Jin przyjeżdża do stolicy gdzie zaczyna naukę w nowej szkole. Spotyka Namjoona który na pierwszy rzut oka nie wydaje sie miły. Czy chłopak pomoże nowemu koledze i zaprzyjaźni sie z nim? Czy może powstanie miedy nimi kompletnie inna więź?
Uwagi : wu...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
* nie mogłam sie powstrzymać xd ^*
- odpocznij troche... jak zgłodniejesz to pójdziemy. - a co jak ja już jestem głodny?... - szepnąłem. - no to weź sobie jakąś bluze czy coś, ogarnij sie i idziemy. - uśmiechnął sie lekko. Odwzajemniłem jego uśmiech i wstałem kierując sie do łazienki,gdy już byłem w środku rozczesałem włosy i popsikałem sie perfumem. Wychodząc wziąłem pudrowo różową bluze, która leżała na krześle. Usiadłem na ziemi i zacząłem wiązać swoje trampki. Obok mnie ukucnął Namjoon zakładając swoje buty. - już? - zapytał, gdy skonczył wiązać swoje obuwie. - już. - wstałem, otrzepałem tyłek i założyłem bluze. - to chodź. - otworzył drzwi i wyszedł na klatke schodową. Zrobiłem to co on i wyciągnąłem klucze z kieszeni spodni. Wsunąłem jeden z paru kluczy w zamek i przekręciłem go dwa razy zakluczając drzwi. Schowałem je z powrotem.
- to.. kieruj. - uśmiechnąłem sie. Ten złapał mnie za ręke, na co sie zarumieniłem i wyszedł ze mną z bloku, w którym mieszkałem. - na co masz ochote? - zapytał idąc ze mną w strone miasta. - nie mam pojęcia. - zaśmiałem sie - ale... chyba na coś słodkiego... - może naleśniki? - mm.. może tak. - posłałem mu jeden z moich uśmiechów. - to chodź. - poszedłem za nim. Zaprowadził mnie do jakiejś restauracji. Wnioskuje iż była droga. Siedziało tam pare mężczyzn w garniturach i kobiet w sukienkach. Kurde, aż mi wstyd było jak ja byłem tak zwyczajnie ubrany. - chodź. - usiadłem z nim przy dwuosobowym stoliku. Kelner podał nam kartu menu, gdy ją otworzyłem od razu przerzuciłem na strone ze słodkościami. Niestety, nie było tam nic ciekawego. W końcu, zdecydowałem sie na stek z sosem pieprzowym i zestawem surówek. Namjoon dla siebie wybrał tradycyjne kimichi*. Kelner zapisał nasze zamówienie w małym notesiku i poszedł do kuchni. - dobrze sie czujesz? - zapytał nagle blondyn. - tak, czemu pytasz? - a, tak sobie.. w sensie chodzi mi, o no wiesz... - uch.. - westchnąłem troche smutno. - w środku cały czas płacze. Dlaczego to musiałem być ja? Dopiero drugi dzień w szkole i drugi tydzień w nowym mieście, a już takie rzeczy sie dzieją... co będzie jutro? Zgwałci mnie?... - mruknąłem. - przestań, po prostu idź do dyrekcji. - myślisz, że dyrekcja wszystko załatwi? Bo ja wątpie. A może lepiej nic nie mówić? - aby dalej cie dręczył? Nie ma mowy. Nie pozwole, aby ci sie znowu coś stało. - rozczuliło mnie to troche. Kelner przyniósł nam jedzenie. - smacznego. - wziąłem widelec i nóż i zacząłem kroić mięso. Ukrojony kawałek włożyłem do ust. Mięso rozpływało sie w ustach. - mhh, pychota. - uśmiechnąłem sie. - mhm.. - nagle rozegł sie jakiś dźwięk. - wybacz to mój telefon. - wyciągnął telefon z kieszeni i odebrał go. - halo? Tak przy telefonie, a co sie stało? Nie, to napewno pomyłka.. - mówił coraz bardziej zdenerwowany. - to nie może być prawda.. - rozłączył sie. - coś sie stało? - nie odpowiedział mi chowając twarz w dłoniach. - Namjoon? * tutaj gif ten co do góry * - moja mama nie żyje..
* tym dramatycznym akcentem kończymy rozdział. Tak wiem polsat i w ogóle. Zaparaszam do komentowania i gwiazdkowania ^^*
*Kimchi – tradycyjne danie kuchni koreańskiej składające się z fermentowanych lub kiszonych warzyw. Zazwyczaj jest to kapusta pekińska, rzepa albo ogórek, ale można też przygotować kimchi z innych warzyw.