Pokemon: Rozumiem, że w końcu odszedłeś z tego świata, dlatego nie ma Cię w szkole?
Krzywię się czytając SMS od czerwonowłosego pokemona. Wiedziałem, że wcześniej czy później się odezwie, ale nie podejrzewałem, że będzie to minutę po rozpoczęciu pierwszej lekcji. Skąd on w ogóle wie, że mnie nie ma. Przecież nie mamy razem zajęć...
Pokemon: Nie unikaj mnie... chyba, że serio odszedłeś.
Wzdycham.
Odblokowuje telefon i zaczynam odpisywać, bo wiem, że inaczej się nie odczepi.
Ty: Żyje.
Chce odłożyć telefon, ale znowu wibruje mi w dłoni.
Pokemon: To żeś się rozpisał. Już wiem dlaczego Panna Izawa tak chwali Twoje wypracowania.
Głowa automatycznie zaczyna boleć mnie jeszcze bardziej. Dzięki Satori...
Gdybym mógł, zablokowałbym go... niestety to kolega z drużyny i muszę mieć z nim kontakt. Przeważnie to on zna wszystkie najważniejsze ustalenia naszego kapitana- bo z nim mieszka. Tylko dlatego to wszystko wie... śmiech na sali. Ten człowiek to oaza spokoju, a Satori to diabeł wcielony. Jak on z nim wytrzymuje? Nie mam pojęcia i chyba nie chce wiedzieć. Osobiście bym udusił poduszką tego demona, już po pierwszej nocy w akademiku.
Ty: Ciężka noc. Głowa nadal mnie boli, ale przynajmniej już świat nie wiruje, gdy zamykam oczy.
Pokemon: Ty opisujesz mnie po imprezie, czy siebie aktualnie?
Uśmiecham się.
Ty: Wal się.
Odrzucam telefon, nie mając ochoty już rozmawiać z tym człowiekiem... jest wkurzający. Irytujący... i znowu pisze. Nie uwolnię się od niego- jestem skazany na tego demona, który będzie mnie nawiedzać do śmierci.
Pokemon: Papa Eita wie jak bogate masz słownictwo?
Jakby jeszcze bywał częściej w domu... może wtedy wiedziałby więcej o swoim synu. Zawsze mogłem trafić gorzej- mój tata chociaż kompletnie nie zna się na siatkówce, jest moim największym wsparciem. Zawsze jest chętny do gry, chociaż jego umiejętności są na poziomie dziecka z podstawówki, do tego nigdy nie zapomniał o żadnym moim meczu. Zawsze w jego dniu pisze mi krótkiego SMS z motywującym tekstem i zapewnieniem, że jest ze mnie dumny.
Szkoda tylko, że praca pochłania większość jego czasu...
-Kochanie?- Podnoszę się, gdy mama delikatnie puka w drzwi do mojego pokoju.- Przyniosłam herbatę.
Dzisiaj wyjątkowo wzięła wolne w pracy, by ze mną zostać. Wczoraj gdy tylko wróciła do domu mocno zaniepokoiła się moim stanem... od razu zadzwoniła do naszego znajomego lekarza, który stwierdził lekki wstrząs mózgu. O dziwo zgodził się przyjechać późną porą, by na mnie spojrzeć.
Podaje mi filiżankę z herbatą, która delikatnie paruje.
-Zielona.- Mówi, uśmiechając się lekko.- Twoja ulubiona.
CZYTASZ
Semi Eita~Zielona Herbata
FanfictionZaczęło się od dnia, kiedy zabrakło zielonej herbaty. Później w jego życiu pojawiła się "ona". Kim jest? Dziewczyną, która nie lubi chaosu. Woli żyć w harmonii i nie narażać się na jakiekolwiek zmiany w swoim świecie. Czy to się zmieni, kiedy poz...
