POWRÓT DO UA

4 0 0
                                        

BAKUGOU

Nie pamiętałem, kiedy ostatni raz tak bardzo nie chciałem wejść do klasy. Stałem przed drzwiami 3-A i patrzyłem na nie, jakbym spodziewał się, że za chwilę wyskoczy zza nich jakiś pierdolony potwór, lub złoczyńca.

- Kat?
Spojrzałem w bok. Kiri stał obok mnie z plecakiem przewieszonym przez jedno ramię i patrzył na mnie jak na debila.

- Czego?
-Milutko... Zamierzasz tutaj stać do końca roku?
- Może.
- Super. To będę stał z tobą i męczył cię swoim towarzystwem.
- Nie musisz.
- Wiem.

Uśmiechnął się. Westchnąłem i nacisnąłem klamkę.
Od razu uderzył mnie ogromny hałas.

- KURWA, KAMINARI, ODDAWJ MI TO GNOJKU?!
- NAWET NA TO NIE LICZ KYOUKA!
- TO BYŁ MÓJ DŁUGOPIS!
- Teraz jest mój!
- Sero, powiedz mu coś!
- Nie mieszaj mnie w to.
- Ty tchórzu!

Pikachu i Jirou biegali po sali między innymi ludźmi z klasy jak opętani, Mina siedziała na ławce i śmiała się tak głośno i mocno, że prawie spadła. Taśms jako jedyny ogarniał co się wokół dzieje bo spojrzał na nasi kiwnął głową Różowej, ta nagle odwróciła się w naszą stronę i zaczęła krzyczeć.

- Ej, ej, dzieci patrzcie! Mamy gości!

Wszyscy odwrócili głowy. Wyglądali na zaskoczonych, ale nie mogłem się im dziwić dalej wyglądałem jak siedem nieszczęść wychudzony z bliznami.
Zapadła krótka cisza.

- O kurwa - powiedział Kaminari.
- Co? - spytałem.
- Nic.
- To czego się na mnie gapisz?
- Bo... no...
- Kaminari - odezwał się Sero. - Przestań, bo zaraz dostaniesz i to ode mnie.
-Nic nie powiedziałem!
- I właśnie kurwa dlatego jeszcze żyjesz Pikachu.

Mina zeskoczyła z ławki i podeszła do mnie.
Przez chwilę patrzyła na mnie bardzo dokładnie z poważną miną ale po chwili uśmiechnęłasię po czym mnie przytuliła było to bardzo dziwne ale przyjemne myślałem że będę tolerował tylko dotyk Kirishimy.

- Fajnie cię widzieć Bakugou żywego i całego.
- Dzięki czy coś.
- Ooo.
Zmarszczyłem brwi.
- Nic Bakugo.
- Racoon eye.
- Nic!
- Zaczynasz mnie wkrwiać.
- Czyli wszystko po staremu a już miałam nadzieję, że stał jeszcze jakiś cud.

Zaczęła się śmiać a ja prychnąłem.
Może faktycznie coś było po staremu ale niestety nie wszytko.
Aparaty słuchowe przypominały mi o tym przy każdym dźwięku.
Wciąż musiałem przyzwyczajać się do tego, jak wszystko teraz brzmiało. Czasami głosy były zbyt głośne, czasami zbyt ciche. Czasami musiałem bardziej skupić się na tym, co ktoś mówił.Nie sądziłem, że się tak ucieszą na mój widok myślałem, że niezbyt za mną przepadają a tu proszę. Jebańce też tęskniłem ale wam tego nie powiem.

- kacchan!

Odwróciłem głowę.
Deku szedł w moją stronę, a za nim IceHot.

- Kacchan, jak...
- Jeśli zapytasz, jak się czuję, to cię wypierdole w kosmos.

Midoriya zatrzymał się.

- Chciałem powiedzieć „jak minęły ci wakacje".
- Wykurwiście w chuj...
- A h a.

Todoroki stanął obok. I oczywiście musiał zabłysnąć.

- Były krótkie.

Spojrzałem na niego jak na debila.

- Co?
- Wakacje.
- No były i co kurwa z tego!.
- Szkoda.
- Shoto, ty naprawdę czasami brzmisz jak jakiś robot albo ktoś z innej planety. - powiedział Kaminari.

Todoroki spojrzał na niego.

- Nie wiem, czy to komplement.

On naprawdę jest jakiś niedojebany, aż ciężko mi uwierzyć, że aż tak.

Red AngelOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz