ODRZUCENIE

4 0 0
                                        


KIRISHIMA

Obudziłem się nagle. Nie wiedziałem nawet dlaczego. Przez chwilę leżałem nieruchomo i patrzyłem w ciemność. Pokój był całkowicie cichy. Sięgnąłem po telefon leżący na szafce.

3:27.

— Świetnie...

Odłożyłem telefon i spróbowałem znowu zasnąć. Nie mogłem natłok myśli mi nie pozwalał.

Przewróciłem się na drugi bok. Potem na plecy. Znowu na bok. Nic. W końcu usiadłem na łóżku i przeczesałem dłonią włosy. Cały czas myślałem o wczoraj. O Katsukim. O tym, jak wybiegł z budynku, o tym, jak próbowałem do niego podejść a on mnie odepchnął. Zacisnąłem palce na kołdrze. Naprawdę mnie to zabolało. Nie chodziło nawet o to, że na mnie nakrzyczał. Katsuki potrafił krzyczeć na każdego. Do tego byłem przyzwyczajony. Ale to, że mnie odtrącił... To było coś innego, przecież chciałem mu tylko pomóc.Przez cały ten czas, kiedy byliśmy razem, nauczyłem się rozpoznawać, kiedy coś go męczy. Wiedziałem, kiedy jest zły, kiedy jest zmęczony, kiedy coś go martwi. Wczoraj był przestraszony. Widziałem to w jego oczach, ale on udawał, że nic się nie stało. I jeszcze potraktował mnie tak, jakbym był problemem. Westchnąłem.

— Idiota...

Powiedziałem to cicho i bardziej do siebie niż do niego. Wstałem z łóżka i podszedłem do okna. Na zewnątrz było zupełnie ciemno. Tylko światła na terenie U.A. oświetlały kawałek dziedzińca. Oparłem czoło o szybę coś migło mi przed oczami ale to była sekunda, nie przejąłem się tym pewnie patki. Katsuki był w pokoju obok sam, kilka metrów ode mnie. A mimo to miałem wrażenie, jakby był cholernie daleko. Najgorsze było to, że byłem na niego naprawdę zły. Tak zwyczajnie. Nie chciałem się z nim kłócić, brakowało mi go. Nie chciałem po raz kolejny pytać, co się stało, skoro za każdym razem odpowiadał mi tym samym.

„Nic."

Tylko że to nie było nic. Wiedziałem o tym. Katsuki nie zachowywał się tak bez powodu. Przesunąłem dłonią po twarzy.

— Co ty wyprawiasz, Katsu...

Nie dostałem odpowiedzi. Oczywiście skoro zadałem sam sobie pytanie, chociaż on pewnie też by mi nie odpowiedział. Spojrzałem na telefon.

3:41.

Odblokowałem ekran. Przez chwilę patrzyłem na nasze zdjęcie, wszedłem w nasze wiadomości. Miałem ochotę coś napisać.

„Wszystko okej?"

Nie.

Usunąłem.

„Dlaczego wczoraj tak się zachowałeś?"

Też usunąłem.

„Jestem na ciebie zły."

Tego również nie wysłałem. Odłożyłem telefon. Nie chciałem za nim biegać. Jeśli potrzebował przestrzeni, mogłem mu ją dać. Tylko... Chciałem wiedzieć, czy naprawdę nic się złego nie dzieje, czy naprawdę mnie nie potrzebuje, czy się boi czegoś.

To było głupie.

Przecież był Katsukim. Potrafił wysadzić pół sali treningowej, jeśli ktoś go wystarczająco zdenerwował. A jednak coś wczoraj sprawiło, że nie mogłem przestać o nim myśleć. Wziąłem bluzę z krzesła i narzuciłem ją na siebie. Wyszedłem na korytarz. Stanąłem przed jego drzwiami. Przez chwilę patrzyłem na klamkę. Nie zapukałem bałem się. Już wystarczająco pokazał mi wczoraj, że nie chce mojej obecności. Odwróciłem się i zrobiłem kilka kroków i...

Zatrzymałem się.

— Cholera...

Znowu spojrzałem na drzwi. Nie potrafiłem tak po prostu wrócić do pokoju. Podszedłem jeszcze raz. Tym razem zapukałem cicho.

Red AngelOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz