Dzwonił mój telefon, a mnie ból rozrywał czaszkę. Ledwo otworzyłam oczy. Ręką szukałam nieznośnie brzęczącego urządzenia, który normalnie zostawiłabym na szafce nocnej. Niestety go tam nie znalazłam. Jęknęłam głośno i zsunęłam się na podłogę. Na czworakach podeszłam do biurka i wymacałam telefon.
- Halo? - spytałam. Ledwo coś wycharczałam, miałam kompletną Saharę w ustach.
- Telefon specjalnie znalazł się na biurku. Mam pewność, że zwlekłaś się z łóżka. - rozpoznałam głos Talluli. Zmarszczyłam brwi.
- Skąd masz mój numer? - zapytałam.
- Estelle zaraz ci wszystko opowie. Ja miałam tylko cię obudzić. Widzę, że skutecznie. Nie przeszkadzam, przeżywanie pierwszego kaca jest trudne. Do usłyszenia, Carpenter. - rozłączyła się. Odłożyłam telefon obok siebie i złapałam się za głowę. Starałam się sobie przypomnieć cokolwiek z poprzedniego wieczora, ale w mojej głowie szumiała pustka. Usłyszałam kroki na schodach, modliłam się, żeby to nie byli rodzice. Usłyszałam czyjeś delikatne pukanie i po chwili w drzwiach stanęła Estelle z moją torebką w dłoni i dwoma kubkami kawy ze Starbucksa.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się do mnie. - Matko, wyglądasz okropnie. - dziewczyna odłożyła torebkę i kawy na szafce nocnej i zaczęła mi ścielić łóżko.
- Co tu robisz? - wymamrotałam, podnosząc się do pionu. Zachwiałam się, dlatego przytrzymałam się biurka. Potrząsnęłam głową. Wtedy mój żołądek ścisnął się niebezpiecznie.
- Kibel? - zapytała Estelle, patrząc mi prosto w oczy. Przysunęłam dłoń do ust i rzuciłam się pędem do łazienki, brunetka podążyła za mną. Otworzyłam deskę i zwymiotowałam do toalety, kiedy Estelle trzymała mi włosy. Gdy skończyłam, odsunęła się. - Dam ci się ogarnąć. Będę na dole, załatwiłam ci śniadanie. - powiedziała i opuściła łazienkę.
Spuściłam wodę i podniosłam się, by spojrzeć w lustro. A obiecałam sobie, że nie tknę alkoholu. Nadzieja matką głupich. Wypłukałam usta i obmyłam twarz zimną wodą. Związałam włosy w wysokiego kucyka i wytarłam z twarzy resztki makijażu. Wróciłam do pokoju. Przebrałam się w luźną bluzkę i dresy. Wzięłam do ręki telefon. Było kilka minut po dwunastej. Otrzymałam kilka wiadomości, od razu wzięłam się za czytanie.
AC: Jestem z rodzicami u dziadków za miastem. Namówiłam ich, żeby cię nie budzić, żebyś odespała. Słyszałam, że nie wróciłaś sama... Wrócimy wieczorem, wszystko mi opowiesz, najlepiej ze szczegółami :P
Wywróciłam oczami. Napisała do mnie Carly z prześmiewczym pytaniem, czy kac mnie nie męczy i wysłała zdjęcie, jak całuje w policzek jakiegoś przystojnego szatyna, który wciąż śpi w jej łóżku. Nie wiedziałam, co to miało na celu, ale postanowiłam jej nie odpisywać.
TP: Mam nadzieję, że Estelle dobrze się tobą zajmie. Napisz później, jak się czujesz.
Zdziwiła mnie wiadomość od Talluli. Zapamiętałam, że odpisać jej później.
Numer strzeżony: Nie zbliżaj się do Phillips.
Zabrzmiało to co najmniej jak groźba. Przełknęłam resztki śliny i odrzuciłam poczucie niepokoju. Zeszłam na dół, czując zapach jedzenia. Estelle stała przy wyspie kuchennej i pisała z kimś. Na blacie stała kawa i dwie kanapki z Subwaya.
- Nie wiem, co lubisz, ale mam nadzieję, że jest okej. - spojrzałam na zawiniątka.
- Jasne. - usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. - Um, mam parę pytań...
- Tak, to zrozumiałe. Coś czuję, że nic nie pamiętasz. Pozwól, że ci opowiem. - Estelle usiadła obok mnie. - Kiedy wszyscy dookoła cię upijali, my miałyśmy cię na oku. Ja, Tallulah i Helen. Koło pierwszej zauważyłyśmy, że ledwo stoisz na nogach, więc ukradkiem cię eskortowałyśmy do twojego domu. Zabrałam ci torebkę z dwóch powodów. Twój dowód, konkretniej adres i klucze. Spokojnie, wszystko oddałam z powrotem. Ja stanęłam na czatach, Tallulah pomogła ci wejść na górę i ułożyła cię do spania. Koniec. - upiła kilka łyków kawy. - Jakieś jeszcze pytania?
- Ja... Nie wiem, co powiedzieć. Dziękuję. Za wszystko. Nie wiem, jak wam się zrewanżuję. - spojrzałam na brunetkę. Uśmiechnęła się półgębkiem i wzruszyła ramionami.
- Nie ma za co. - podsunęła mi tabletkę. - Na ból głowy. - uśmiechnęłam się lekko.
- Nie robiłam wam kłopotów? - spytałam nieśmiało.
- Nie. W samochodzie byłaś bardzo grzeczna, nawet nie zarzygałaś mi tapicerki. - odparła Estelle. Zarumieniłam się. - Spoko, bywało gorzej. Ty nie jesteś najebaną w trzy dupy Carly, która jak jest pijana, chce się ruchać ze wszystkim, co się rusza. - wytrzeszczyłam oczy. - Wiem, brzmi dziwnie. Taka prawda. - wstała, nalała wody do szklanki i postawiła przede mną naczynie. Gdy przełknęłam ostatni kęs kanapki, wypiłam kilka łyków wody, po czym łyknęłam tabletkę.
- Naprawdę dziękuję. - powiedziałam raz jeszcze.
- Luz. Ja muszę się już zbierać. Musisz odpocząć, a chata wolna, to masz sporo możliwości. Już ci lepiej? - pokiwałam głową. - Świetnie. Do zobaczenia jutro w szkole.
- Do zobaczenia. - Estelle opuściła mój dom.
Uśmiechnęłam się szeroko. Nigdy wcześniej nikt się mną tak nie zajął jak te dziewczyny. Czułam, że między nami zaczyna się rozwijać jakaś więź.
CZYTASZ
𝚆𝚎 𝚍𝚘𝚗'𝚝 𝚎𝚟𝚎𝚗 𝚔𝚗𝚘𝚠 𝚠𝚑𝚢✅
ФанфикшнGdy na swojej drodze spotyka się przepiękną Latynoskę, która ma wiele ciekawych sekretów, nie można jej niczego odmówić... Wyświetlenia: 🔸13.08.2021 - 1 tys. 🔸11.03.2022 - 10 tys. 🔸10.10.2025 - 30 tys.
