Rozdział 7

12 2 0
                                        

-Dzień doberek! – mocne klepnięcie w plecy sprowadziło ChangKyun'a na ziemię. –Przestań już tyle śnić bo cię ukradną Kyun!

Farbowany blondyn posłał dziewczynie szczery uśmiech. Poznali się w szkole średniej, kiedy to ona uratowała go przed szkolnym chuliganem. Młodzi ludzie w Korei nie mieli łatwego życia szkolnego, a zwłaszcza kiedy byli innej orientacji. Od tamtej pory ciężko było oderwać od siebie tą dwójkę. Jeśli ktoś szukał Hou Mei i nie mógł jej znaleźć to wiedział, że pora zacząć szukać ChangKyun'a bo gdzie jedno tam i drugie. Chłopak objął dziewczynę ramieniem przysuwając w swoją stronę.

-Cześć narwańcu, co nowego? – dla wielu po usłyszeniu przezwiska jakie chłopak nadał swojej przyjaciółce określenie „byli zdezorientowani" kompletnie nie pasuje. Jak to, przecież są tak bardzo zżyci a on wymyśla jej obraźliwe przezwiska? Dla Mei było to całkowicie normalne i ani trochę obraźliwe. Dziewczyna była pełna energii i wszędzie jej pełno. Czasem nie sztuka się od niej odgonić. Mei nie była jak inne dziewczyny, a Kyun nie był jak reszta chłopaków. Ta dwójka była po prostu dziwna.

-Właśnie oddałam pracę semestralną, w końcu dzisiaj ostatni termin. – chłopak zatrzymał się gwałtownie patrząc ze strachem w śmiejące się oczy dziewczyny. –Ty zapewne byłeś zajęty myśleniem o swoim przystojniaku, który prawie cię potrącił więc znaj moją dobroć. – zaśmiała się lekko klepiąc przyjaciela w ramię – Napisałam też za ciebie.

-Mei, wiesz że cię kocham, ale to niesprawiedliwe względem ciebie. – czarnowłosa pokiwała zamyślona głową na boki.

-Masz rację. To okropnie nie sprawiedliwe. – tupnęła nogą, a kilka przechodniów spojrzał w ich stronę. – Dlatego odwdzięczysz mi się stawiając obiad i opowiadając jak przebiegła twoja wczorajsza randka z niesamowicie przystojnym Lee Jooheon'em. – dziewczyna klasnęła w dłonie z ogromnym uśmiechem przed twarzą chłopaka i pobiegła przed siebie. Kyun zaśmiał się szczęśliwy że ją posiada. Że posiada tak niesamowitą osobę.

-Kto ostatni na wydziale płaci za obiad! – krzyk dziewczyny wybudził blondyna z zamyślenia, już po chwili ruszył biegiem goniąc za przyjaciółką, mimo iż wiedział że i tak to on zapłaci. Przecież nie pozwolił by wydać jej chociażby wona.

-Spędzaliśmy całe dnie razem. – odparła przecierając kciukiem szkło za którym znajdowała się podobizna jej przyjaciela. Odwiesiła ramkę na gwóźdź odwracając się w stronę Lee. – Ciężko było komukolwiek nas rozdzielić. Gdy dostałam się na wydział w Ameryce byłam niesamowicie szczęśliwa ale i niezwykle przestraszona. Czułam, że nie powinnam wyjeżdżać jednak Kyun mnie do tego namawiał. To było moje marzenie i on o tym wiedział. Pchał mnie na przód kiedy ja zapierałam się nogami. Wyjechałam, a pół roku później, tam tego dnia nie mogłam się do niego dodzwonić. Jakby wyją kartę. Kilka następnych dni z wiadomości dowiedziałam się, że zaginął. Wróciłam i szukam go od tamtej pory.

Jooheon nie przerywał dziewczynie wsłuchując się w jej spokojny głos. Nie mógł się na nią napatrzeć. To ona ta sławna Hou Mei o której Kyun opowiadał mu nieustannie.

-Powiedz mi tylko..-wstał podchodząc do niej patrząc w zamglone przez łzy oczy dziewczyny -..skąd umiesz się tak bić?

Mei westchnęła uśmiechając się lekko.

-Dzięki Kyun'owi, zawsze powtarzał że czasami nie będzie go obok mnie i nie będzie jak mnie miał bronić. Zapisał mnie nawet na samoobronę i kung fu. Zawsze starał się o mnie dbać, a teraz...-wypowiedź dziewczyny została przerwana przez jej własny płacz. Lee nie zastanawiając się nawet przez chwilę przyciągnął do siebie dziewczynę zamykając w ciasnym uścisku. Potrzebowała tego. On gdzieś głęboko w swojej podświadomości też tego pragnął. Wtulić się w kogoś starając się zmniejszyć narastający ból. Trzymając tą kruchą dziewczynę blisko siebie czuł, że ból naprawdę się zmniejsza. Stracili go oboje i oboje będą o niego walczyć. –Tęsknie za nim. Tak strasznie tęsknie.

-Ja też. – uspokajanie dziewczyny zajęło dłuższą chwilę. Jednak po pewnym czasie ta odsunęła się od chłopaka i wycierając resztki rozmazanego makijażu posłała towarzyszowi lekki uśmiech. Lee otwierał już usta, ale przerwało im uporczywe i głośne walenie w drzwi. –Spodziewasz się kogoś?

Czarnowłosa pokiwała przecząco głową i ruszyła w stronę drzwi, będąc przygotowana do walki pociągnęła za klamkę otwierając wejście na oścież.

Lee Jooheon stojący za dziewczyną nie wiedział czy ma zacząć płakać ze szczęścia czy podejść do chłopaka i dać mu po prostu w twarz.

-Co....co ty tutaj robisz? – zapytał lekko drżącym głosem. Mei spoglądała to na jednego to na drugiego szukając odpowiedzi. Co tutaj się odwala?

-Wybacz, namierzyłem twój telefon. Pomogę ci honey. Pomogę odnaleźć ChangKyun'a. – Sohn HyunWoo posłał dwójce lekki uśmiech.

Find You || JookyunOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz