Czasami życie daje ci wrażenie, że jesteś jedynie pionkiem na szachownicy, który nie wie, jaką partię rozgrywa. Każdy ruch, każda decyzja wydaje się mieć więcej znaczenia, niż początkowo przypuszczałeś. Właśnie teraz to czułem. To, co miałem przed sobą, miało zmienić wszystko – koncert, który miał być spełnieniem moich marzeń, organizacja, która zaczynała nabierać kształtu, i ona – Faustyna. Wciąż nie wiedziałem, jak jej powiedzieć, co tak naprawdę czuję. Jak mogłem jej opowiedzieć o mojej rodzinie, o tajemnicy, która wisiała nad nami jak nieunikniony cień? Im dłużej to odkładałem, tym bardziej czułem, że coś pęknie.
Chłopaków z zespołu ledwie widziałem. Byłem tu tylko ciałem – organizowałem, nadzorowałem, ale myślami byłem gdzie indziej. Mówiłem coś o mikrofonach, sprawdzałem ustawienie sprzętu, ale to wszystko działo się jakby z oddali. Tylko Patryk siedział obok mnie, nie pytając, ale patrząc na mnie jak na zgoła dziwnego zwierzaka, którego trzeba obserwować. Znał mnie lepiej niż ktokolwiek inny, ale wiedział, że nie łatwo mnie rozgryźć.
Zresztą, Patryk zawsze był tym, który mówił bez zastanowienia, zawsze wcisnął śmieszny żart, kiedy czuł, że powietrze staje się zbyt ciężkie.
– Co jest, stary? – zapytał, gdy zauważył, jak mocno się zamyśliłem. Jego ton był pełen tej jego naturalnej pewności siebie, jakby wszystko było dokładnie tak, jak ma być.
– Nic, tylko zastanawiam się... – odpowiedziałem, odwracając wzrok, bo nie chciałem, żeby wiedział, jak bardzo to wszystko zaczyna mnie przerastać.
Patryk rzucił mi spojrzenie, które mówiło więcej niż jakiekolwiek słowa. W tej sekundzie wiedziałem, że on już to widzi – że jestem na krawędzi, że coś wisi w powietrzu. Po kilku sekundach milczenia odpowiedział, uśmiechając się szeroko.
– Stary, jak ci się nie podoba ten koncert, to możesz to jebnąć. Zawsze mówiłem, że najlepiej jest rzucić to wszystko i żyć jak król w Hiszpanii. Białe wino, palma, lekki wiatr... – zaśmiał się, wymachując rękami, jakby naprawdę myślał, że bylibyśmy tam za chwilę. – A tak serio, Bartek, co się dzieje? Zgubiłeś ten swój luz?
Zaśmiałem się w odpowiedzi, ale to była tylko obrona. Tylko taka cholerna obrona, bo nie potrafiłem tego rozgryźć. Przemyślałem wszystko. Patryk był moim najlepszym przyjacielem, ale nigdy nie rozumiał, jak bardzo mi zależy. Zawsze miał dystans do wszystkiego – grał w życiu jak w grze komputerowej, nigdy nie widział w tym niczego ważnego. A ja... ja byłem w tym wszystkim za bardzo zanurzony.
Wtedy on zauważył, że patrzę w stronę drzwi. Bez słowa odwrócił wzrok, jakby czuł, że coś się zbliża. To było jak w filmie – nagle wchodzi ona. I cały ten spokój, który jeszcze przed chwilą był w powietrzu, rozwiał się na wietrze.
– Kurwa... masz przejebane. – Patryk wybuchł śmiechem, ale w jego oczach było coś, co mówiło, że wcale nie jest to żart.
Poczułem, jak moje serce przyspiesza, jak wszystko zaczyna się kręcić wokół mnie. Była to ona – Ola. Brązowe włosy, w których błyszczało światło z baru. Była tu, na wyciągnięcie ręki. To była ta sama dziewczyna, którą widziałem ostatni raz na mojej imprezie w rezydencji. Pamiętam, jak się wtedy śmialiśmy, rozmawialiśmy do późna, potem ona wyjechała do Londynu, a ja... nie wiedziałem, że kiedykolwiek ją znowu zobaczę.
Patryk, zgrywając się, wstał i przeczesał ręką włosy. Znał mnie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że ten widok wstrząśnie mną mocniej niż jakiekolwiek słowa.
– No, Bartek, teraz to masz naprawdę niezły bałagan w głowie. Jakieś fajne wspomnienia, co? Pamiętasz tamtą noc?
– Spierdalaj. – warknąłem, ale nie miałem siły, by go odprawić, bo wiedziałem, że mówi prawdę. Ola była częścią mojej przeszłości, ale teraz, kiedy była tu, w tym samym barze, wiedziałem, że nie da się już cofnąć tego momentu.
YOU ARE READING
„Loving u is a losing game "
Roman d'amourBartek, osiemnastoletni syn milionera, jest obiektem westchnień wszystkich dziewczyn. Przystojny, charyzmatyczny, zawsze w centrum uwagi. Faustyna to zwyczajna dziewczyna, która po odejściu ojca żyje z chorą matką w skromnym mieszkaniu, marząc o kar...
