Rozdział 11

344 32 10
                                        

*Andy's POV*
Lauren- tylko o niej myślałem przez ostatnie kilka dni. Na prawdę myślałem, że nigdy jej nie odnajdę. A tu nagle, BUM. Okazuję się być córką męża mojej matki. Swoją drogą, to jakoś za gościem nie przepadam. Dziwny jest. Cały czas wracałem myślami do naszych pocałunków. Były takie idealne.

Jest niedziela, godzina 12, a ja zamiast gdzieś wyjść siedzę w domu i ignoruję telefon, który w tej chwili mógłby robić za wibroator. Kayla cały czas do mnie wydzwania. No co za upierdliwa kobieta. Wiem! Pojadę do Jake'a. Reszta też powinna u niego być. Ubrałem się, ogarnąłem włosy i wyszedłem uprzednio zamykając dom. Nie chcemy żeby jakaś upierdliwa fanka, która 'magicznym sposobem' wydobyła z Ash'a mój numer, przypadkiem się włamała. Kilka razy tak było, laska nas zobaczyła, rozpoznała, wsypała coś Ashley'owi do drinka a on odpowiadał na wszystkie zadane mu pytania. Kretyn, ale cóż poradzić.
Po niespełna 10 minutach byłem pod domem Pitts'a. Tak jak się spodziewałem- reszta też tu była. Na podjeździe stały samochody Jinxx'a i Comy. Purdy pewnie przyjechał z Christianem. Podszedłem do drzwi, które były otwarte. Pewnie wiedział, że przyjdę. Po przekroczeniu progu drzwi skierowałem się do salonu. Ash i CC napierdalali się poduszkami i ganiali po całym domu, bo z tego co zrozumiałem, Purdy zabrał Christian'owi ostatniego żelka. Jake i Jeremy grali na konsoli przekrzykując jeden drugiego i oskarżając się nawzajem o oszustwo. Jak dzieci. Postanowiłem się zabawić. Podszedłem do panelu zasilania i odłączyłem prąd. Zrobiło się całkiem ciemno, bo Jake pozasłaniał wszystkie okna.
-Biersack, kretynie oddaj prąd, zacząłem wygrywać z tym oszustem!!- zaczał krzyczeć Jinxx
-Oszustem?! Ja ci dam oszusta! Ty rzuciłeś we mnie wybuchowym ananasem, choć powiedziałem, że gramy bez ulepszeń!- odpowiedział równie głośno Pitts.
-Skąd wiedzieliscie, że to ja?- zapytałem
-Trzrba było nie szpanować głośnym silnikiem i mocniej trzasnąć drzwiami, kretynie- odpowiedzieli jednocześnie, żeby po chwili się na siebie rzucić i zacząć okładać kontrolerami. Włączyłem ponownie prąd i poszedłem do kuchni po jakiegoś energetyka. Stwierdzając, że nie ma tutaj nic ciekawego do roboty krzyknąłem do chłopaków, że jadę do Lau.
-Poczekaj, jadę z tobą! Muszę z nią pogadać.- powiedział CC zaprzestając szaleńczego pościgu za Ash'em i ubierając się.
Okej, nie wnikam, ale chyba zaczynam być zazdrosny. pożegnaliśmy się z chłopakami i wsiedliśmy każdy do własnego pojazdu. CC jechał za mną. Zastanawialo mnie tylko o czym on chce rozmawiać z Lauren. Przez moje zamyślenie omal nie wypadłem z drogi.
'Kretynie, jak chcesz ją zobaczyć, to postaraj się przeżyć tą podróż, okej?'
Znowu on...
'Okej' powiedziałem Mu
'Może okej, będzie naszym na zawsze?'
No błagam, czy on właśnie zacytował najbardziej idiotyczny film jaki miałem okazję oglądać? [A/N nie chcę urazic nikogo kto ten film lubi. Sama go nie oglądałam ale nie jest to gatunek, który lubię. Nie bierzcie tego do siebie]
'Błagam, idź juz sobie. Po co ty tu jesteś...' zapytałem zrezygnowany
'Żeby umilać ci życie Biersack. Jakby nie patrzeć, jesteś na tym świecie sam. Nie masz dziewczyny, rodzice rzadko kiedy się interesują co w danym momencie się z tobą dzieje, a chłopaki? Trzymają się z tobą tylko dlatego, że założyleś zespół, dzięki któremu mają kasę i są sławni. Pomyśl, Biersack. Czy to nie oczywiste? Nie masz nikogo, kto cię kocha' powiedział, po czym odszedł
Zacząłem myśleć o tym co mi powiedział. Nie chciałem w to wierzyć. Zawsze miałem dobry kontakt z chłopakami, dziewczyny mnie odrzucały jak tylko dowiadywały się o nim. Rodzice nie mają czasu. Są zajęci pracą, co kompletnie rozumiem. Tylko jedna rzecz nie dawało mi spokoju. Gdy on coś powiedział, to zawsze przekładało się w jakimś stopniu na rzeczywistość. Czyli wychodzi na to, że... On ma rację. Mówi pieprzoną prawdę.
Jestem całkiem sam.

*Lauren's POV*
-OLSON PIEPRZONY KRASNALU ODDAJ MOJE SPODNIE!- krzyczałam goniąc Ricky'ego po całym domu. Idiota zabrał mi spodnie jak brałam prysznic. Niby mogłam wziąć inne z szafy, ale do chuja pana to są moje ulubione! Horror wbiegł do kuchni, ja zaraz za nim. Zabrałam z blatu jajko, (Chris i Krissy zabrali się za robienie śniadania) i rzuciłam nim w Ricky'ego. Ta ciota jednak to przewidziała i zasłoniła się moimi ukochanymi spodniami. Na jego nieszczęście Jajko pękło i rozbryzgało się na nich, tworząc ogromną plamę na tylnej kieszeni i ogólnie, całej nogawce.
-OLSON MASZ 3 SEKUNDY, RADZĘ CI ZACZĄĆ UCIEKAĆ!- zagroziłam, po czym zaczęłam go gonić. Dorwałam go i po chwili oboje leżeliśmy na podłodzę. Ja łaskocząc go na śmierć, on wijąc się pode mną jak upośledzona ryba, którą ktoś wyjął z wody i poraził prądem. W torturowaniu tego skrzata przerwał mi dzwonek do drzwi. Jako, że jestem tutaj gospodarzem, a te dwa bałwany w kuchni w ogóle nie reagowały, poszłam otworzyć.
-Cześć Andy! Co cię tu sprowadza? Siema CC!- przywitałam się z nowo przybyłymi.
-Kto przyszedł? - zapytał Olson z głębi domu.
-Andy i Christian- odpowiedziałam mu, nadal go nie widząc. Spryciaż schował się w salonie.
-KTO? CZY TY MNIE ZDRADZASZ? NIE KOCHASZ MNIE JUŻ? PRZECIEŻ W NOCY BYŁO NAM TAK DOBRZE!- zaczął krzyczeć, a ja myślałam, że się uduszę.

*Andy's POV*
Lauren otworzyła nam w samej bieliźnie i koszulce. Nie powiem, ładny widok. Włosy miała w lekkim nieładzie i była zasapana. Co ona tam robiła?
-Cześć Andy! Co cię tu sprowadza? Siema CC!- przywitała nas.
-Kto przyszedł?- krzyknął ktoś, z głębi domu. To był męski głos. Nie dobrze.
-Andy i Christian- odpowiedziała
-KTO? CZY TY MNIE ZDRADZASZ? NIE KOCHASZ MNIE JUŻ? PRZECIEŻ W NOCY BYŁO NAM TAK DOBRZE!- krzyknął ten ktoś, a ja myślałem, że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Czy ona...? Wtedy zacząłem łączyć fakty. Nie ma na sobie spodni, włosy w nieładzie, zasapana i do tego z mężczyzną w domu. Czy ona uprawiała z nim sex?
Nic do mnie nie czuje?

[A/N] przepraszam, rozdział trochę do dupy, ale chciałam napisać coś przed treningiem. W dodatku jestem chora więc wybaczcie. Wyczuwam drama time u naszych gołąbeczków!
Cały przyszły tydzień mam zawalony sprawdzianami i kartkówkami więc rozdziły nie będą pojawiać się systematycznie. Na 100% dodam dwa nowe, ale nie wiem kiedy. Muszę zacząć się uczyć jak chcę jechać na koncert.
Gwiazdkujcie, komentujcie i do następnego!
xx

Everything has changedOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz