Rozdział 1

425 46 5
                                        

*3 miesiące później*
-Przepraszam bardzo, ale czy ty się kurwa słyszysz? Każesz mi iść na JEGO ślub? Po tym jak nas zostawił, po tym co mi zrobił? Dlaczego nie ty? Dlaczego nie Suzy? Przecież to ona jest tą 'udaną córeczką'.- wykrzyczałam
-Słuchaj, Suzy przeżywa to dużo bardziej, ja tam nie pójdę. Jak by to wyglądało?! Idziesz i na tym skończmy. Na wesele także. Masz poznać JEGO nową rodzinę. Ponoć jego nowa lasia ma syna w twoim wieku.- odrzekła kobieta mająca czelność nazywać się moją matką.
-Nie mam zam...
-Idziesz na ten jebany ślub tak czy inaczej! Gówno mnie obchodzą twoje pieprzone zamiary! Przez całe życie się tobą zajmowałam, więc teraz kurwa musisz mi się odwdzięczyć!!-
Tsaa, ciekawe za co. Na pewno nie za godne wychowanie. Nigdy nic dla mnie nie robiła. Zawsze babcia się mną opiekowała.
W końcu odpuściłam. I tak nie mam nic do gadania. Pójdę, przesiedzę niezauważona i wrócę.
Bez słowa udałam się do pokoju i zauważyłam na łóżku zestaw, który wnioskując po wyglądzie mam włożyć na ślub. Była to czarna sukienka na grubych ramiączkach, rozszerzana u dołu, z cienkim materiałem w czerwono-czarną kratę od talii do końca ubrania. Przyznam, że była bardzo ładna, sięgała do połowy ud więc idealnie podkreśli moje długie nogi. Do tego miałam czarną torebkę nabijaną ćwiekami do kompletu z litami. Się mamuśka postarała. Już widzę jak zajebiście będe wyglądać. Do tego stroju kolor włosów, na jaki planuję je zafarbować, będzie idealny. A skoro ślub już jutro, wypadało by to zrobić dzisiaj. Najlepiej teraz.
Udałam się do łazienki i zgarnęłam pojemniczek z kriwsto czerwoną farbą i oddzieliłam połowę włosów. Mam zamiar zafabować je tak samo, jak Ash Costello. Mam naturalnie czarne włosy, więc to nie problem.
Podczas nakładania farby na włosy, myślami wracałam do nocy sprzed 3 miesięcy. Mimo, że byłam kompletnie pijana, pamiętałam wszystko. Jego tatuaże, to jak mnie dotykał, jak wymawiał moje imię i jego błękitne jak ocean oczy. Może to dziwne, ale kilka razy specjalnie nadkładałam drogi do pracy, by przejść koło jego apartamentowca.
Po skończonej czynności usiadłam na łóżku znowu rozmyślając. Tym razem o sobie. 21 letnia dziewczyna, jak niektórzy uważają - bardzo ładna, uwielbiająca tzw. Darcie mordy do mikrofonu, pracująca w studio tatuażu i uchodząca za jedną z najlepszych. Sama mam wytatuowaną cała lewą rękę i połowę prawej. Przez to jak wyglądam, ludzie na ulicy dziwnie na mnie patrzą, ale jebać to. Najgorsze, że własna matka się mnie wypiera, zawsze wolała moją starszą siostrę- Suzy. No bo hej, wysoka, szczupła blondynka o anielskiej twarzy- ma to po matce. Ja niestety większość odziedziczyłam po pierdolonym kutasie, zwanym potocznie moim ojcem.
Siedziałam tak i rozmyślałam przez około 30 minut. Czas najwyższy zmyć farbę. Wróciłam do łazienki i wzięłam się do roboty. Po zmyciu i wysuszeniu włosów przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam zajebiście. Włosy idealnie komponowały się z moją bladą cerą i kilkoma piercingami na twarzy, a konktretnie przekłutą mam dolną wargę, zaglębienie nad górną, przegrodę nosową, brew i policzki. Jeszcze kilka kolczyków w uszach- industrial i 3 dziurki w płatku. Nie zawsze noszę wszystkie, ale jutro tak zrobię - żeby GO wkurzyć. Nigdy nie lubił mojego wyglądu, dlatego mnie karał. Nie jak normalny ojciec- zabierając telefon, czy dając szlaban. Nie nie nie. ON robił dużo gorsze rzeczy.
Postanowiłam zadzwonić do Krissy na skype i wszystko jej powiedzieć.
Kris zawsze była, jest i będzie moją najlepszą przyjaciółką. Wygląda jak ja- mówię o modyfikacjach ciała- lubimy podobne rzeczy, rozumiemy się bez słów i zawsze sobie pomagamy.
Po skończonej rozmowie postanowiłam się położyć.
Zasnęłam z myślą co będzie jutro, gdy GO zobaczę?

[A/N] no i mamy jedynkę! Trochę krótka, ale powstała na szybko, bo jestem chora i powinnam się uczyć ale tak baaardzo mi się nie chcę! Dajcie znać w komentarzach jak się podoba. Ja widzę jak ktoś to przeczyta! Gwiazdkujcie, komentujcie i do następnego!

Everything has changedOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz