6. Even the Darkness Has Arms

1.7K 199 99
                                        



Dzień dobry i dobranoc ^^ 

Jak widać przerwy między rozdziałami są teraz trochę większe ale staram się pisać, kiedy tylko mam czas, więc jakoś to będzie. Może w święta uda mi się nadrobić, o ile dostanę wolne w pracy ;')

W końcu zaczynamy wchodzić w fabułę :>

Enjoy

************


humanitys_cleanest [L. Ackerman] dołączył do czatu

~ humanitys_cleanest [L. Ackerman] 08:13
masz jakieś życie poza tym gównem? ciągle tylko siedzisz przy kompie.

~ hackerman [H. Zoe] 15:13
ciebie też miło widzieć, Levi. jak podróż?? znaleźliście Marco?

~ humanitys_cleanest [L. Ackerman] 08:14
tu nie ma żadnego Marco. Jest pierdolnięty Pablo z cholerną amnezją. trochę nam się zejdzie zanim sobie wszystko przypomni.

~ hackerman [H. Zoe] 15:14
spodziewałam się czegoś takiego... tylko go nie wystraszcie. Musicie być teraz ostrożni.

Levi westchnął i przeciągnął się w łóżku. Najwięcej rad zawsze dawali ci, którzy nie musieli nic robić. Hanji nie była tu wyjątkiem. Łatwo było mówić o ostrożności, gdy w tej chwili jedynym normalnym dla Ackermana rozwiązaniem wydawało się pozbawienie Marco przytomności i zaciągnięcie go na Paradis siłą. Proste i skuteczne, za to w tych czasach kompletnie niewykonalne.

~ humanitys_cleanest [L.Ackerman] 08:15
to nie wszystko. znalazłem mój oddział.

~ hackerman [H. Zoe] 15:15
wiem. rozmawiam z nimi od jakiegoś czasu.

Oczywiście.

~ humanitys_cleanest [L. Ackerman] 08:16
myślisz, że możemy jej jakoś pomóc? w końcu wcześniej była normalna

~ hackerman [H. Zoe] 15:16
nie dowiesz się jak nie sprobujesz, Levi. jesteś im to winien

Wiedział, że miała rację. Jej słowa przywołały jednak odległe wspomnienia, które razem z poczuciem winy skutecznie pogrzebał w zakamarkach swojego umysłu. Wiele lat temu nie mógł pozwolić by żal i rozpacz przyćmiły jego osąd. Nie miał czasu na żałobę po śmierci członków swojego oddziału. Ludzie umierali codziennie i nie było w tym nic wyjątkowego.

Jednak to on zostawił ich samych sobie, gdy byli pewni, że udało im się schwytać młodą Leonhardt, kazał wcześniej Erenowi wybierać i co najgorsze... posłuchał rozkazu Erwina, choć wiedział, że nie powinien opuszczać swoich ludzi nawet na chwilę. Każda jego decyzja niosła ze sobą konsekwencje, najczęściej w postaci czyjejś śmierci. Nawet mając świadomość, że wszyscy żyją teraz w nowym, choć niekoniecznie lepszym świecie, nie potrafił pozbyć się mdlącego uczucia, które lubiło o sobie przypominać.

Może działo się tak dlatego, że należał do ludzi, którzy często powtarzali własne błędy.


- Pozdrów ich ode mnie - rozczochrana głowa Erena wyłoniła się z łazienki, gdy jakiś czas później Levi stał już w drzwiach, gotowy do wyjścia. - Postaram się dowiedzieć jak najwięcej i może do was dołączę. Stęskniłem się za nimi.

Ackerman skinął głową, obserwując drobne kropelki wody spływające leniwie z włosów Erena prosto na nagi tors. Czym prędzej założył ciemne okulary i zebrał potrzebne mu rzeczy, czując że w Marley było dziś naprawdę gorąco.

Heavy Dirty Soul II | EreriOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz