Ostatnie tygodnie były naprawdę ciężkie dla obu mężczyzn. Dla jednego problemami były ciągłe kłótnie ze swoją grupą przestępczą i nieudane akcje, dla drugiego zaś nowe zasady panujące w jego jednostce i coraz to gorsza atmosfera podczas interwencji, czy też zebrań. Za każdym razem, gdy wracali do domu mieli strasznie złe humory, przez co ich relacja również się trochę pogorszyła.
Na szczęście również bardzo szybko została naprawiona. Oboje zdecydowali, że rzeczy związane z ich zawodami, a także te złe emocje będą zostawiali przed wejściem do ich wspólnego mieszkania, by wzajemnie się na sobie nie wyżywać. Pierwszy tydzień był wyzwaniem, by negatywne uczucia zostawiać poza domem, ostatecznie udało im się to. Ich problemy przestawały istnieć, gdy znajdowali się w swojej sypialni razem.
Była godzina dwudziesta pierwsza piętnaście. Erwin szykował przekąski wraz z napojami na ich wspólny maraton serialu. Co piątek zasiadali przed telewizorem i razem oglądali po kilka odcinków. Rozkoszowali się swoją bliskością, a także poznawaniem nowych przygód ich ulubionych bohaterów. Śmiali się, dokuczali sobie, jak to oni, a także czasami zdarzało się, że wspólnie płakali nad losem jednego z bohaterów.
Gregory wrócił do domu, chwilę później. Ściągnął brudne buty w przedpokoju i założył na swoje stopy kapcie pieski, które dostał od siwowłosego na urodziny. Zdjął kurtkę i powiesił ją na wieszaku, po czym wszedł głębiej do mieszkania. Zauważając Erwina podszedł do niego i złożył na jego ustach delikatny pocałunek na przywitanie.
— Coś długo Ci to zajęło — mruknął ze słabym uśmiechem złotooki, patrząc jak jego partner wchodzi do ich sypialni, zapewne po ubrania na przebranie, a także świeży ręcznik.
— Szef mnie zatrzymał, ale nie mam ochoty o tym gadać. Poza tym co było w pracy zostaje na korytarzu — odparł wychodząc z pokoju. W dłoniach trzymał ręcznik oraz nowe ciuchy. — Idę się umyć — oznajmił, wskazując głową na drzwi od łazienki. — Uszykuj już kolejny odcinek „Teen Wolfa", a ja zaraz przyjdę.
Montanha zniknął za drzwiami od łazienki. Chwilę później można było usłyszeć dźwięk lecącej wody, co oznaczało, że szatyn już zaczął brać prysznic. Erwin odwrócił wzrok od zamkniętych drzwi, po czym tak, jak poprosił jego chłopak, odpalił kolejny odcinek, który mieli oglądać, a następnie go spauzował. Miał zamiar iść jeszcze do kuchni, po paczkę chusteczek, jednak jego wzrok powędrował w stronę okna. Za nim, można było zauważyć paskudną pogodę. Ostrą ulewę, silny wiatr a momentami nawet i strzelające pioruny, wskazujące na to, że była burza.
Siwowłosy tak bardzo skupił się na uginających się koronach drzew, że nawet nie zauważył, kiedy jego facet skończył się myć i stanął kilka kroków za nim. Gregory zerknął w tę samą stronę co Erwin i lekko się skrzywił. Cieszył się także, że nie musiał w tym czasie przebywać na patrolu, tylko mógł siedzieć w ciepłym domu, z dala od deszczu, wiatru i piorunów.
— Ale leje — mruknął głośno Gregory, przez co Erwin aż podskoczył ze strachu. Pilot, który znajdował się w jego dłoni momentalnie wyleciał i uderzył prosto w telewizor, a sam serial, który był na nim spauzowany, zaczął lecieć. — Erwin! — zaskomlał szatyn na widok pęknięcia, które pojawiło się na ekranie TV. — Coś Ty zrobił?! — zapytał podwyższonym tonem, podchodząc szybko do sprzętu.
CZYTASZ
Morwinowe Oneshoty
FanfictionJak nazwa wskazuje "Morwinowe Oneshoty", czyli zbiór napisanych przeze mnie one shotów związanych głównie z Morwinem. Więcej informacji w pierwszym rozdziale książki! Miłego czytania! Okładka zrobiona przez @hlep___ ! Jeszcze raz dziękuję bardzo &l...
