12. Wieczorne pocałunki

9 4 0
                                        

  Poniedziałek minął mi bardzo szybko. To znaczy, może nie jakoś bardzo, ale obeszło się bez żadnych wpadek. Pogoda dopisywała, uniknęłam cudem jedynki u profesor Hoven.

  No i też cała nasza grupa była w komplecie, co dodatkowo poprawiało mój humor. Stęskniłam się za moją trójcą.

  Tak naprawdę to największym ekscesem tego poniedziałku była przerwa obiadowa przed ostatnimi zajęciami.

  Siedziałyśmy z dziewczynami na naszej ławce znajdującej się na dziedzińcu, podczas gdy ci, którzy tyle szczęścia nie mieli, siadali na trawniku.

  Ale nikomu to nie przeszkadzało, w końcu już w marcu mogliśmy się doczekać 30 stopni, a i tak nikt by się nie zdziwił.

  Dlatego też kiedy wszyscy uczniowie Arcadia High cieszyli się niemal wakacyjną pogodą, udało mi się w tłumie złapać osobę, która od wczoraj nie chciała wyjść z mojej głowy.

  Alec Cartis. Chyba po raz pierwszy zauważyłam go w szkole, co tym bardziej zaczęło mnie zastanawiać. Prezentował się tak idealnie, a jednocześnie tak beztrosko, że uznałam to za wręcz niemożliwe.

  Jednak to nie był koniec niespodzianek, ponieważ kiedy tylko i on odnalazł wśród wszystkich ludzi mnie, zaczął iść w stronę naszego stolika.

  Oczywiście jak zwykle zachowałam spokój, dlatego w błyskawicznym tempie odwróciłam się do Kylie, która siedziała najbliżej.

- Lie, masz już listę gości? - zapytałam, wymyślając pierwszy lepszy temat. A wiedziałam, że zapewne miała dopięte wszystko na ostatni guzik już tydzień temu.

  Kątem oka widziałam, że Alec się zbliża z delikatnym uśmiechem na ustach, ale musiałam skupić się na Kylie i udawać że mam go gdzieś. W końcu nie byliśmy nawet przyjaciółmi.

- Jeszcze pytasz? Oczywiście, że tak. Będzie cała nasza paczka, dodając również znajomych od Larissy i Dylan'a, byli mega mili. W tym też... - urwała na chwilę, widząc bruneta stojącego nad nami.

- Alec. - dodała, odwzajemniając uśmiech chłopaka.

- Tak, miło że zapamiętałaś jak się nazywam. - rzucił, jak zwykle prze zabawnym tekstem.

  Przewróciłam na niego oczami, ale nie powstrzymywałam również uśmiechu. To była nasza pierwsza interakcja na terenie szkoły, co było naprawdę godne zapamiętania.

- Nie, nie. Miałam na myśli listę gości na jutrzejszej imprezie. - wyjaśniła Kylie, mimo wszystko uśmiechając się pod nosem na słowa Alec'a.

  Z kolei Larissa szturchnęła Willow, szepcząc coś najpewniej na temat mnie, bo dosyć mało dyskretnie wskazała na mnie palcem. Jednak postanowiłam to zignorować, w końcu i tak prędzej czy później się dowiem.

- Spokojnie, droczę się tylko. Do zobaczenia jutro. - powiedział, puszczając blondynce oczko.

  W tamtym momencie ciężko było mi nie porównywać go do Dylan'a. Mieli bardzo podobne charaktery, co na pewno nie umknęło również Kylie, widziałam to w tym spojrzeniu które mi posłała.

  Dokładnie taki sam wzrok rzucałyśmy sobie nawzajem, kiedy Dylan zaczynał flirtować z nami dla zabawy.

- Zadzwoń później. - powiedział niemo, przykładając dłoń do ucha abym zrozumiała.

  To był cud, że w między czasie na nikogo nie wpadł, ponieważ cały czas szedł tyłem. Nie mogłam powstrzymać cichego chichotu, co od razu zauważyła reszta i nagle cała uwaga skupiła się na mnie. Pokręciłam przecząco głową.

Hard HappinessOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz