-Tęskniliście? – zapytała dziewczyna z szerokim uśmiechem przesuwając wzrokiem po zszokowanych chłopakach. Zagryzła wargę i z cichym westchnięciem podeszła do Sohn'a kucając przed nim. –Przepraszam HyunWoo. Moje słowa mogą nie mieć dla ciebie żadnego znaczenia. Masz całkowite prawo czuć się oszukany i zdradzony jednak moje uczucia do ciebie są prawdziwe. Chyba się zakochałam głupku i napra...
-Wybaczam ci Mei. – dziewczyna zmarszczyła brwi i prychnęła śmiechem. To takie typowe dla niej.
-Szybko poszło. – oznajmiła rozcinając sznur opleciony wokół nadgarstków chłopaków ostrym, małym i poręcznym scyzorykiem. Schowała mały nożyk do tylnej kieszeni i spojrzała na wciąż splecione dłonie towarzyszy, którzy chyba nie do końca byli świadomi co robią. –Chyba bardzo się baliście co? – zapytała rozbawiona wskazując na ich dłonie. Chłopaki puścili szybko swoje dłonie odsuwając się od siebie. – Chyba nie myśleliście, że was tutaj zostawię.
-Co z Kyun'em? – zapytał szybko Lee przypominając sobie o ukochanym. No rychło w czas. Patrzył przestraszonym wzrokiem na dziewczynę, która uśmiechała się lekko w stronę HyunWoo. –Mei!
-Jest w bezpiecznym miejscu, cały i zdrowy kapitanie! – zasalutowała. Spojrzała na wyjście nasłuchując kroków. – Powinniśmy się zbierać, nie wiem jak długo zajmie im zorientowanie się, że wcale nie wyjechałam tak jak miałam.
-Chodźmy. – ogłosił Sohn łapiąc dziewczynę za dłoń splatając ich palce na co ona uśmiechnęła się szeroko do chłopaka. Lee teatralnie udał, że wymiotuje. Naprawdę cieszył się, że jego przyjaciel jest szczęśliwy. Mei co prawda nie była pierwsza dziewczyną HyunWoo, bo ten umawiał się z dziewczynami w szkole średniej. W czasie gdy zaczął spotykać się z Lee ten po prostu pomyślał, że chłopak jest Bi.
Wyszli przez drzwi stawiając ciche kroki. Musieli czujnie nasłuchiwać otoczenie. Mei gwałtownie pociągnęła rękę za którą trzymał ją Sohn, na co chłopak się cofną wpadając w Lee. Czarno włosa przyłożyła palec wskazujący do ust nakazując im kompletną ciszę. Pokazała niemo głową co jej chodzi. Towarzysze od razu podłapali co ma na myśli dziewczyna. HyunWoo puścił jej dłoń cicho skradając się do faceta stojącego za ścianą. Zastosował mu dźwignię na szyi podduszając by stracił przytomność. Ciemno włosy położył cicho ciało nieprzytomnego gościa na podłogę by nie narobić hałasu, gdyż niesamowite echo roznosiło po całym otoczeniu przez najmniejszy szmer. Towarzysze podeszli do Sohn'a i kontynuowali drogę. Byli prawie przy wyjściu. Mei poczuła niepokój. Coś zbyt łatwo im idzie. Nie powinno tak być i ona o tym wiedziała. Co prawda ChangKyun narobił trochę szumu na dworze by odwrócić uwagę strażników przy wejściu. Dzięki czemu czarno włosa weszła do budynku nie spostrzeżona. Zatrzymała się rozglądając dookoła wytężając wzrok, próbując w ten sposób dostrzec cokolwiek niewłaściwego i dostrzegła. Zimny dreszcz przebiegł jej po kręgosłupie, a żołądek skręcił się boleśnie w supeł. Czas jakby zwolnił w momencie kiedy biegła w stronę chłopaków modląc się w głowie by zdążyć. W głowie wciąż pozostał jej tylko obraz Park'a z bronią w ręku wycelowaną w stronę HyunWoo'na. Dobiegając do chłopaków powietrze przebił głośny huk wystrzału, dziewczyna odwróciła się tyłem do swoich towarzyszy. Czas ponownie zaczął biec swoim naturalnym tempem. Złapała się dłonią za brzuch, który bolał ją niemiłosiernie. Zdawało jej się, że pali żywym ogniem. Nigdy jeszcze nie czuła takiego rodzaju bólu. Odwróciła się na pięcie patrząc w oczy wystraszonego Shownu. Zdjęła dłoń z brzucha i podniosła ja na wysokość oczu. Czując ciepłą ciecz i widząc dłoń umazaną we krwi, uśmiechnęła się szeroko do chłopka naprzeciw zamykając oczy. Upadła z głośnym hukiem na ziemię czując ulgę. Zdążyła.
Oszołomienie HyunWoo nie trwało długi czas. Widząc upadającą dziewczynę na ziemię podbiegł szybko w jej kierunku rzucając się na kolana. Ręce trzęsły mu się niemiłosiernie. Widząc coraz to większą kałużę krwi należącą do Mei starał się uciskać, by powstrzymać krwotok. Przyłożył drżące dłonie do rany chaotycznie próbując przycisnąć je do drobnego i kruchego ciała. Przez cały czas powtarzał cicho imię czarnowłosej dodając by się nie poddawała.
Park spojrzał zszokowanym wzrokiem na scenę odgrywającą się przed nim. Zasłoniła go swoim ciałem? W jego planie dziewczyna wcale nie miała zginąć. YongJae chciał zabić obydwu policjantów, a potem zaproponować układ dziewczynie. Przez cały ten czas chciał by się do niego przyłączyła. Cóż szkoda. Odbezpieczył broń ponownie celując. Tym razem obrał siebie za cel Lee Jooheon'a. Powód całego tego zamieszania. Park chciał się zemścić za to co zrobił mu młody policjant. Początkowym planem było porwanie i zabicie jego chłopaka, ale widząc jak tamten nie zaprzestaje poszukiwań zmienił plany. Stwierdził, że zabawnie będzie zabawić się w kotka i myszkę. W tej całej chorej grze to Park YongJae miał być kotem. Zaśmiał się głośno sprowadzając dwójkę chłopaków na ziemię.
Sohn podbiegł w pośpiechu do przyjaciela zasłaniając go ciałem przed pociskiem. Nie mógł stracić kolejnej osoby, po prostu nie mógł. Warga drżała mu w czasie kiedy Park zbliżał się niebezpiecznie w ich stronę przechodząc przez wykrwawiającą się czarnowłosą z wyciągniętą i odbezpieczoną, przygotowany do szybkiego użycia bronią. Shownu był jednak gotowy zginąć za przyjaciela.
-I po co ci to wszystko było Lee Jooheon? – przerwał słysząc głośne i jego mniemaniem nieznośne odgłosy walki i policyjnych syren. Uśmiechnął się szeroko. – Powiedzcie pa pa. Zdechniecie jak psy, jedno po drugim.
Padł już drugi strzał tego dnia, rozścielając się echem niczym nocne niebo. Gwiazdy były niezwykle piękne. Czy pozostało im stać się jednymi z nich oświetlając niebo co noc?
CZYTASZ
Find You || Jookyun
FanfictionLee JooHeon nie umie pogodzić się z zaginięciem swojego chłopaka. Gdy rodzina Im Changkyun'a uznała go za martwego, JooHeon nie zgadza się z dziwnym i nagłym zaginięciem, postanawia nie przestać go szukać. ~Kiedy wreszcie cie znalazłem - Straciłe...
