❝ Sierpień przeminął w mgnieniu oka
Ponieważ nigdy nie był mój ❞
w którym cudowne lato legło w gruzach w przeciągu kilku godzin.
lub
w którym august madden zawsze kończy z tym chłopakiem...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
✧*̥˚ august *̥˚✧ augustine madden x conrad fisher rozdział czternasty || 🍓🤍🌸
August miała ochotę utopić się w tej przeklętej basenowej wodzie.
Patrzyła, jak Conrad niemalże się ślini do Nicole, i czuła, jak w jej żołądku coś się skręca. To nie tak, że była zazdrosna. Ale kiedy widziała, jak stoją tak blisko siebie, ramiona niemal się stykają, uśmiechy przyklejone do twarzy... coś w niej pulsowało. Coś nieprzyjemnego.
W końcu miała tego dość. Zerwała się z miejsca obok ojca, który i tak gadał zdecydowanie za dużo, a następnie ruszyła do domu.
W kuchni opadła na stołek przy wyspie, ale jej wzrok wciąż przyklejony był do okna. Widziała tylko kawałek pleców Conrada, a i tak gapiła się na niego tak, jakby chciała spalić go laserem.
– Nienawidzę szczęśliwych ludzi – mruknęła do Olivii, obserwując, jak Conrad i Nicole taplają się w wodzie, rozchichrani i beztroscy.
– Dlaczego? – Olivia uniosła brew, krzywiąc usta w półuśmiechu. – Moim zdaniem szczęśliwi ludzie są najlepsi.
August odwróciła głowę i posłała jej spojrzenie pełne pogardy.
– Jebać szczęśliwych ludzi. – Obróciła się z powrotem do okna. – I nie udawaj, że ich lubisz. Ty nienawidzisz szczęśliwych ludzi, a ja nienawidzę dwóch bardzo konkretnych szczęśliwych ludzi. To jest różnica.
Olivia westchnęła teatralnie, wyciągając głowę do lodówki.
– Kogo tym razem nienawidzisz? – rzuciła, przeszukując półki.
August zawahała się. Olivia była jej najlepszą przyjaciółką, jasne... ale nie potrafiła też trzymać języka za zębami. W końcu obróciła się na stołku, patrząc jej prosto w oczy, śmiertelnie poważna.
– Dobra, to, co teraz powiem, musi pójść z tobą do grobu. Nikomu ani słowa. Nawet Luce.
Olivia natychmiast zostawiła lodówkę i wystawiła mały palec, czekając, aż August zahaczy o niego swój.
– Do grobu – obiecała, a August potwierdziła ich obietnicę na mały paluszek.
– Okej... Wiesz, jak to jest, że w tym roku w ogóle z nikim się nie spotykam? – spytała August poważnym tonem, aż Olivia wybuchnęła śmiechem. – Nie żartuję.
– Wiem. I to jest właśnie najśmieszniejsze. – Zachichotała. – Ty. Zero lasek. Zero chłopaków. Zero wszystkiego.
– Przestań, mówię serio! – August przewróciła oczami i chwyciła owoc z miski Olivii, wkładając go do ust. – Myślę, że jest ku temu powód.