~3~

4.9K 152 24
                                        

-Potter, wszystko z tobą dobrze?- musiałem zapytać, bo jakoś dziwnie się zachowywał.
Nic nie odpowiedział, usnął. Dotknąłem jego czoła, znów miał gorączkę, to wszystko wyjaśnia przecież nie zrobiłby mi dobrze z własnej woli będąc w pełni świadomym.
Wstałem więc z łóżka i poszedłem do łazienki po apteczkę, w której był lek przeciw gorączkowy.
Wróciłem do pokoju z apteczką, Pottera nie było w łóżku.
-Kurwa...- syknąłem, ubrałem się w dresy i koszulkę i zacząłem go szukać po całym domu.
Nigdzie, ale to nigdzie go nie było, zaczynałem się martwić. Przechodząc obok gabinetu mojego ojca usłyszałem dziwne odgłosy zza drzwi. No nie pierdolcie że mój ojciec właśnie rucha Pottera, a on biedny, niczego nie świadomy daje mu się tak po prostu.
Uchyliłem cicho drzwi i zobaczyłem to czego obawiałem się najbardziej, mój ojciec rżnął Pottera, brunet leżał rozkraczony na biurku a z jego oczu płynęły łzy. Wściekłem się, nie dość że krzywdził mnie to jeszcze robił to Potterowi, który niczym u niego nie zawinił.
-Zostaw go! On ma gorączkę, nie jest niczego świadomy a ty go wykorzystujesz!- syknąłem odpychając ojca od Harrego.
-Widzę Draco że chcesz aby spotkała cię kara?- powiedział władczo mój ojciec.
Zebrałem Pottera i wyszedłem z gabinetu plując ojcu prosto w twarz, udałem się do mojego pokoju aby podać Harremu lek i teleportować się stąd jak najdalej. Wiedziałem że za takie zachowanie nie tylko mnie czeka kara, ale też Pottera. Kiedy już brunet dostał lek zacząłem pakować moje rzeczy bo wszystkie rzeczy Harry miał już w kufrze, którego nie rozpakowywał. Złapałem kufer swój i Harrego, bruneta oparłem o siebie i teleportowałem się do domu Wieprzleja. Nie lubiłem go, ale co innego miałem zrobić? Musiałem go gdzieś ukryć przed moim ojcem, problem był ze mną bo za bardzo nie miałem się gdzie podziać. Mogłem jechać do Zabiniego albo Notta, chociaż nie wiedziałem czy są w domu, zawsze mogłem też zostać u rudej rodzinki ale kłóciłoby się to z moją egzystencją.
Właśnie stałem przed drzwiami do Nory, więc zapukałem, drzwi otworzył mi nie kto inny jak matka rudego.
-Draco Malfoy, co cię do nas sprowadza?- wesoło zapytała kobieta. Podziwiam jej entuzjazm.
-Dzień dobry, przywiozłem Harrego. Miał mieszkać u mnie do końca wakacji ale sprawy się troszkę pokomplikowały i nie mógł zostać z resztą ja też.- powiedziałem szybko.
-Och wejdź i wszystko mi dokładnie opowiesz.- przepuściła mnie a ja złapałem Harrego i położyłem go na kanapie w salonie.
-Ronaldzie! Hermiono! Chodźcie tu szybko!
-Co się stało mamo? Malfoy, czego tu szukasz?- prychnął Wesley.
-Ja niczego, przywiozłem twojego przyjaciela. Miał być u mnie do końca wakacji ale w moim domu już nie jest bezpiecznie i musiałem coś zrobić.- prychnąłem w stronę rudzielca.
-Już dzieci spokojnie, weźcie go na górę a ty Draco chodź wyjaśnisz mi co się stało.- powiedziała pani Weasley i pociągnęła mnie do
kuchni.
Bardzo miła kobieta, w porównaniu do Wieprzleja ma trochę empatii.
-Siadaj i mów co się stało.
-No to tak, zacznijmy od tego że kiedy miałem 10 lat ojciec mnie skrzywdził gwałcąc mnie. Od tamtego czasu robi to regularnie, kiedy przyjechał Harry trochę się to uspokoiło do czasu. Potter rozchorował się jakieś dwa dni temu i nie czuł się najlepiej, miał cały czas bardzo wysoką gorączkę i nie był niczego świadomy. Dziś rano poszedłem do łazienki po lek na gorączkę, kiedy wróciłem jego nie było w pokoju, postanowiłem więc że go poszukam.
Przez długi czas nie mogłem go znaleść, w poszukiwaniu go chodziłem po całym domu, gdy przechodziłem obok gabinetu mojego ojca słyszałem dziwne odgłosy, uchyliłem więc drzwi i zauważyłem jak mój ojciec gwałci nic nie świadomego Harrego a on leżał rozkraczony na biurku i płakał. Wyrwałem go ze szponów mojego ojca i pobiegłem do swojego pokoju. Wiedząc że za to co zrobiłem mnie i Harrego czeka kara spakowałem nas i uciekłem z tamtąd zabierając ze sobą nieprzytomnego Harrego.- z moich oczu zaczęły lecieć łzy na wspomnienie o moim ojcu, którego nienawidziłem całym sercem. Szybko wytarłem oczy i spojrzałem na kobietę dając jej do zrozumienia że już skończyłem.
-Och, chłopcze tak mi przykro.- podeszła do mnie i mnie uściskała. Właśnie tego było mi trzeba, aby ktoś mnie przytulił.
-Dziękuję.- uśmiechnąłem się do niej słabo.
-A ty gdzie zamieszkasz na ten czas?- zapytała podjąć mi filiżankę z herbatą.
-Ja jeszcze nie wiem.- spojrzałem się na nią.
-Możesz zostać u nas.
-Naprawdę?- uśmiechnąłem się na co kobieta podkręciła twierdząco głową.
-Dziękuję Pani.- uściskałem kobietę. Byłem jej wdzięczny że mi tak pomaga. Najpierw wspiera mnie w tym co wydarzyło się w moim życiu a teraz jeszcze pozwala mi u siebie zamieszkać.
-Będziesz musiał jednak zamieszkać w jednym pokoju z Harrym bo już więcej wolnych nie mamy.
-Dobrze, i tak już wiele dla mnie pani zrobiła.- posłałem jej szczery uśmiech.
Jak widać tylko Wieprzlej jest taki wredny, bo jego rodzina jest bardzo miła. Najbardziej zaprzyjaźniłem się z bliźniakami i Ginny, wydają się najbardziej otwarci na nowe znajomosci nawet z wrogiem ich przyjaciela.

Och...Harry || DrarryOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz