|13|

6 1 1
                                        

Satori rozmawiał z Yumi, gdy ta nagle zamarła... pierwsza myśl- obraził ją, druga- zdradził jej jeden z moich sekretów, które zna... a to byłoby coś mocnego. Może nawet zbyt emocjonalnego dla tej dziewczyny.

-Nie słuchasz mnie.- Irytuje się Shirabu, próbując zwrócić na siebie moją uwagę.

Nie słucham... to prawda.

Moje myśli błądzą wokół Yumi- tej drobnej dziewczyny, która stoi tam, obok czerwonowłosego, jakby zobaczyła ducha. Nagle nie mogę przestać zamartwiać się o co chodzi.

-Semi.- Głos Shirabu sprowadza mnie na ziemię.

Patrzę na tego spokojnego rozgrywającego, zastanawiając się nadal nad nagłą zmianą w zachowaniu Yumi. Najchętniej podszedłbym do niej i zapytał czy wszystko w porządku... jednak teraz muszę skupić się na koledze z drużyny, który czeka na moją reakcję.

-Wszystko w porządku.- Mówię, lekko się uśmiechając.- Gramy?

Kiwa głową, nie mogąc wykrztusić słowa.

***

Stoję nie mogąc wykrztusić słowa... ta informacja mnie zwala z nóg. Gdybym mogła, usiadłabym. Słowa czerwonowłosego padają na mnie, jak ciężki worek, którego nie mogę zrzucić.

-Zszokowana?- Uśmiecha się do mnie, jakbyśmy prowadzili koleżeńską rozmowę. Jakby wcale nie oznajmił mi właśnie, że mam konkurencję do serca Semi'ego.

-Skąd...

-O proszę Cię!- Krzywi się.- Przecież to widać jak na dłoni! Nie mów, że nie zauważyłaś.

-Nie.- Kręcę głową.- Nie zauważyłam...

Satori głośno wzdycha, kręcąc głową... zaczynam rozumieć te dziwne podejście Shirabu do mojej osoby. Nagle rozumiem te uśmiechy, te lekkie dotknięcia Semi'ego w ramię. Wszystko zaczyna łączyć się w całości i nie wiedzieć dlaczego ta informacja sprawia, że zaczynam się denerwować.

-Czujesz się zagrożona?- Pyta Satori, krążąc wokół mnie jak drapieżnik, czający się na zwierzynę.- Myślę, że nie powinnaś. Gdyby było inaczej, Semi by Cię nie pocałował na korytarzu...

-Widziałeś!- Czerwienie się na policzkach.

-Ja wszystko widzę moja droga!- Uśmiecha się jak szatan.

Patrzę na Semi'ego i Shirabu... ten drugi uważnie słucha co mówi do niego białowłosy. Co chwilę kiwa głową, uważnie mu się przyglądając.

Ten pierwszy mówi chaotycznie. Co chwilę się krzywi, jakby zdegustowany swoimi pomyłkami...

-Semi tego nie dostrzega.- Mówi powoli Satori, również się przyglądając tej dwójce.- Uważa go za kolegę z drużyny i o dziwo szanuje go, chociaż ten wygryzł go z głównego składu.

-Dużo wiesz.- Dostrzegam, przyglądając się mu.

-Obserwuje.- Uśmiecha się lekko.- Może dlatego dostrzegam więcej... wracając! Nie musisz się martwić. Semi już wybrał Ciebie.

Jego słowa powinny przynieść ulgę. Jednak tam głęboko, gdzieś na dnie serca czuję ukłucie żalu. Niepokoju. Nigdy nie podejrzewałabym tego spokojnego chłopaka o skrywanie uczuć do kolegi z drużyny... dlaczego w ogóle Satori mi o tym powiedział? Miał ku temu jakiś powód?

Semi Eita~Zielona HerbataOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz