28. safety pin

916 95 4
                                        

Michael nerwowo poprawił się na fotelu.

Jego myśli krążyły wokół upragnionej zemsty na blondynie. Nie był całkowicie przekonany do swojego planu, w związku z czym postanowił chwilowo zawiesić jego realizację. Oczywiście, wątpliwości nie pojawiły się nagle - towarzyszyły mu one od samego początku, jednak z czasem zdawały się one znacznie nasilać, plącząc nieco liliowowłosemu w głowie. Z jednej strony chłopak uważał, że Luke zasłużył na cierpienie, ale z drugiej, Clifford doskonale zdawał sobie sprawę, że nie chce go ranić, a być może nawet nie potrafi. Uczucie do niebieskookiego nigdy nie wygasło - cały czas skryte w głębi serca wiernie oczekiwało na wyzwolenie. Ze względu na to, krzywdzenie młodszego chłopaka nie należało do szczytu jego marzeń. Michael nauczył się kontrolować swoje emocje, ale nie zmieniało to faktu, że one nadal istniały, utrudniając mu podjęcie tej decyzji. Zielonooki wiedział, że powinien przemyśleć całą sytuację dwa razy, nim zacznie działać, ale w końcu był tylko nastolatkiem u okresu dojrzewania, toteż pragnienie zemsty nieco przysłoniło mu neutralny wzgląd na okoliczności i chłopak nie przywiązywał szczególnej wagi do tego, co powinien robić, a czego nie.

- Hej, Michael? - Głowa Luke'a niespodziewanie wsunęła się do pokoju zielonookiego, a ten momentalnie podskoczył, widząc nieproszonego gościa.

- Co tutaj robisz? - zapytał, marszcząc brwi.

- Byliśmy umówieni, nie pamiętasz? - mruknął blondyn, przygryzając lekko wargę. Michael momentalnie uderzył się otwartą dłonią w czoło. Chłopak nigdy nie miał pamięci do planowanych spotkań i to nie uległo zmianie.

- O mój boże, przepraszam - wymamrotał. - Zupełnie wyleciało mi to z głowy - dodał po chwili.

Zielonooki zastanawiał się, jaki cudem wszystko u niego znajdywało się na swoim miejscu. Od zawsze miał tendencję do zapominania o istotnych rzeczach, czy też wydarzeniach, jednak ostatnio zdarzało się to coraz częściej.

- Nie szkodzi. - Luke uśmiechnął się nieśmiało. - Masz teraz czas, czy...? 

- Tak, jasne, wchodź. - Clifford zerwał się z łóżka, by pozbierać porozrzucane na podłodze rzeczy i schować je do szafek. Niebieskooki w między czasie rozgościł się na jego fotelu, mierząc wzrokiem pokój. Po chwili Michael stanął obok, patrząc na gościa wyczekująco.

- Właściwie, chciałem ci opowiedzieć o tym, jak... - Wtedy zielonooki całkowicie wyłączył swój umysł. Skupił się na tym, w jaki sposób usta blondyna otwierają się, by wypowiedzieć kolejne słowa i zamykają, uwydatniając dołeczki w jego policzkach. Michael przyglądał się, jak zmienia się układ szczęki niebieskookiego przy konkretnych literach. Oczywiście, znał wszystkie te szczegóły na pamięć i byłby w stanie je opisać nawet obudzony w środku nocy po ciężkim dniu, ale nie mógł się oprzeć, by nie przestudiować ich po raz kolejny. Blondyn działał na niego jak magnes. Liliowowłosy nie był pewien, jak właściwie chłopak to robił - po prostu wchodził do pomieszczenia i uwaga wszystkich znajdujących się w środku momentalnie skupiała się na nim. 

Zielonooki zacisnął wargi. Każda sekunda spędzona w towarzystwie Hemmingsa zdawała się coraz bardziej odwodzić go od planowanej zemsty. Miał dość wahania, ale należał do ludzi, którzy potrafili jasno i konkretnie określić swoje stanowisko w danej sprawie. To była jedna z wielu cech, których Michael w sobie nie lubił.

Clifford spostrzegł, że Luke przestał mówić, a jego wzrok był utkwiony w przedmiocie spoczywającym za łóżkiem liliowowłosego. Blondyn podniósł się, by całkowicie wydobyć go z ukrycia. Chwilę później był on oparty o jego kolana. Niebieskooki poprawił ułożenie przedmiotu, stosując odpowiedni chwyt. Przejechał opuszkami palców po odpowiedniej części, wydobywając z niego kilka dźwięków. Michael stwierdził, że zachowanie milczenia w owej sytuacji było odpowiednią opcją, ponieważ Luke wpadł w pewnego rodzaju trans. Zielonooki liczył, że usłyszy, jak młodszy wykonuje jakikolwiek utwór, jednak ku jego zaskoczeniu, Hemmings wyciągnął gitarę w jego stronę, dając mu wymowny znak, by ją zabrał. Clifford przejął instrument i rozsiadł się wygodnie na łóżku, układając dłonie w odpowiedni sposób. Zrozumiał aluzję blondyna, jednak przez moment przygrywał wolną, nieco przygnębiającą melodię, zastanawiając się, co nadawałoby się do zagrania przed niebieskookim. Po chwili doznał olśnienia.

- Runaways, we're the long lost children.
Running to the edge of the world.
- Luke obserwował z jaką łatwością palce Michaela ślizgały się po strunach instrumentu. Sam czasami coś tworzył, ale to w żadnym wypadku nie umywało się do dzieł Cifforda, które miał okazję zobaczyć, czytając kilka jego zapisków. 
- Everybody wants to throw us away 
Broken boy meets broken girl. - Zielonooki wziął głęboki wdech.

- You said you tried it all before
And it only makes it worse.
Oh but this time, maybe this time
Two wrongs make a right. - Hemmings miał wrażenie, że piosenka odnosi się bezpośrednio do wydarzeń z życia liliowowłosego, jednak póki co postanowił zachować tę opinię dla siebie, ponieważ chciał wysłuchać tekstu do końca.

- We'll safety pin, the pieces up our broken hearts back together
Patching up all the holes until we both feel much better
Deleted things are really meant, so now I'll say the things I never sent
We'll safety pin, the pieces of our broken hearts back together

Throwing rocks at your broken window
Only you can cure my sickness
Raise a toast and a middle finger
Cause they all think we're twisted
Once I had a little taste
Now I'm addicted to your fix
Oh yeah this time, maybe this time
Two wrongs make a right.
- Luke nie mógł powstrzymać uśmiechu na wzmiance o rzucaniu kamieni w okno.

- We'll safety pin, the pieces up our broken hearts back together
Patching up all the holes until we both feel much better
Deleted things are really meant, so now I'll say the things I never sent
We'll safety pin, the pieces of our broken hearts back together


No more waiting, we can save us from falling
No more waiting, we can save us from falling
No more waiting, we can save us from falling
No more waiting, we can save us from falling
This time, maybe this time. - Michael zagrał ostatnie akordy, przedłużając je nieco, ponieważ śpiewanie zawsze szło mu lepiej niż rozmowa. Powoli uchylił powieki, zdając sobie sprawę, że cały czas trzymał je zamknięte i spojrzał na Hemmingsa. Ten głośno westchnął i zaczął niespokojnie wiercić się na swoim miejscu, nie będąc pewnym, jak powinien skomentować występ Clifforda. Oczywiście, był niesamowity pod każdym względem, ale to nie było tym, co Luke chciał powiedzieć zielonookiemu.

- Posłuchaj - zaczął, momentalnie poważniejąc. - Zdaję sobie sprawę, że obiecałem więcej nie poruszać tego tematu, ale muszę, po prostu muszę - wymamrotał tak cicho, że Michael ledwo co zdołał go usłyszeć. 

Blondyn przeczesał włosy w charakterystyczny dla niego sposób, starając się uspokoić bicie serca. Nie bał się konfrontacji z liliowowłosym, nie, on po prostu obawiał się, że wyciągając pewne rzeczy na wierzch po raz kolejny, straci chłopaka na zawsze.

- Wtedy, na imprezie... To Alex mnie pocałował. Naprawdę nie odwzajemniłem tego. Wiem, że powinienem od razu go odepchnąć i naprawdę żałuję, że tego nie zrobiłem, ale myślę, że byłem tak pijany, że nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co się dzieje. Nie próbuję się usprawiedliwiać, choć zapewne dokładnie tak to brzmi, bo naprawdę zawaliłem, ale chcę, żebyś wiedział, że zrobiłbym wszystko, by móc cofnąć czas i to naprawić. Tak samo, jak teraz zrobię wszystko, byś mi wybaczył. Chyba nie potrafię zapomnieć o tym, co nas łączyło i zacząć od nowa - nigdy nie byłem dobry w ukrywaniu uczuć. Oczywiście, uszanuję, jeśli nie będziesz chciał mieć ze mną nic do czynienia. 

Michael nie miał pojęcia, co mógłby odpowiedzieć na to wyznanie, więc po prostu pusto wpatrywał się w niebieskookiego. Hemmings spuścił wzrok.

- Dam ci czas, żeby to przemyśleć - oznajmił i był już w połowie drogi do wyjścia. Jego sylwetka zniknęła za białymi drzwiami, nim Clifford zdążył mrugnąć.

Michael po raz kolejny został sam.



Hej

Zauważyłam, że przy ostatnim rozdziale zrobiło się jeszcze mniej osób, nie wiem, czy wynika to z tego, że tak rzadko się coś tu pojawia, czy przez to CO się tu pojawia, ew

W każdym razie przychodzę z wiadomością (czy dobrą, czy złą to sami oceńcie), że znacznie skróciłam to ff i właściwie powoli zbliżamy się do końca :-) (koniec przewidywany na przedostatni tydzień stycznia)

Przepraszam, jeśli rozdział nie spełnia waszych oczekiwań
Nie dość, że znowu sporo czasu nic nie wrzucałam, to jeszcze wstawiam jakiś chłam lol

Mam nadzieję, że szkoła jeszcze nie dała wam w kość (jak mi eh) i jakoś się trzymacie, a jeśli nie, to też w porządku, bo zawsze może być lepiej, w końcu jutro jest nowy dzień, tak?
Carry on, let the good times roll  

Do zobaczenia w następnym rozdziale (chyba niedługo, ale nic nie obiecuję), buzi xx (bez emotki, ups:( )

three hundred and sixty five days ◈ mukeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz