BAKUGOU
Obudziłem się przed budzikiem jak zwykle z resztą. Jedyny plus chodzenia wcześniej spać. Spojrzałem na telefon.
6:17.
— Kurwa...
Mogłem jeszcze spać 6 to zdecydowanie wcześnie nawet jak na mnie. Próbowałem przewrócić się na drugi bok, ale coś mi to uniemożliwiało. Kirishima ten kloc praktycznie leżał na mnie. Jedną rękę ma na moim brzuchu, nogę zarzucił sobie na moje uda.
— Eijiro.
Nic.
— Kirishima!
Nadal nic. Wyswobodziłem się z jego objęcia spychając go ze mnie a ten nic żadnego dźwięku.
— Ja pierdolę ty jak zaśniesz to jak kamień.
Wstałem z łóżka i ogarnąłem, że nic nie słyszę, bo nie mam aparatów więc sięgnąłem po nie. Założyłem je i od razu usłyszałem klimatyzację, samochody za oknem, ptaki i jego chrapanie. Odwróciłem się.
— Ty naprawdę pochrapujesz?
Kirishima tylko się poruszył i zamlaskał.
— Urocze jak ja pierdole.
Wyszedłem z pokoju i na korytarzu od razu spostrzegła mnie Mina od razu do mnie podbiegła.
— O, Bakugou.
— Co?
— Ty już wstałeś?
— Jak widać.
— Jest dopiero po szóstej.
— Wiem.
— W sobotę.
— Nadal wiem.
— Dziwne.
— Co jest dziwne?
— Ty.
— To akurat żadna nowość, a ty czemu nie śpisz skoro to takie dziwne? Nigdy nie byłaś rannym ptaszkiem?
Zaśmiała się nerwów.
— Tak jakoś wyszło a swoją drogą Idziemy dzisiaj z Jirou i chłopakami do miasta.
— No i?
— Możesz iść z nami.
— Nie.
— Okej to ja lecę.
Zaczęła iść przed siebie a mnie ogarnęło wrażenie, że zrobiło się jej przykro. Kurwa od kiedy coś takiego mnie rusza!?
— Mina.
Odwróciła się.
— Co?
— O której?
Uśmiechnęła się prawie tak promiennie jak Kirishima.
— Wiedziałam.
— Nie ciesz się tak.
— O trzynastej.
— Dobra.
— I ubierz się normalnie.
Spojrzałem na nią ze szczerym zdziwieniem na twarzy. Zawsze mi się wydawało, że dobrze się ubieram.
— Co jest nie tak z moimi ubraniami?
CZYTASZ
Red Angel
أدب الهواةNie potrafię za bardzo pisać opisów. Książka głównie będzie się skupiała na relacjach pomiędzy Bakugou i Kirishimą. Bakugou podczas ataku złoczyńców ratuje Kirishimę poświęcając się. Akcja książki toczy się pod koniec drugiej klasy, oraz w trzeciej...
