Wstrętne ciarki pokryły ciało chłopaka. Brunet nie miał nawet pojęcia czy to ze strachu czy jednak przez okropny chłód panujący na dworze. Był w koszmarnej sytuacji i nie widział z niej kompletnego wyjścia. Jego przeciętny intelekt na nic się tutaj zdał.
-Dasz radę! To wcale nie jest takie trudne. Zobaczysz Honey za niedługo się tego nauczysz. – starszy poklepał lekko bruneta po plecach.
-Jestem na to za głupi hyung. Nigdy się tego nie nauczę! – jęknął padając twarzą na twardą poduszkę. Czy poduszki nie powinny być lekkie i mięciutkie? Co z tą było nie tak? Lee włożył dłoń pod puszysty materiał i wyciągnął z pod niej garść batonów. Spojrzał w niemym szoku na czarnowłosego, który wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem.
-Za każde rozwiązanie zadania dam ci jednego batona, stoi? – spytał starszy wyciągając mały palec.
-Ale komu stoi?! – wystraszył się młodszy na co HyunWoo zaniósł się głośnym śmiechem. Lee naprawdę był głupi. –Wybacz Hyung. Bardzo się wygłupiłem?
-Nie aż tak bardzo. Wiesz..- zaczął otwierając batona. - ..jeśli się przyłożysz to pewnego dnia może będziemy pracować nawet na jednym wydziale. Jako partnerzy.
Jooheon uśmiechnął się lekko. Sohn był jego jedynym przyjacielem. Tolerował go kiedy na światło dzienne wyszła tajemnica młodszego o jego preferencjach płciowych. Na wieść, że lubi chłopaków wszyscy się od niego odsunęli w nowej szkole jakby roznosił niewyobrażalną zarazę. Jedyną osobą, która przy nim została był Sohn. Nie pytał, nie wnikał po prostu był. W czasach szkolnych Lee był niezwykle niewinnym, nieśmiałym i głupiutkim chłopcem. Większość studentów była ciekawa jak ktoś taki w ogóle był w stanie się dostać do tak prestiżowej szkoły, byli przekonani, że stoją za tym znajomości. Nikt by nie przypuszczał, że młodszy chłopak podążał śladami swojego Hyung'a którego niezwykle podziwiał. Jooheon podziwiał HyunWoo jak nikogo innego. W ostatniej klasie szkoły średniej wziął się za siebie i zdobył dziewięćdziesiąt dwa procent z egzaminów.
-Dobra Hyung! Postaram się byśmy byli w jednym oddziale jako partnerzy! – krzyknął brunet unosząc dłoń zaciśniętą w pięść nad głowę.
-W takim razie fighting! – odkrzyknął Sohn patrząc na młodszego z lekkim uśmiechem.
-Nie radził bym żadnych sztuczek. Mamy całkowite pozwolenie na podziurkowanie cię. – Lee westchnął wsadzając dłonie w kieszenie bluzy patrząc na przybyłych hardym wzrokiem. Bał się, jednak tego nie okazywał. Zmienił się od czasów szkolnych. Nie był już przerażonym chłopcem bojącym się swoich oprawców. Teraz był dorosłym mężczyzną, któremu przyszło walczyć o miłość. Miał sto procent pewności, że to będzie warte zachodu. Chłopak przesuwał wzrokiem po facetach. Było ich trzech, uzbrojonych. On był sam, jedyne co miał przy sobie to kluczyki od samochodu, ale nimi raczej nie dał by rady zrobić im jakiejkolwiek krzywdy.
-Pożegnaj się z tym światem, czas wąchać kwiatki. – Jooheon prychną. Powietrze przeciął odgłos wystrzału. To koniec?
Całemu zajściu przyglądała się urocza czarnowłosa osóbka kucająca przy skraju niskiego daszka. Dziewczyna nie mogła pozwolić by chłopakowi stała się jakakolwiek krzywda. Zaintrygował ją mimo, że kompletnie nie był w jej typie. Widząc, że jeden z facetów pociąga za spust skoczyła upadając centralnie na niego. Usłyszała trzask, czyżby mu coś złamała. Pocisk uderzył obok ramienia chłopaka. Wstała na równe nogi i wykonała szybki wykop jednak facet złapał ją za kostkę, drugi z nich złapał ją za ramiona. Dziewczyna nie tracąc czasu zamachnęła się głową, uderzając osobnika za nią w twarz. Chwilowo się go pozbyła. Przekręciła się i odrywając drugą nogę od ziemi kopnęła w mostek trzymającego ją faceta. Wylądowała niestabilnie na ziemi i od razu pognała po mężczyzny który oberwał od niej w twarz. Skierowała uderzenie prostej ręki w jego stronę jednak on zablokował atak uśmiechając się pewny swojej wygranej, dziewczyna oplotła drugą dłonią jego nadgarstek i przeszła pod pachą faceta wykręcając mu rękę. Kopnęła faceta w tchawicę co spowodowało jego chwilowe problemy z oddechem, kolejny z kolesi podszedł do niej łapiąc za ramie przystawiając pistolet do skroni. Złapała duszącego się za tył szyi i z całej siły pchnęła go do celującego na nią. Poleciał strzał, a facet upadł na ziemię prawdopodobnie martwy. Wyszarpnęła gościowi pistolet z dłoni i łapiąc tył jego szyi uderzyła jego głową o ścianę.
Jooheon przyglądający się temu wszystkiemu miał minę jakby znajdował się w ukrytej kamerze. Ile ta dziewczyna mogła warzyć? Ze czterdzieści parę kilo. Pokonała trójkę dorosłych uzbrojonych facetów. Gdyby nie jej kobiece kształty wyglądała by jak dziecko, które dopiero co uciekło ze szkoły. A on dorosły napakowany chłopak nie mógł sobie z nimi poradzić. Czy wszystko z tym światem było okej?
-Yah, śpiąca królewno. Musimy się zmywać jeśli nie chcemy mieć towarzystwa.– chłopak spojrzał na dziewczynę badawczym spojrzeniem. Miała azjatycka urodę, ale było po niej widać że nie do końca jej do Azjatki. Oczy miała małe, lekko skośne. Jedną powiekę, okalającą długimi rzęsami. Pełne usta pokryte truskawkowym błyszczykiem. Gruba kreska na powiekach nadawała jej oczom kociego wyglądu. Szara kurtka była nieco za duża na nią ale Lee uważał, że dodaje jej to tylko uroku. Czarne spodnie z przetarciami niezwykle komponowały się z czarnymi butami glano-podobnymi.
-Skończyłeś skanować mnie wzrokiem? Serio powinniśmy się już stąd zabierać. – chłopak zagryzł wargę na bezpośredniość towarzyszki. Mimo wszystko uratowała mu tyłek i wydawała się godna zaufania.
CZYTASZ
Find You || Jookyun
FanfictionLee JooHeon nie umie pogodzić się z zaginięciem swojego chłopaka. Gdy rodzina Im Changkyun'a uznała go za martwego, JooHeon nie zgadza się z dziwnym i nagłym zaginięciem, postanawia nie przestać go szukać. ~Kiedy wreszcie cie znalazłem - Straciłe...
