała pojęcia, że była cały czas obserwowana przez najstarszego. Chłopakowi nie pomógł też moment w którym lekko zagryzła wargę. Drgnął czując ciarki przelatuje mu wzdłuż kręgosłupa.

-Czyli co? – nagły głos dziewczyny oderwał skupiony wzrok HyunWoo'na od niej samej. Przeniosła wzrok z najstarszego na Lee. –Wracamy do Fallen?

-Dobry pomysł, w końcu klub to własność Park. Nawet wiem jak się tam dostanę. – ogłosił Jooheon, a dziewczyna parsknęła głośnym śmiechem zwracając na siebie uwagę obu chłopaków.

-Po pierwsze to ja pójdę. Mnie nie zna, jestem dla niego tylko kolejną laską która przyszła się zabawić w jego klubie, wy jesteście gliniarzami którzy mają z nim na pieńku. Po drugie myślę, że kolejny kontener może tego nie wytrzymać. – parsknęła patrząc na Jooheon, który zakrył twarz dłońmi z zażenowania.

-Widziałaś to? – dziewczyna zaczęła się śmiać opierając prawym bokiem o komodę.

-Chwila bo chyba nie jestem w temacie. – oznajmił z lekka oszołomiony Sohn.

-Jooheon chciał dostać się do klubu przez okna na pierwszym piętrze i tak jakby nie był w stanie udźwignąć problemu tarzania się w śmieciach.

HyunWoo nie rozumiał kompletnie niczego z dziwnego bełkotu dziewczyny, jednak jej słodki śmiech, który rozbrzmiewał w całym pomieszczeniu odbijany od ścian spowodował, że chłopak nie mógł oderwać od niej wzroku. Patrząc na nią nie mógł się nie uśmiechnąć. Uśmiech sam wpełzł na jego twarz. HyunWoo właśnie zrozumiał, że kompletnie przepadł dla tej dziewczyny.

Find You || JookyunOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz