Rozdział 14

318 34 6
                                        

*Andy's POV*
Jestem najgłupszym człowiekiem jaki ma możliwość stąpania po tej planecie...
'oj kochanieńki, nie bądź dla siebie taki surowy, są gorsi. Uwierz mi'
Kurwa, jeszcze on tu przyszedł...
'Spierdalaj, mam większe problemy niż użeranie się z tobą'
'Uuu, czyżby nasza kochana Lauren usłyszała coś niemiłego i uciekła? Uciekła, tak jak wszyscy to robią?
Jak najdalej od ciebie?'
'Powiedziałem coś. Znikaj, już.'
Kurwa... Ma rację, znowu.
Siedziałem bezczynnie rozmyślając nad sensem mojego istnienia- a właściwie jego braku, przez następne kilkadziesiąt minut. Dopiero ponowne przybycie chłopaków jakoś mnie ożywiło. Zaproponowali wyjście na pizze.
Nie miałem na nic ochoty ale przecież nie będę wiecznie kisił się w czterech ścianach, prawda? Ubrałem się i w miarę ogarnąłem, chociaż i tak wyglądałem jak trup.
Udaliśmy się do ulubionej pizzeri Christiana. Mała, przytulna knajpka niedaleko kina, a co najważniejsze- mają na serio dobrą pizze. Podczas spaceru śmialiśmy się i rozmawialiśmy jak gdyby nigdy nic.
Ale ja i tak wiem, że prędzej czy później zostanę sam. Każdy tak skończy.

Gdy weszliśmy do restauracji, od razu udaliśmy się do 'naszego' stolika. Najbardziej oddalony od wszystkich, w rogu knajpy, przy oknach. Miejsce idealne dla nas. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać, gdy nagle CC wstał i zawołał do naszego stolika dopiero co przybyłych Chrisa i Ricky'ego z MIW, oraz ich towarzyszkę do stolika obok. Po chwili wpadliśmy na genialny pomysł połączenia ich w jeden duży stół, tak abyśmy wszyscy się zmieścili. Ricky dostawił jeszcze jedno krzesło. Ktoś z nimi przyszedł?

*Lauren's POV*

Czemu to zawsze mnie musi to spotykać? Czy los nie może znaleźć sobie innej ofiary? No cóż, gdy tylko Olson mnie zobaczył posłał mi spojrzenie którym chyba chciał mnie przeprosić. W końcu zna moją sytuacje z Bierasckiem...
Oooo, nie. Jedyne wolne miejsce było naprzeciwko Andy'ego i jednocześnie obok pana kochanego kowboja, HURA.
'Dobra Lau. Ogarnij dupe, ty
razem to on spierdolił, nie ty.'
Podeszłam do stolika przy okazji potykając się o jakieś wystające krzesło przy ladzie, czemu towarzyszyła moja słodka wiązanka przekleństw. Dzięki temu każdy zwrócił na mnie uwagę. Super, czyli na stówe nie podejde tam niezauważona...
-LAUREN MISIACZKU MÓJ NAJSŁODSZY, CHODŹ TO WUJKA CHRISTIANA. Jezuniu ale z ciebie laska. Ekhm, no dobra chodź tu- powiedział CC, po czym wstał i do mnie podbiegł wyglądając niczym David Hasselhoff w 'Słonecznym patrolu'. Tylko bez mięśni i jakiś taki bardziej patykowaty.
-CC KOCHANIE, SCHUDŁEŚ CZY MI SIĘ WYDAJĘ? CÓŻ DUPCIE NADAL MASZ NIEZŁĄ WUJASZKU.- odpowiedziałam entuzjastycznie po czym wpadłam w jego niedźwiedzi uścisk jednocześnie klepiąc go po tyłku.
Po wymianie czułości przywitałam się z resztą, omijając Andy'ego, który nawet nie wydawał się tym zaskoczony.
-A już myślałem, że to będzie udane wyjście. Na prawdę na to liczyłem, wiesz?- westchnął Ashley gdy tylko koło niego usiadłam
-Uwierz, też nie jestem zadowolona z takiego obrotu spraw kowboju.
-Słucham? Myślałem, że tylko czekasz na kolejną szansę by pomigdalić się z Bierasckiem.- powiedział zaczepnie
-Jak widać źle myślałeś.- warknęłam
-Uuu, Landy się pokłóciło? Niech zgadnę, to twoja wina?
-Co ty pieprzysz człowieku, jakie Landy?! Z resztą co cie kurwa obchodzi relacja moja i Biersacka? Przecież za sobą nie przepadamy.- odburknęłam. Jaki ten kowboj jest upierdliwy
-Akurat to, że nie pałam sympatią do ciebie, nie świadczy o tym, że lubię patrzeć jak mój przyjaciel cierpi, idiotko. A on jest tak w ciebie zapatrzony, że raczej by cię nie skrzywdził- syknął basista
-Jak nie chcesz, żeby cierpiał, to mu powiedz, żeby nauczył się trzymać język za zębami. I wyobraź sobie , że to nie on powinien być tym wielce pokrzywdzonym w tej sytuacji.- nawet nie zwróciłam uwagi na to, że każdy przy naszym stole, wraz z Andym przysłuchują się naszej rozmowie.
-Do prawdy? Jakoś nie wiedzę, że jesteś przybita i smutna, a Andy lata cały w skowronkach. A według tego co powiedziałaś, tak powinno być, zgadzasz się?- odpyskował
-Nie znasz mnie, nie wiesz jak okazuję uczucia, emocje. Bądź więc łaskawy i nie wpierdalaj się w nieswoje sprawy, okej? A to, że Biersack reaguje na całą tą sytuację tak, a nie inaczej to już nie mój problem, tym bardziej wina.- odpowiedziałam. Krew się we mnie gotowała i czuje, ze zaraz wybuchnę. -Następnym razem, gdy zechcesz mnie oceniać, miej jaja najpierw mnie poznać.- dodałam wstając od stołu. Rzuciłam Kris tylko, że wracam do domu i powstrzymałam Olsona przed pójściem ze mną. Chciałam pobyć sama.
Po moje głowie krążyły różne myśli. Głównie dotyczyły one Biersacka. Mimo iż nie chciałam go więcej widzieć na oczy, to... Gdzieś tam, głęboko w środku, miałam cichą nadzieje, że jednak będzie miał odwagę i się postara. Że zrobi cokolwiek, że choć trochę się wysili abym mu wybaczyła. W końcu jakby nie patrzeć, jego słowa można odebrać jako 'jesteś dziwką' tylko w ładniejszej oprawie.
Po krótkim spacerze dotarłam do domu i w chwili gdy miałam otwierać furtkę zadzwonił mój telefon.
Krissy
-Halo?- zaczęłam
-No cześć. Ja tak tylko dzwonię, żeby się upewnić, że wszytko ok.
-Jak najbardziej, tak, jest okej. - powiedziałam podchodząc do drzwi, które ku mojemu zdziwieniu były delikatnie uchylone. Przecież je zamykałam.
-Bo wiesz siostra, Andy jakiś taki dziwny się zrobił po twoim wyjściu. Wszystko między wami w porządku?- zapytała Kris
Przez dłuższą chwilę nie odpowiadałam, tylko rozgladałam się po domu. Wszystko było porozwalane. Obrazy porozrzucane po podłodze, poprzewracane meble, wszystko... Zniszczone.
-Lauren? Wszystko okej? Na pewno jesteś bezpieczna? Lauren!- głos Krissy nadal wydobywał się ze słuchawki.
-Witaj. Dawno się nie widzieliśmy, prawda? - powiedział ktoś kto stał... Za mną? Odwróciłam się by potwierdzić moje oczekiwania.
To kogo tam zobaczyłam przeraziło mnie nie na żarty.
-No co, nie przywitasz się ze mną córeczko?
Wiem jedno.
W tej chwili na pewno nie jestem bezpieczna.

[A/N] no i mamy 14! Co sądzicie? Dalej shipujecie Landy? /Głupie pytanie xD\
Mam nadzieję, że rozdział się podoba!
Gwiazdkujcie, komentujcie i do następnego!!
xx

Everything has changedOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz