21. Dancing With Your Ghost

628 92 115
                                        

Dzień dobry. Dziś w końcu rozdział nie w środku nocy, ze to kompletnie przegadany. Postanowiłam jednak, że zanim ruszę z akcją, trochę was jeszcze pomęczę monologami xd

Enjoy :D

***

Krwawe słońce chowało się już za horyzontem, gdy Eren wyszedł na taras, rozglądając się po okolicy. Morze szumiało przyjemnie, rozbijając się falami o brzeg, a delikatny wiatr kołysał czubkami palm, chwiejąc je lekko na boki. Liberio było w tej chwili istnym rajem na ziemi.

Jaeger westchnął, opierając się o poręcz. Choć pragnął tego najbardziej na świecie, nie potrafił cieszyć się tak piękną pogodą. Mimo usilnych starań, jego myśli wciąż i wciąż powracały do Levi'a. Odkąd tylko wylądował w Marley, zastanawiał się, czy zasłyszany wtedy przez niego głos faktycznie należał do Petry. Było mu wstyd za swoje zachowanie i obiecał sobie, że już nigdy nie doprowadzi się do takiego stanu.

Paląca tęsknota nie była jedynym skutkiem ich rozstania. Pomimo ogromnego domu, sprezentowanego im przez Erwina, Eren nie potrafił nawet przekroczyć jego progu. Wszystko wewnątrz przypominało mu o ich feralnym wyjeździe tej jesieni. Jeśli Jaeger miał wskazać moment, kiedy wszystko zaczęło się psuć, byłaby to właśnie ich wycieczka do Liberio, by pomóc w odzyskaniu Marco. Dlatego też odpowiadając na zaproszenie Willy'ego, bez zbędnych oporów zgodził się zatrzymać w jego rezydencji.

Nie żałował swojej decyzji.

Położona na wzgórzu posiadłość widoczna była nawet z najdalszego zakątka Liberio. Jej mury, zdobione gąszczem winorośli, tworzyły niedostępny dla obcych azyl, zapewniając mieszkańcowi ochronę przed wścibskimi spojrzeniami przechodniów. Wyjątkiem był ogromny taras. Umieszczony na całej szerokości jednej ze ścian, szczycił się widokiem na otwarte morze i całą plażę Liberio.

Eren westchnął cicho, pochłaniając piękny widok zachodzącego słońca. Nie chciał patrzeć na siedzącego tuż obok Willy'ego. Gdy jego wzrok skupiał się na czymś innym, łatwiej było mu wyobrazić sobie, że zamiast niego, towarzyszy mu Levi.

- Chyba możemy się zbierać - głos Tybura sprowadził go na ziemię.

Jaeger w końcu przeniósł na niego wzrok. Postać Levi'a rozpłynęła się w powietrzu, a w jej miejscu pojawił się uśmiechnięty Willy. Obserwował Erena spod półprzymkniętych powiek, obracając między smukłymi palcami kieliszek wina. Nawet w tak zwyczajnej pozie wyglądał jak prawdziwy arystokrata.

- Dostawcy powinni już być. Za godzinę otwieramy klub. Musimy ich przypilnować.

Eren skinął głową, jeszcze raz spoglądając na zachód słońca. Myśl, że Levi przebywał tu gdzieś teraz z Petrą z każdym dniem wydawała się coraz bardziej odległa.

***

Levi zaklął pod nosem, otwierając gwałtownie okno. Tona kurzu wyfrunęła na ulice Mitrasu i szybko zmieszała z prószącym śniegiem. Wciąż nie dowierzał, jak Kenny'emu udało się tak bardzo zapuścić mieszkanie. Porządek panujący w domu okazał się tylko pozorny - Levi codziennie znajdował kolejne niespodzianki i za każdym razem zaskakiwało go coś nowego. Od nieczyszczonego od kilku lat odpływu pod prysznicem, aż do gniazda pająków tuż za olbrzymią szafą w sypialni. To ostatnie przywołało ogromną falę wspomnień, których w tym momencie wolałby się pozbyć.

Nie było dnia, by nie myślał o Erenie. Sprzątanie pozwalało mu skupić chwilowo na czymkolwiek innym, jednak jego postać ciągle czaiła się gdzieś z tyłu głowy. Po wyjeździe z Trostu i obecnym braku pracy, miał teraz mnóstwo wolnego czasu, który w większości poświęcał na przeglądanie książek historycznych. Po cichu liczył, że gdzieś między wierszami uda mu się znaleźć rozwiązanie dla okrutnej klątwy Ymir, która drastycznie miała skrócić życie Jaegera. Nie potrafił pogodzić się z myślą, że zostało mu tak mało czasu i na pewno nie miał zamiaru tego zaakceptować.

Heavy Dirty Soul II | EreriOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz