fourteen

84 4 0
                                        


    Weszliśmy do mieszkania Minho. Dom był bardzo ładny, czysty, po prostu wyglądał... Bogato? Nie wiem jak mogę to określić.

-Na szczęście nikogo nie ma w domu. W sensie oprócz nas -powiedział.

-Nie no, nawet jakby ktoś był, nie przeszkadzałoby mi to za bardzo.

-Nie znasz mojego ojca. On jest... Dziwny.

-Nie przesadzaj -uśmiechnąłem się -mieszka ktoś z tobą oprócz ojca?

-Bardzo często jest tutaj kuzynka Evelen. Nie mieszka tu, lecz jest tak często, że czuję jakby mieszkała.

-No chyba, że tak. 

Podbiegły do nas trzy kotki, które od razu zaczęły się do nas przymilać (zwłaszcza do Minho, bo to chyba on był kocią mamą).

-Jakie urocze -powiedziałem głaskając jednego, który akurat do mnie podszedł. 


Lee Evelen 

-Nie -powiedziałam -nie pomogę wam.

-Eve, zapłacimy ci, doobrze -mówił Hwang.

-Ok? Ale ja studiuję prawo i chcę być prawnikiem. A prawnicy bronią prawa, a nie mieszają się w nielegalne interesy, wyścigi i ciul wie co jeszcze. Myśleliście, że nie wiem dlaczego macie tyle pieniędzy? To jest nie zgodne z prawem a wy jesteście jakimiś, kurwa, prawnikami. 

-Eveline, jesteś świetna, powinnaś nam pomóc -powiedział Lee. 

-Mam na imię Evelen! -warknęłam -nie chcę robić czegoś nielegalnie. A jeśli jestem taka świetna to otworzę własną kancelarię i będę pracowała tam z Minem. Zarobimy wszystko legalnie. I co najlepsze, będziemy mogli rozpowiedzieć o was wszystkim. Za niedługo ty -wskazałam na wujka - i ty -wskazałam na Hyunjina - i wszyscy inni angażujący się w to, będą za kratami.

-Nie zrobisz tego -powiedział brunet. 

-Zrobię. 

Nagle Hwang wyciągnął z tylnej kieszeni spodni pistolet i we mnie wycelował. Stał tak przede mną a ten starszy chuj na to patrzył.

-Jesteście nienormalni -wymamrotałam -leczcie się. Ty właśnie stoisz przede mną i celujesz do mnie, kurwa, pistoletem. Ty sobie zdajesz sprawę, że jak to naciśniesz to mnie zabijesz? 

-Tak -odpowiedział. 

-I chyba będzie musiał to zrobić, żebyś nikomu o nas nie wygadała.

-Minho też wie. Go też zabijecie? Tylko, żeby nie wygadał?

-Nie chcemy cię zabić. Chcemy cię nastraszyć.

-To po chuj ten pistolet.

-Debilko, żeby cię nastraszyć -powtórzył Hwang -jesteś inteligenta i wiesz po co to jest. Wiesz, że mogę cię tym zabić.

-Wiem, że jestem inteligenta ale siedzę w pokoju z dwoma idiotami, którym chodź trochę inteligencji by się przydało! -warknęłam. 

-Zamknij się.

-Do synka też będziecie celować? Będziecie go nastraszać? -zapytałam z udawaną miną współczucia -jeśli tak to gratuluję. Tym bardziej policja powinna o was wiedzieć.

-Zaraz strzelę -powiedział Hyunjin.

-Spoko, zabijcie mnie. Ale nie zabijajcie Minho -odpowiedziałam i rozłożyłam ręce. Wiedziałam, że on tego nie zrobi.

-Jesteś pojebana.

-Mówi to Hwang Hyunjin. Wiecie co? Nudzi mi się trochę. Chyba wrócę do domu. Nie chcę mi się już. Jestem zmęczona. A i jeszcze w domu jest Minho. Nie wracaj -zwróciłam się do Lee -nie chcę, żeby się bał. Jak wrócisz i cię tam zobaczymy to zrobię ci to co Hwang mi. Tylko, że ja pociągnę za spust -dokończyłam i wyszłam. Po opuszczeniu biura, szybko pobiegłam schodami i wyszłam z budynku. Wiedziałam, że któryś z nich może mnie teraz gonić. Patologia. Pojechałam szybko do domu Minho i jego pojebanego ojca.

Weszłam do domu, widząc czyjeś rzeczy, dające mi do zrozumienia, że chłopak nie jest sam.

-Jesteem! -zawołałam. Nikt mi nie odpowiedział, więc poszłam do pokoju Mina. 

Siedział na łóżku z jakimś innym chłopakiem i oglądał film na laptopie. Chłopak obok był chyba młodszy i nieco zawstydzony moją wizytą. Byliśmy dziwną rodziną, co mógł się domyślić, więc postanowiłam być bardzo miła.

-Hejka, Min! Widzę, że masz gościa -przywitałam się.

-Hej, Eve. To Jisung.

-Heejka -przywitał się chłopak. Jisung. 

-Miło cię poznać. Jestem Evelen. Nie Eveline ani Eleven. Jestem kuzynką Minho. Dobrze się dogadujecie? Długo się znacie? -pytałam. Chciałam by wiedział, że jestem zainteresowana nim i Minho.

-Eee... Trochę. Znamy się kilka dni -odpowiedział.

-Really? Kim dla siebie jesteście?

-Nie wiem. Kolegami? -wymamrotał patrząc na Minho.

-Mieliśmy być wrogami ale się całkiem przyjaźnimy -wytłumaczył starszy z nich.

Aha to nieźle. 
Powiedziałam im jeszcze, że zaraz zrobię im coś do jedzenia i wyszłam z pokoju dając im już spokój. 

drive it faster | minsungOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz