❝ Sierpień przeminął w mgnieniu oka
Ponieważ nigdy nie był mój ❞
w którym cudowne lato legło w gruzach w przeciągu kilku godzin.
lub
w którym august madden zawsze kończy z tym chłopakiem...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
✧*̥˚ august *̥˚✧augustine madden x conrad fisherrozdział dwudziesty piąty || 🍓🤍🌸
August była bliska płaczu, kiedy jej mama nagle położyła się na jej łóżku. Diana przyszła tylko po to, by przypomnieć córce o balu debiutantek — jakby nie mówiła o tym bez przerwy od tygodnia.
Dziewczyna miała poduszkę przyciśniętą do twarzy i uszu, gdy Diana otworzyła okno i odsłoniła rolety.
– Jest taki piękny dzień, kochanie!
– Nie – krzyknęła August w poduszkę, marząc tylko o dziesięciu minutach dodatkowego snu. – Proszę, wyjdź.
– Ale jest już dziesiąta – odparła matka, podchodząc z powrotem do łóżka.
– Właśnie, mamo! – jęknęła, kiedy ta bezceremonialnie wyrwała jej poduszkę. – Dopiero dziesiąta!
Diana kompletnie to zignorowała i wsunęła się pod kołdrę. Uśmiechnęła się do córki, co August — niechętnie, ale jednak — odwzajemniła.
– Podekscytowana?
– Skoro wciąż nie dałam ostatecznej odpowiedzi swojemu partnerowi, to raczej nie... – mruknęła, odwracając się na bok i naciągając na siebie bluzę, którą dwa dni wcześniej ukradła Conradowi. Było zimno, a do domu wracać nie chciała.
– A dlaczego jeszcze mu nie odpowiedziałaś? – spytała Diana.
August zastanowiła się chwilę.
– Bo boję się, że jeśli pójdę z nim na bal, zakocham się w nim – przyznała, czekając na reakcję matki.
Diana tylko się uśmiechnęła.
– I co w tym złego?
– To, że jeśli się zakocham, to wiem, że skończę ze złamanym sercem. – Skrzywiła się, wtulając nos w materiał pachnący nim.
– A kto powiedział, że to tak się skończy?
– Bo tak będzie – uparła się. – Nie tylko dlatego, że mamy po osiemnaście lat, ale też dlatego, że on nie czuje do mnie tego samego.
Diana położyła rękę na ramieniu córki.
– Tego nie wiesz.
– Wiem... albo mam, no nie wiem, dość spore, hm, przypuszczenie. Jest duża szansa, że nie, ale też jakaś, że tak – wydukała, podciągając kolana pod brodę.
– Chyba rozumiem – powiedziała Diana, chociaż wcale niczego nie rozumiała.