Rozdział 15

11 1 0
                                        

Park YongJae opadł na ziemię z głośnym jękiem wypuszczając z dłoni pistolet. Krew zaczęła sączyć się powoli z jego świeżej rany na prawym ramieniu. Policja dostała się do środka, było słychać ich ciężkie kroki oraz głośne wrzaski. Nie zdążyli by jednak powstrzymać tego chorego psychola jakim był Park.

-Trafiony, zatopiony. Jak się teraz czujesz frajerze? – rzuciła dziewczyna słabym głosem uderzając głową o kamienną podłogę. Puściła broń, którą trzymała w dłoni i położyła rękę na brzuchu uważając na ranę. Jej oddech był ciężki i nierówny.

-Mei! – głośny krzyk ChangKyun'a przeciął pomieszczenie. Chłopak wbiegł razem z policją do pomieszczenia i od razu rzucił się na kolana u ciała przyjaciółki, patrząc na nią kompletnie przerażonym wzrokiem. –Jak się czujesz? – zapytał nie zdając sobie z głupoty pytania. Utwierdził go w tym wzrok wykończonej dziewczyny.

-Oh czuję się świetnie, właśnie wróciłam z wakacji na Bahamach! – westchnęła głośno przełykając ciążącą jej ślinę. –W każdym bądź wypadku mam się lepiej niż twoje włosy. Dawno nie odwiedzałeś fryzjera co? – zapytała zgryźliwie.

Kyun zamiast poczuć się urażony zaśmiał się szczęśliwy. Skoro Mei miała siłę na przekomarzanie się z nim to wcale nie miała się aż tak źle. Pomijając, że w jej ciele wciąż tkwił nabój.

-ChangKyun. –ciche słowo opuściło usta Lee, który w tym momencie miał oczy pełne łez. Udało się. Naprawdę się udało. Kyun jest tutaj przed nim. Cały i zdrowy. Młodszy chłopak wstał na równe nogi. Jego miejsce przy dziewczynie zastąpił HyunWoo. Im podszedł powolnym krokiem w stronę Jooheon'a i uśmiechną się lekko.

-Szukałeś mnie. Szukałeś przez ten cały czas. – powiedział wzruszony Im. Był święcie pewien, że Lee znajdzie sobie kogoś innego, a o nim kompletnie zapomni. Jednak tak nie było. Był tutaj przy nim. Chcąc jego, tylko i wyłącznie jego.

-A ja to kurwa co? Widelec? Też cię szukałam jebany hipokryto! – wrzasnęła dziewczyna jednak została skutecznie uciszona przez pełne usta Sohn'a które z utęsknieniem połączyły się z jej słodkimi wargami.

ChangKyun nie tracąc więcej czasu zbliżył się do Jooheon'a i łapiąc jego twarz w obie dłonie przyssał się do ust chłopaka pieszcząc je z wielkim oddaniem i uwielbieniem. W końcu stracili rok, który z całą pewnością będą nadrabiać. Niekoniecznie sami. Jooheon musi nadrobić stracony czas z przyjacielem, a ChangKyun musi ponownie wdać się w rolę opiekuńczego brata i zadbać o Mei. Oni też stracili sporo czasu.

-To jest tak intymne, że nie wiem czy powinnam patrzeć. Co jeśli zaczną się pieprzyć na podłodze przed nami? – zapytała Mei ściskając mocno dłoń Shownu.

-Wtedy zasłonię ci oczy. – powiedział poważnie chłopak

-Co!? Czemu!? – oburzyła się dziewczyna ruszając gwałtownie na co z jej ust wydostał się jęk pełen bólu. Kyun razem z Lee spojrzeli na parę.

-Yah! Głupia jesteś? Myślisz, że od teraz pozwolę ci oglądać innym mężczyzn nago!? – powiedział poważnym głosem pełnym powagi. Na halę wbiegło kilku lekarzy z przenośnymi leżami. –Jestem jedynym, którego powinnaś od teraz widzieć nago. – powiedział ciszej na co czarnowłosa zmarszczyła brwi, ściskając usta w wąską kreskę. Nie była zła raczej niesamowicie rozbawiona. Lekarze położyli dziewczynę na noszach ruszając w stronę wyjścia.

-Chciałbyś. – oznajmiła twardo patrząc w oczy Sohn'a, po czym zwróciła się do jednego z młodych lekarzy. –Rozbierze się pan dla mnie? Jestem umierająca, a moja ostatnia wola to zobaczyć nagie ciało przystojnego mężczyzny.

-Yah! Ty głupia dziewucho! Chcesz umrzeć!? – krzyknął HyunWoo kierując się do wyjścia razem z lekarzami przy boku dziewczyny. Przecież musiał pilnować ta wariatkę. ChangKyun zaśmiał się głośno wtulony w prawy bok chłopaka.

-On zdaje sobie sprawę, że będzie miał z nią przekichane do końca dni, prawda? – zapytał ChangKyun opierając głowę o ramie chłopak. Lee pokiwał twierdząco głową ze śmiechem. -Jesteś okropny. Jak mogłeś do tego dopuścić? Kiepski z ciebie przyjaciel, wiesz?

-Staram się. – zaśmiał się głaszcząc młodszego po włosach. –Im ChangKyun. Kocham cię, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.

-Raczej zdaję Jooheon. – zaśmiał się -Ja też cię kocham. – Lee złapał Kyun'a za dłoń splatając ich palce ze sobą ciągnąc powoli ku wyjściu.

-Potrzebuję wakacji. – stwierdził starszy po chwili namysłu.

-Weźmiemy tą szaloną dwójkę ze sobą? – zapytał Im patrząc jak jego przyjaciółka podrywa lekarza z uśmiechem, robiąc na złość HyunWoo, który mało co z siebie nie wychodzi drąc się w niebogłosy na dziewczynę i zabijając wzrokiem nic nie winnego medyka.

-Nie inaczej Kyun. Nie inaczej. – Lee pocałował chłopaka w skroń podążając wzrokiem za odjeżdżającym ambulansem.

Find You || JookyunOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz