Rozdział 11

10 1 0
                                        

Promienie słońca wdzierające się przez niezasłonięte zasłony zirytował dziewczynę, która nie mogła pospać ani chwili dłużej. Leżała nieruchomo przez chwilę z zamkniętymi oczami. Dopiero po kilku minutach dotarło do niej, że w starym pokoju jej rodziców nigdy nie miała rolet. Przetarła zaspane oczy ziewając cicho. Uniosła powieki i pierwsze co zobaczyła z samego rana to pogrążoną we śnie spokojną twarz Shownu. Chłopak obejmował ją jednym ramieniem, trzymając ciasno przy sobie. Mei uśmiechnęła się lekko na wspomnienia z zeszłego wieczoru. Nie było jej ani trochę głupio czy wstyd. Potrzebowała tego. Potrzebowała kogoś kto jedynie dotykiem byłby w stanie pomóc jej zapomnieć o okropnie niesprawiedliwym świecie. Potrzebowała Sohn HyunWoo'na, jednak nie była tego świadoma do czasu, aż nie spotkała chłopaka. Wstała z łóżka pozostawiając na jego wargach lekki pocałunek. Naciągnęła obolałe kości orientując się, że wciąż ma na sobie zniewalająco pachnącą, za dużą koszulkę chłopaka. Wyszła z pokoju cicho zamykając drzwi. Nie chciała obudzić chłopaka. Ruszyła spokojnym krokiem do swojego pokoju okupywanego przez Lee. Rzuciła wzrokiem na pogrążonego w śnie Jooheon'a. Wyjęła z szafy czarne spodnie i bieliznę nawet nie sprawdzając czy to komplet. Ruszyła szybkim krokiem do łazienki przebierając się w czyste rzeczy zostawiają ca sobie koszulkę chłopaka. Jej aktualnym postanowieniem było zrobienie śniadania, jednak kiedy dziewczyna otworzyła lodówkę westchnęła zrezygnowana. Czego mogła się spodziewać skoro zjada same pakowane zupki. Zabrała z blatu portfel, założyła buty wraz z rozsuwaną bluzą i wyszła z domu zamykając je cicho. Sprawdziła jeszcze czy w kieszeni bluzy znajduje się jej telefon przekładając go do kieszeni w spodniach. Nie do końca była pewna co Shownu może lubić czy jadać na śniadania więc postawiła na zwykłe koreańskie naleśniki. No bo kto by ich nie lubił?

Wzięła z półki kilka przeróżnych owoców, złapała za opakowanie składników do wykonania ciasta, po drodze wrzuciła do koszyka jeszcze bitą śmietanę i standardowo kilkanaście kubełków z zupkami instant. Mijając lodówkę z lodami na patykach nie mogła się powstrzymać przed zabraniem tej słodyczy. Posłała szeroki uśmiech w stronę kasjerki odbierając paragon, który wyrzuciła do pierwszego śmietnika jaki mijała. Zatrzymała się z lodem w ustach na środku chodnika wyjmując dzwoniący telefon. Na ekranie widniał „numer zastrzeżony".

-Yym halo? – zapytała odgryzając kawałek zimnej przekąski.

-Mam nadzieję, że ten pies nie przeżył. – zatrzymała się gwałtownie wyciągając słodycz z ust.

-Park YongJae, nie sądzisz, że to nierozsądne dzwonić do mnie? Przecież pracuję z policą, Nie boisz się, że cię wydam? – zapytała oblizując kącik ust. Mężczyzna zaśmiał się.

-Oj skarbie nie jesteś taka, po za tym mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia.

-Niby jaką? Myślisz, że jest coś co mogłabym od ciebie chcieć? – zapytała z kpiną

-Nie coś, a raczej ktoś. ChangKyun przywitaj się ładnie z koleżanką. – serce dziewczyny zadrżało na dźwięk cichego jęku. Cholera ona znała ten głos, znała go doskonale.

-Mei. – do oczu dziewczyny napłynęły łzy. Jego głos był tak strasznie ochrypły. –Nie daj się mu przekabacić Mei! Pamiętaj, że was kocham!- dziewczyna mimowolnie zadrżała na dźwięk uderzenia i jęk przyjaciela.

-Park! Dotknij go ty albo ktokolwiek inny, a obiecuję że osobiście nogi wam z dupy pourywam! – krzyknęła zwracają na siebie uwagę kilku przechodniów. Starsze panie patrzyły na nią krytycznym wzrokiem jednak ona miała to w dalekim poważaniu. Miała większe zmartwienia.

-Nikt nie zrobi mu krzywdy, a nawet więcej. Wypuszczę go wolno. Jednak, że chcę czegoś w zamian. Przyprowadzisz do mnie Lee Jooheon'a i tego drugiego jak mu tam było? HyungSoo? Nieważne ty wiesz o kogo mi chodzi. Podeślę ci adres. Daję ci dwa dni. – ostatnie co dziewczyna słyszała to głośne sprzeciwy przyjaciela. Nie miała wyboru. Albo zginą oni, albo ChangKyun. Kyun musiał żyć, nawet za najwyższą cenę.

HyunWoo miał zamiar wtulić się w ciepłe ciało dziewczyny jednak nie wyczuł jej obok. Pomacał materac jednakże miejsce zajmowane przez dziewczynę było zimne. Musiała wstać dosyć dawno. Chłopak poderwał się zaniepokojony. Otwierając drzwi od pokoju poczuł przyjemnie słodki zapach roznoszący się w powietrzu. Wchodząc do kuchni zastał dziewczynę smażącą słodkie naleśniki.

-Dzień dobry! Jak się spało? – zapytała miękkim głosem nie odwracając się w stronę Sohn'a. Nie była wstanie spojrzeć mu w oczy. To co planuje z pewnością kogoś zaboli.

HyunWoo uśmiechnął się lekko i podszedł do dziewczyny przytulając się do jej pleców. Zostawił delikatny pocałunek na czubku jej głowy. Końcowo wtulając swoja twarz w zagłębienie ramienia czarnowłosej.

-Wyspałem się. Chyba pierwszy raz od bardzo dawna. – dziewczyna zgasiła gaz nakładając na talerz naleśniki z patelni. Chłopak odwrócił ją w swoją stronę przyglądając się jej twarzy. –Wszystko w porządku?

Dziewczyna z szerokim uśmiechem pokiwała głową wtulając się w ciało Shownu. Jednak jej wielki uśmiech przysłoniły łzawe oczy, których chłopak nie był w stanie dostrzec. 

Find You || JookyunOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz