KIRISHIMA
Obudził mnie straszny krzyk od razu zerwałem się z łózka zapaliłem światło i spojrzałem na Bakugou miotał się po całym łóżku trzymając się za głowę, był cały spocony. Twarz miał całą od łez które nie przestawały lecieć. Niewiele myśląc szybko podbiegłem do niego i zacząłem go budzić niestety ze słabym skutkiem przy każdej próbie dotknięcia go krzyczał, że mają go zostawić w spokoju, on nie chce, że to boli.
Serce mi pękało w końcu postanowiłem użyć trochę siły i unieruchomić go po czym zacząłem go znów budzić. Po chwili udało mi się go wybudzić . Gdy otworzył oczy od razu się do mnie przytulił, po czym znów złapał się za głowę a konkretnie za uszy i kiwał się. Twarzy miał wykrzywioną w grymasie bólu. Cały czas mruczał pod nosem, że to boli. Szybko pobiegłem do łazienki i namoczyłem ręcznik w ciepłej wodzie. Wróciłem do pokoju i od razu przyłożyłem ręczniki do jego uszu. Katsuki pomału się uspokajał. Spojrzał przerażonym wzorkiem na mnie po czym się przytulił zaczął mamrotać coś cicho wtulony w zgięcie mojej szyi.
Wiedziałem, że mnie nie usłyszy, ale mimo to mówiłem do niego i delikatnie kołysałem na boki i głaskałem po plecach zawsze wtedy się uspokajał.
- Spokojnie Katsuki już dobrze jestem tu nie musisz się bać. Będę tu cały czas, zawsze przy tobie będę Kocham cię. - powiedziałem to, bo wiedziałem, że tego nie usłyszy normalnie gdy bym się na to nie odważył. Nagle poczułem jak blondyn się ode mnie odsuwa. Wyglądał na nieźle wkurzonego.
-Nie słyszę co mówisz, ale kurwa czuje wibracje, gdy mówisz. Powtórz to co powiedziałeś tylko tym razem w języku migowym. - Bakugou spojrzał na mnie gniewnie oczekując na powtórzenie tego co przed chwilą mu powiedziałem. Jednak ja nie mogłem wydusić z siebie słowa. - KURWA Kirishima powtórz to co powiedziałeś no chyba, że mnie kurwa obraziłeś czy wyśmiałeś. Wtedy możesz stąd wypierdalać i zapomnieć o tym wszystkim. Nie chce zostać jeszcze większym, pośmiewiskiem niż jestem teraz. Nie chce kurwa litości od ciebie - czułem, że emocje biorą nad nim górę. Był dosłownie sekundę od wybuchnięcia, więc w końcu postanowiłem mu odpowiedzieć.
- Przepraszam Baku ja ja mówiłem, że jest już wszystko okej. Nie musisz się bać jestem przy tobie.Nigdy w życiu bym cię nie obraził, ani nie wyśmiał. To nie jest litość ja chcę ci pomóc jesteś moim najlepszym przyjacielem, jesteś dla mnie cholernie ważny i nie chcę, żebyś cierpiał. Kiedy ty cierpisz cierpię i ja. Przepraszam nie chciałem, żebyś się źle poczuł chciałem cię uspokoić a wyszło zupełnie inaczej naprawdę przepraszam. - spuściłem głowę nie chciałem na niego patrzeć bałem się. Zacząłem się trząść przez nerwy ledwo powstrzymywałem łzy. Nagle Katsuki się odezwał.
- Kurwa. Nie powinienem się tak unosić po prostu to jest tak cholernie wkurwiające, że nie mogę nic usłyszeć. Wkurwia mnie to nawet bardziej niż pierdolony Deku. -Widziałem w jego oczach cholernie dużo smutku i skruchy. Wiem, że on nie przeprosi to nie w jego stylu, ale widzę, że mu z tym źle więc postanowiłem znów się do niego przytulić. Natychmiast oddał gest. dzięki takim drobnostką wiem, że jestem dla niego ważny, choć wolałbym to choć raz usłyszeć. - Wiesz jak okropnie jest nie słyszeć nic tylko delikatny szum w uszach, lub to okropne piszczenie grr... te pierdolone dźwięki ciszy mnie dobijają czuję, że wariuje już od tego jeszcze te koszmary co noc to samo mam dość.
odsunąłem go od siebie abym mógł coś powiedzieć.
- Nie się nic stało. Wiem, że jest ci ciężko, ale pamiętaj, że masz mnie. Zawsze ci pomogę nawet jeżeli nigdy o to nie poprosisz. Katsu powiedz mi od kiedy masz te koszmary? Bo parę razy słyszałem w dormitorium jak krzyczysz lub twoje quirk się uaktywnia. Nie chciałem wchodzić bo wiedziałem, że nie byłbyś z tego powodu zadowolony.
- Eh... szczerze to od czasów, gdy ten pierdolony szlamowy złoczyńca mnie zaatakował a wszystko nasiliło się po porwaniu, no i teraz jest już kurwa apogeum tego całego gówna. Najgorzej było w szpitalu jak się obudziłem każda noc to była katorga.
- Tyle czasu to trwało a ja ci nie pomogłem jaki ze mnie przyjaciel. Wybacz, ale teraz zrobię wszystko, żeby ci pomóc. Wstałem zgasić światło i podszedłem do blondyna. Zrobił mi miejsce obok siebie co uznałem za pozwolenie, aby położyć się na łóżku. poczułem jak Baku się do mnie przytula więc po prostu wtuliłem go jeszcze bardziej w siebie i przykryłem nas kołdrą.Czułem się cudownie mogąc z nim tak zasnąć.
- mój anioł.
Zatkało mnie po tym co Katsu powiedział nie wiedziałem co zrobić. Pogładziłem delikatnie jego policzek i pocałowałem w głowę myślałem, że zaraz zostanę zmasakrowany przez moje nierozważne i nie do końca zamierzone działania, jednakże nic się nie stało jego oddech był spokojny. Spał więc pewnie mamrotał przez sen sam też postanowiłem oddać się w objęcia morfeusza.
Noc była bardzo spokojna mi ani Katsukiemu nie śniły się koszmary. Rano obudziłem się z blondynem na mojej klatce piersiowej. Wyglądał bardzo uroczo miał spokojny wraz twarzy jego włosy były rozsypane na mojej klatce. Wyglądał taka spokojnie i błogo. Zacząłem delikatnie głaskać go po głowie po chwili zaczął się przebudzać przez co musiałem przestać go dotykać chciałem jeszcze żyć. jednak chwycił moją dłoń i z powrotem ułożył na swojej głowie.
Zaskoczyło mnie to. Zacząłem go znów głaskać po głowie. Po chwili blondyn zerwał się szybko z łózka i pobiegł w kierunku łazienki. Przestraszony od razu pobiegłem za blondynem zastałem go klęczącego przed toaletą i wymiotującego krwią. Szybko pobiegłem po jego rodziców. Natychmiast pobiegli do łazienki zobaczyć co się dzieje z ich synem. Gdy weszliśmy Katsuki już siedział oparty o ścianę i ciężko dyszał.
- Kurwa. Już jest okej .lekarz powiedział, że mogę wymiotować i mieć zawroty głowy.
-Katsuki lekarz powiedział, że będziesz wymiotować owszem, ale nie, że krwią musimy jechać do szpitala tak nie może być i bez dyskusji bachorze.
Baku spojrzał na mnie mętnym wzrokiem od razu podszedłem do niego i pomogłem wstać był zdecydowanie osłabiony i strasznie lekki dopiero teraz widzę, jak schudł przez ten czas jak był w szpitalu. Jego mięśnie nie były już tak bardzo wyraźne, obojczyki wystawały mu zdecydowanie bardziej niż zwykle, a jego żebra były wyczuwalne przy nawet tak delikatnym dotyku.
Zabrałem blondyna do jego pokoju, aby mógł się ubrać przed wyjazdem do szpitala. Po 20 minutach wszyscy byliśmy już gotowi. Bakugou przed wejściem do jego lekarza bardzo się denerwował cały się trząsł a ja nie mam pojęcia jak go uspokoić. Nagle lekarza zawołał go do gabinetu Bakugou wstał i wyciągnął do mnie rękę abym poszedł tam z nim i jego mamą. Po wejściu do gabinetu mama Kastsukiego opowiedziała co się stało lekarz od razu zaczął go badać. Po wykonaniu wszystkich badań zapisał blondynowi leki. Powiedział nam, że jeszcze może zdarzyć się taka sytuacja, ale nie mamy się martwić. Postanowił, że jednak mamy za tydzień stawić się już na wizycie kontrolnej i aby pomówić o operacji.
Kolejny rozdział jest dzisiaj, ponieważ wyjeżdżam na weekend i nie miałabym kiedy wstawić. Mam nadzieję, że się poda :D
Miłego moi drodzy <3
CZYTASZ
Red Angel
JugendliteraturNie potrafię za bardzo pisać opisów. Książka głównie będzie się skupiała na relacjach pomiędzy Bakugou i Kirishimą. Bakugou podczas ataku złoczyńców ratuje Kirishimę poświęcając się. Akcja książki toczy się pod koniec drugiej klasy, oraz w trzeciej...
