Per:Michael
Michael:Co chcesz bym zrobił?!
Adam:Co ci szkodzi Mike? W końcu przekonamy się czy odkupienie jest możliwe.
Mike:Ty mnie do boskiej furii doprowadzisz chcesz Adam. I czemu ja?! Zaraz nie ruszyłeś dokumentów ojca byście najpierw z tym spróbowali z Serą?!
Adam:Nie chcesz wykorzystać okazji by zobaczyć brata? I nie wychodziło to co mieliśmy robić.
Mike:*Lucyfer...* Dobra tylko ten jeden raz ciebie słucham Adam...*westchnął ciężko i wstał zza biurka* Podaj więcej informacji na temat tego hotelu.*masuje miejsce między oczami przeklinając się że nie kazał pilnować postępów* Ok tym razem ci się upiekło Adam drugiego takiego nieposłuszeństwa nie chce widzieć i słyszeć o nim rozumiemy się?!
Adam:Chill Mike zrozumiano. Jestem w końcu Adam.*odlatuje*
Per:Mike
Gdy Adam opowiadał mi o hotelu co moja bratanica prowadzi by odkupywać demony w pewnym stopniu czułem dumę z niej jednak wiem że to będzie dla niej trudne zadanie gdyż wszyscy grzesznicy zaakceptowali swój los.
Może Adam ma rację może powinienem przyjrzeć się temu i może doradzić mojej bratanicy gdzie popełnia błędy i może jej hotel zyska popularność i grzesznicy zobaczą że jest szansa na to poszli do nieba.
Raz się żyje otworzyłem portal i przeszedłem przez niego widok Lucyfera walczącego z ubranym na czerwono demonem z rogami był niecodzienny ale jednocześnie wracały wspomnienia jak był w niebie.
Jednak gdy wszyscy zauważyli że stoję od razu pytające spojrzenia i chęć zaatakowania mnie.
Przynajmniej moja bratanica uspokoiła wszystkich i przekonała by nie zabijali mnie nim usłyszą co tutaj robię i kim jestem oraz czy mam złe zamiary mimo iż nie mam broni przy sobie.
Charlie:Witam w Hazbin hotel w czym mogę pomóc?
Mike:Jestem tu by zobaczyć czy jest możliwość odkupienia dusz od górna decyzja.*kłamstwo ale chuj z tym*
Lucyfer:Wynocha Michael! Charlie nie słuchaj go!
Mike:Bracie chce pomóc.
Charlie:Czyli ty jesteś?
Mike:Tak Charlotte i wyrosłaś od czasu gdy Lucyfer wysłał twoje zdjęcie.
Charlie:Mam wujka!*cieszy się i opowiada mu wszystko*
Mike:*słucha wszystkiego jednak jego wzrok w pewnym momencie zawiesza się na demonicy na kanapie która grzebie w swoim telefonie prawie nawalając w niego z pięści* A kim jest ta demonica?
Charlie:To Sam jest nowa w piekle.
Angel:I ma wybuchowy charakter lepiej nie wchodzić jej w drogę gdy ma zły dzień. Aż szkoda mi nieszczęśnika który się w niej zakocha.
Sam:Stul jape Mario.
Angel:*głosno wciąga powietrze* Jak śmiesz tak do mnie mówić?
Sam:It's-a me Mario.*naśmiewa się z Angela i jego Włoskiego pochodzenia*
Angel:*jest zły i wychodzi*
Husky:I więcej roboty mam. Nienawidzę mojego życia.*marudzi mamrocząc ostatnie zdanie*
Sam:*dumna z siebie i wraca do telefonu*
Mike:*podchodzi do dziewczyny* Witaj Samantha.
Sam:Czego?*podnosi wzrok i patrzy na anioła pod irytowana*
Mike:Pierwszy raz ktoś tak do mnie powiedział i nie jest moim bratem aż dziwi mnie jak grzesznicy sobie pozwalają.
Sam:Co chcesz. Lepiej księżniczko?
Mike:Słyszałem o twoim bracie i jest strzeżony przez Emily i o twoim bliskim spotkaniem z aniołem który zajmuje się eksterminacją i nie zabił ciebie. Interesujące to jest jak grzesznik nie został zabity. I nie mów do mnie księżniczko ale książe już możesz.
Sam:*wkurzyła się nie lubi gdy ktoś porusza temat jej brata co poskutkowało że złapała anioła za szyję chwytem na tzw"hak*
Nie wiem kto ci powiedział i co ale jeszcze jedno słowo na temat mojego brata a oskubie ci skrzydła jak kurczaka.
Lucyfer:Tak trzymaj Sam!
Mike:*nie ma jak się uwolnić* Masz mocny chwyt Samantha ^^".
Sam:*puszcza go po czym wstaję i odchodzi*
Mike:*masuje szyję złoty na twarzy*
Charlie:Wujku wszystko dobrze?
Mike:Chyba tak jednak co to za uczucie?
Charlie:Jakie uczucie?
Mike:Po tym jak wyszła czuję się tak dziwnie. Zupełnie jakbym chciał za nią iść ale nie mogę ale jednak chce.
Charlie:Wujku to miłość!*krzykneła podekscytowana*
Mike:Nie mogę się zakochać w demonie.
Charlie:Oczywiście że możesz na przykład ja i Vaggie jesteśmy razem a wiem że Vaggie jest aniołem co prawda od niedawna ale wybaczyłam jej po długiej rozmowie więc jest możliwa miłość między aniołami a demonami.
Byłem zaskoczony jednak nie wiem co robić może wezmę sobie wolne i zostanę tu by lepiej Samanthe poznać.
Sprawa Adama może zaczekać teraz mam inne priorytety na głowie a jeden z nich uciekł mi na piętro nawet nie wiem które i gdzie ma pokój.
Per:Sam
Ten anioł mnie irytuje za kogo on się ma?
Nie ufam mu lepiej jak będę trzymać się z dala od niego.
Jednak znając moje szczęście i moje życie to mam przejebane gorzej niż w ruskim czołgu albo chuj wie gdzie.
Będąc w moim pokoju od razu wziełam zimny prysznic by się ogarnąć i pozbyć się natrętnych myśli jak i szantażu ze strony Adama jebany grubas.
Wieczorem sytuacja była gęsta niczym zupa chuj wie jaka.
Lucyfer prawie zabijał brata wzrokiem Angel z Huskiem prawie miziali się do siebie Charlie starała się uspokoić sytuację a ja siedzę obok anioła jak na złość.
Sam:Charlie nie było innego miejsca?
Charlie:Gdybym posadziła obok wujka tatę lub Ala to by się nie ciekawie skończyło. Wybacz Sam.
Kolację podał Al dla każdego z pomocą swoich mocy i zaczęliśmy jeść w ciszy a po kolacji każdy rozszedł się do swoich pokoi odpocząć jednak za mną łaził Anioł by dowiedzieć się gdzie mam pokój to nazwałam go stalkerem to przestał.
