Poniedziałek nie zaczął się dla niego najlepiej. Perspektywa szczerej rozmowy z Parkiem była przerażająca z wielu powodów, ale przodowały w tym dwie myśli. Jedna mówiąca, że dawno się przed nikim nie otwierał i nawet ten ułamek prawdy może go przytłoczyć, a druga, że... nigdy więcej nie zobaczy jego uśmiechu. Jak człowiek może się tak szybko przyzwyczaić do takich bzdurnych rzeczy?
Właśnie wyrzucał z siebie wiązankę przekleństw w takim tempie, że dla postronnego słuchacza była ona niczym więcej, jak zlepkiem sylab, gdy zarejestrował dwie rzeczy.
Pierwsze uświadomienie przyszło wraz z burzą Jiminowych włosów, rozwianych na wietrze - a więc rzeczywiście przyszedł.
Drugi fakt dotarł do niego za sprawą rozgniewanego głosu Jungkooka - Jimin nie był sam, chociaż nie wydawał się być tym faktem zachwycony.
Przyspieszył kroku i zbliżając się do kolegi z pracy i człowieka, który dziś zniknie z jego życia, mógł już rozróżnić słowa.
-...więcej do Tae! - jasnym było, że Jeon jest wściekły, głos drżał mu od tłumionej furii, jednak wyraźnie starał się obniżać ton, zapewne świadom, że znajduje się przed budynkiem firmy - on później cierpi przez takich jak ty, spieprzaj z naszego życia, bo to ja będę musiał go później ratować.
Park nie wydawał się być poruszony jego agresywną przemową, bo gdy tylko dostrzegł Yoongiego, uśmiechnął się do niego ciepło i zwyczajowo już podarował mu kubek z kawą. Min uniósł brwi pytająco i zerknął na współpracownika, na co Jimin przewrócił oczami.
-Nie wiem o co ci chodzi - powiedział ostatecznie do Jungkooka, przygładzając niesforne kosmyki - nie jestem zainteresowany Tae w ten sposób i jestem przekonany, że on podziela moje uczucia. Jedyną osobą z którą chce się umawiać jest Yoongi, a jestem stały w uczuciach, więc naprawdę daruj sobie krzyki, bo nie robią one na nikim wrażenia.
Min spurpurowiał, słysząc jego słowa, a zaskoczone spojrzenie Kookiego tylko spotęgowało jego zażenowanie. Dlaczego Park tak swobodnie deklaruje swoje uczucia? Czy nie boi się odrzucenia? I dlaczego nie truchleje na widok rozwścieczonego Jeona? Sam Yoongi również z pobłażaniem patrzył na jego wybuchy złości, jednak z tego co się orientował do tej pory - należał do mniejszości. Jungkook zawsze traktował go z odpowiednim szacunkiem i nigdy nie pozwolił mu zapomnieć, jak bardzo jest wdzięczny za wszystkie rady, które uzyskał od swojego mentora w pierwszych miesiącach pracy.
Yoongi był gotów na dalszą kłótnię i widząc po całej postawie wzburzonego mężczyzny - on również. Wszyscy więc zamrugali zaskoczeni, gdy Jeon zachwiał się na nogach, uginając się przed potężnym poklepywaniem Seokjina, który zaatakował go od tyłu.
-Kookie, słyszałem twój delikatny głosik z drugiego końca ulicy - zagadnął ironicznie, szczerząc zęby - przyciągasz wiele spojrzeń, może wejdziemy już do środka.
Nie było w tym pytania, a chociaż Jin uśmiechał się nieustannie, to nie pozostawiał miejsca na sprzeciw. Pociągnął za sobą Jungkooka, który wciąż łypał na nich złowrogo i puścił oko do Yoongiego.
Chociaż Min nie dogadywał się najlepiej z Kimem, to teraz był mu cholernie wdzięczny. Jimin natomiast...wydawał się nieustannie nieporuszony. Odprowadził ich wzrokiem, aż nie zniknęli w budynku i całą swoją uwagę przeniósł na Yoongiego, w którego ponownie uderzyła świadomość, że dziś widzą się ostatni raz. Zagryzł wargę aż do bólu, by się nieco otrzeźwić.
-Pracujesz...z interesującymi ludźmi - przyznał z pewnym rozbawieniem - dobrze cię znów zobaczyć.
Min wykrzywił wargi w czymś co miał nadzieję przypominało zdystansowany uśmiech i zdecydował się na bezpieczniejszy temat.
CZYTASZ
Skorupki [Taekook I Yoonmin]
Fanfiction[zakończony,+18] Jungkook i Taehyung są parą z długim stażem i mogłoby się wydawać, że znają się na wylot. Co się jednak stanie, gdy nieśmiały do tej pory Kim, postanowi zaznać trochę świata i poznać przyjaciół? Jimin zawodowo zajmuje się organizowa...
![Skorupki [Taekook I Yoonmin]](https://img.wattpad.com/cover/352582268-64-k906037.jpg)