Rozdział 13

1K 64 7
                                        

Dni mijały niespokojnie. Codziennie budziłem się zlany potem, uczyłem w klasie i broniłem uczniów przez Umbridge. Można powiedzieć, że uczniowie mnie polubili.

-Bardzo dobrze! Widzę postępy w waszej klasie, na dziś to wszystko!- poinformowałem ich z uśmiechem.

Prawidłową postawę i podstawowe ruchy mieczem, opanowali niemalże do perfekcji. Niektórzy radzili sobie gorzej, ale nie było osoby, która nic by nie umiała.
Odczekałem, więc aż wszyscy wyjdą i zamknąłem klasę. Nagle poczułem jak czyjaś ręka zaciska się na moim ramieniu. Gwałtownie się uchyliłem dobywając miecza. Moim oczom ukazał się... Nico. Typowe, dramatyczne wejście. Przewróciłem na to oczami.

-Miło witasz swoich przyjaciół- rzucił uśmiechając się pod nosem.

-Nawet nie pytam jak się tu dostałeś- powiedziałem podnosząc ręce do góry.

-I dobrze. Jestem tu jednak w innej sprawie.

-No przecież, bo odwiedzenie kuzyna dobrowolnie jest...

-Zamknij się Jackson na chwilę. Przyszedłem cię ostrzec- syknął rozglądając się po pustym korytarzu.

-Przed czym?- zmarszczyłem brwi.

Nico nic nie powiedział tylko pociągnął mnie dalej.

-Wyczuwam czyjąś obecność, więc lepiej porozmawiajmy w twoim gabinecie- szepnął.

Pokiwałem głową i ruszyliśmy do mojego gabinetu. Nie wiem jak Nico kogoś wyczuł, ale wolę nie wiedzieć. Może ma jakiś 6 zmysł? Gdy zamknąłem za nami drzwi chwilę nadsłuchiwałem. Żadne dźwięki nie dotarły do moich uszu.

-Musisz uważać. Wręcz roi się tu od pracowników ministerstwa- ostrzegłem go.

-Wydaje mi się, że to ja miałem cię przed czymś ostrzec- stwierdził.

Usiadłem na łóżku.

-Byłem u ojca w podziemiu i usłyszałem, że Tom Riddle inaczej zwany Voldemortem rozszczepił swoją dusze na kilka części. Jest teraz w postaci fizycznej, ale wychodzi na to, że zabić go można jeśli się zniszczy wszystkie przedmioty, w których przywiązał swoją dusze. Gromadzi armię na ostateczne starcie Percy- powiedział na jednym wdechu.

-Skąd wiesz, że... jest wrogiem u czarodziejów?

-Znam sporo duchów z Hogwartu. Dużo widzieli, więc mam spory dostęp do informacji- rzekł dumnie.

Uśmiechnąłem się lekko, jednak moja mina zaraz wróciła do poprzedniego stanu. Martwiłem się.

-Zostaniesz dzisiaj w Hogwarcie?- zapytałem z nadzieją. Zawsze dobrze mieć kogoś znanego obok siebie.

-Jestem tu nielegalnie Jackson. Będzie to podejrzane, szczególnie w tych czasach kiedy Umbridge rządzi tym budynkiem. Rusz czasem tym twoim móżdżkiem- odparł Nico.

Wkrótce pożegnaliśmy się i syn Hadesa zniknął w cieniu. Poleciłem mu wcześniej, żeby pozdrowił Annabeth i resztę. Oraz też Willa, na co się zarumienił. Chyba za dużo przebywałem z kabiną Afrodyty. Chociaż staram się tego unikać ze względu na ich obsesje na punkcie Percabeth. Nie zrozumcie mnie źle. Kabina Afrodyty bywa naprawdę... fajna, ale kiedy zaczynają cię śledzić, zaczyna się robić niepokojąco. Mimo woli uśmiechnąłem się na wspomnienia związane z obozem. Jeszcze tylko niecałe pięć miesięcy i będę mógł normalnie funkcjonować.
Z zamyślenia wyrwało mnie natarczywe pukanie do drzwi. Pospieszyłem więc otworzyć, a moim oczom ukazała się Umbridge, a za nią spory tłumek gapiów i brygada pupilków. Zapytałem co mogę dla niej zrobić. Wyjaśniła, że nie umie posprzątać jakiegoś bagna na korytarzu na co niektórzy zarechotali. Przyznam, że sam ledwo powstrzymywałem chichot gdyż wiedziałem czyja to sprawka.

-Już idę to zobaczyć pani profesor- odrzekłem idąc za nią.

W tłumie zauważyłem bliźniaków, więc szybko im mrugłem, żeby wiedzieli, że ja wiem. Spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się tajemniczo. Gdy dotarliśmy do celu trochę zachciało mi się śmiać. Nauczycielka z ministerstwa, która nie umie posprzątać żartów po nastolatkach. Oczywiście, że mogłem to usnąć. Za pomocą magii, albo moich mocy, jako syn Posejdona miałem to pod kontrolą. Jednak tak dobrze mi się patrzyło jak Umbridge gotuję się ze złości, że nie chciałem się tego pozbywać.

-Naprawdę mi przykro, ale nie umiem tego usunąć- powiedziałem z udawaną skruchą. Jednak moje oczy i podniesione kąciki ust mówiły co innego.

Umbridge przyjrzała mi się badawczo i westchnęła.

-Znajdę sprawcę tego wydarzenia, więc radzę uważać!- syknęła na odchodne.

Gdy znikła z pola widzenia nie mogłem powstrzymać cichego chichotu. Uczniowie spojrzeli na mnie z ciekawością. Oni wszyscy już dali upust emocją, ale ja musiałem się pilnować w obecności różowej ropuchy. Po chwili odszedłem zostawiając zdezorientowaną grupkę czarodziejów. Zniknąłem za rogiem, ale po chwili wychyliłem się mówiąc:

-Odważne zagranie chłopacy!

Pov: Harry

Źle oceniłem profesora Jacksona. Po naszej rozmowie w siedzibie zakonu Feniksa zdałem sobie z tego sprawę. Pomógł mi, a ja myślałem o nim jak o jakimś śmierciożercy. Było mi strasznie głupio. Szczególnie teraz, kiedy po zniknięciu Dumbledora uczniowie potrzebują wsparcia. Nieraz widziałem jak pomaga uczniom z problemami i materiałem szkolnym.
Trochę zboczyłem z tematu, ale ostatnio nawiedzają mnie niepokojące sny. Ciągle widzę przed sobą tajemnicze drzwi. Nie wiem co jest za nimi. Dumbledore po wypadku z panem Weasleyem powiedział, że mam brać prywatne lekcje oklumentacji z Snapem. Miałem pierwszą lekcję wczoraj i szczerze było to straszne. Nie dość, że Snape zachowywał się jak zwykle chłodno to jeszcze włamywał mi się do głowy. Pełen dostęp do moich wspomnień! To istny obłęd! Rozmawiałam o tym z profesorem Jacksonem. Mogłem mu to powiedzieć, ponieważ jest pełnoprawnym członkiem zakonu i Dumbledore mu ufa. Z drugiej strony dyrektor ufa też Snapeowi.
(Nie wiem jak się to odmienia👁)
Lecz czułem, że nowemu nauczycielowi mogę się zwierzyć. Powiedział mi, że tu chodzi o moje i innych bezpieczeństwo, więc powinienem uczęszczać na te zajęcia. Szczególnie jak Dumbledore tak nakazał. Powtórzył, że Snape nie jest złym człowiekiem i zna się na rzeczy, więc lekcje z nim najlepiej mi pomogą. Trochę ulżyło mi po tej rozmowie. Wreszcie z kimś mogłem szczerze porozmawiać. Oczywiście miałem też Rona i Hermione, lecz oni nie byli w stanie wymyśleć logicznego wytłumaczenia ze mną.
Tak więc mijały dni, a ja coraz bardziej się bałem. Coś się zbliża, ale nie wiem jeszcze co...

...

Miałam mały problem z publikacją tego rozdziału, więc trochę było przerwy. Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba!

Percy Jackson w Hogwarcie :0Where stories live. Discover now