C h a p t e r E l e v e n

2.3K 114 81
                                        

Dzień minął nam zwyczajnie. Nasi przyjaciele planowali nas odwiedzić wieczorem, dzięki czemu mieliśmy sporo czasu dla siebie.

Nudziło nam się. Chłopakowi chodziło jedno po głowie, jednak ja aby mu nie ulec zdecydowałam się poszperać po domku Rick'a w poszukiwaniu  czegoś do zabicia czasu. Nie wiedziałam właściwie czego szukałam, więc weszłam na strych. Tam zawsze kryły się najciekawsze rzeczy.

Niestety nie tutaj. Nie w tym domu. Tutaj strych był całkowicie pusty. Żadnych starych zabawek, czy pamiątek z młodszych lat jak się to miało w zwyczaju. U mnie w domu stało mnóstwo pudeł z czasów, kiedy ja i Clark byliśmy uroczymi małymi dziećmi. Naszym rodzicom żal było to wszystko wyrzucić, więc każda rzecz, która miała wartość sentymentalną lądowała właśnie tam.

Miałam już wracać na dół do bruneta, kiedy zobaczyłam stojący w kącie przykryty starym prześcieradłem telewizor. Dodatkowo obok stała spora kolekcja płyt, więc mieliśmy całkiem niezły wybór.

- Eddie rusz tyłek i mi pomóż! - krzyknęłam z góry.

- Co ty tam znalazłaś? - usłyszałam jak chłopak wstał z kanapy i ruszył w moją stronę.

- Przyjdziesz to zobaczysz! - znowu krzyknęłam, a ciemnooki wchodził już na poddasze.

- Telewizor? Co ty niby chcesz z tym zrobić hmm? - zapytał lekko zdezorientowany.

- Nowa kanapa. - rzuciłam sarkastycznie. - A co się niby robi z telewizorem? Najmądrzejszy na świecie Eddie Munson'ie oświeć mnie. - brunet w odpowiedzi zapalił latarkę, którą trzymał w ręku i poświecił na mnie, na co się zaśmiałam. - Kurwa, ale nie w ten sposób.

- Dobra pomogę Ci, ale to ja wybieram film do obejrzenia. - zaszantażował mnie.

- Gadanie od rzeczy. Podejdź tu i pomóż mi. Chyba, że masz lepszy pomysł na spędzenie dzisiejszego dnia? - nastała chwila ciszy. Dopiero po chwili chłopak chciał coś powiedzieć zaczynając mówić słowo, ale mu przerwałam, bo wiedziałam do czego dąży. - Nie. Pomóż mi.

- A co z tego będę miał, księżniczko? - zaczął swoją gadkę.

- Spędzisz miło czas z najpiękniejszą, najfajniejszą oraz najcudowniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałeś. - rzuciłam żartem, jednak podziałało. Munson wziął z jednej strony sprzęt i zaczął iść w stronę drabinki.

- Myślałem, że mamy to razem zrobić. - powiedział, a po tych słowach mu pomogłam.

Chłopak podłączył sprzęt, a ja w tym czasie wzięłam kilka płyt, z których brunet mógł wybrać film jaki chciał. Płyt z filmami, które ja kochałam i oglądałam po milion razy każdy. Ciekawiło mnie właściwie skąd diler mógł mieć takie pozycje filmowe. W końcu ćpun i romanse? Jakoś mi te dwie rzeczy razem nie pasują.

- Żartujesz prawda? - zapytał ciemnooki.

- Nie. - odpowiedziałam całkowicie poważnie. - To są bardzo ciekawe i wartościowe dzieła. Wybierz jedno z nich. Obiecuje, że Ci się spodoba. - Eddie najpierw spojrzał się na mnie błagalnie, ale wiedząc, że jego szansa na wygranie tego była marna wybrał dumę i uprzedzenie.

- To chyba będzie najlepszy z tych co wzięłaś. Chociaż moja duma to umrze w trakcie oglądania tego, a uprzedzony jestem w tym momencie. Ej wiem, że ten film wyszedł  o wiele później, ale lubię go, więc  nie mogło go tu zabraknąć.

- Oj już nie marudź tak marudo. Spodoba Ci się. Jeszcze będziesz mnie kiedyś błagał o obejrzenie tego po raz kolejny.

- Jeszcze zobaczymy kto kogo będzie niedługo o coś błagał, kochanie. Tylko tym razem nie w kwestii filmowej... - mrugnął do mnie.

Włączyliśmy film. Na początku brunet w żadnym stopniu nie był do niego przekonany. Komentował wszystko, co moim zdaniem było zabawne, ale i trochę przeszkadzało, jednak dopiero później zaczęło mu się podobać, a obelgi w stronę mojej ukochanej ekranizacji ucichły.

W momencie, gdy chłopak z zafascynowaniem oglądał film moje oczy zaczęły się zamykać. Nie żeby mi się nie podobało. Wręcz przeciwnie kochałam całym sercem powieść Austin, ale przez nieprzespaną noc byłam dzisiaj ledwo żywa. Oparłam się o ramię Munson'a i odpłynęłam.

Obudziło mnie lekkie szarpanie.

- Lily wstawaj. Wstawaj!! - ktoś mnie szturchał.

- Lily musimy iść. Wstawaj. - usłyszałam znajomy głos.

Otworzyłam oczy, a mi ukazał się Steve szarpiący mnie za ramię.

- Nareszcie. - rzucił. - Szybko wstawaj i jedziemy do twojego domu.

- Słucham? - zapytałam lekko w szoku zaspanym głosem.

- Przemyj szybko twarz wodą i jedziemy. W drodze Ci wszystko wyjaśnię. - ruszyłam w stronę łazienki i wtedy ogarnęłam, że nie tylko Steve tu był, ale i cała paczka naszych przyjaciół. Ewidentnie coś musiało się stać. Nie przyjechaliby tu wszyscy od tak.

Szybko się ogarnęłam, a następnie wsiadłam do auta przyjaciela. Ten natomiast od razu
odpalił silnik i ruszył.

- O co chodzi? - zapytałam, ale chłopak mnie zignorował. - Kurwa Steve muszę wiedzieć, co się stało i gdzie jedziemy.- powiedziałam zdenerwowana.

- Jest kolejna ofiara vecny.

- Jak to? Kto tym razem? - zapytałam w szoku licząc na to, że moja rodzina była cała.

- Fred Benson. Kolega Nancy z redakcji.

- Jak ona się trzyma?

- Kto?

- No Nancy.

- Jest w takim samym szoku jak i my. Nie sądziliśmy, że to coś znajdzie sobie następną ofiarę w tak krótkim czasie. - zaczęłam rozglądać się przez okno. Znałam tą drogę. Nie musiałam się nawet pytać chłopaka, gdzie jedziemy, bo doskonale zdawałam sobie z tego sprawę.

- Po co jedziemy do mojego domu? - zapytałam zdezorientowana.

- Musisz powiedzieć o wszystkim swojej mamie. No prawie o wszystkim... Ona się o ciebie okropnie martwi. Podsłuchaliśmy jej rozmowę z panią Wheeler i chce zgłosić zaginięcie. Nie wiemy, czy już tego nie zrobiła, ale jeśli nie, to masz szanse uchronić w jakimś stopniu Eddie'go.


Publikuje ten rozdział jeszcze raz, bo w poprzednim wstawiło się tylko 100 słów.

Kolejny rozdział za nami!!! Ludziki wakacje się zaczęły, więc rozdziały będą pojawiały się trochę rzadziej. Chociaż będę starała się pisać jak najwięcej. Narazie jestem w drodze do Chorwacji, więc zobaczymy co z tego będzie.

Obejrzałam ostatnio zwiastun drugiej części czwartego sezonu ST. JESTEM ZAKOCHANA W SCENIE Z EDDIE'M!!! AAAAAAAA. Wiecie. Tej gdzie bierze gitarę i mówi „let's do it". Ma opaskę na włosach. No cudownie wygląda. Jakby I can't wait for this!!!!

Buziaki
Wasza Wiki
<3333333

 Let me be yours - Eddie MunsonOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz