8. broken home

1.6K 125 17
                                        

Luke schodził po schodach w naprawdę dobrym humorze. Przechodząc koło kuchni, poczuł najpiękniejszy zapach świata i momentalnie przystał. Pewny siebie wparował do pokoju, zaciągając się aromatem naleśników. Kobieta znajdująca się w pomieszczeniu trzymała w ręku patelnię i delikatnie podrzucała ciasto. Chłopak oparł się o blat kuchenny.

- Hej mam... - zaczął, ale Liz Hemmings dokładnie przewidziała jego plany i szybko zareagowała.

- Nie - powiedziała, nie pozwalając mu nawet na dokończenie zdania.

Blondyn przeklnął w myślach. Zdawał sobie sprawę, że jego mama domyśli się, co próbował zrobić, ale postanowił zaryzykować i udać niewinnego.

- Ale skąd wiesz co ja... - spróbował ponownie, ale tym razem również przerwał mu zirytowany głos kobiety. 

- Luke, znam cię 16 lat, naprawdę wierzysz, że nie wiem, po co mogłeś tutaj przyjść w czasie, kiedy robię naleśniki? - spytała, odwracając się w jego stronę z lekko uniesioną brwią. Jej stanowczy ton nieco spłoszył nastolatka.

- No, ale mamo... - Zrobił minę smutnego pieska, licząc, że dzięki temu uda mu się ją przekonać.

Blondynka spojrzała na niego, rozważając opcje i chłopak był już niemal stuprocentowo pewien, że ulegnie, kiedy z korytarza dobiegły ich krzyki.

- Mamo, mamo! - Do kuchni wbiegł kolejny intruz, na co kobieta westchnęła, a Luke spiorunował go wzrokiem.

- Pięknie dziś wyglądasz. - Wyszczerzył się do niej Jack, który w żadnym wypadku nie mógł przepuścić okazji, by pokazać starszemu bratu, że on nie będzie miał najmniejszego problemu, by zdobyć naleśnika.

- Ojej, dziękuję kochanie... - Pogłaskała młodszego syna po głowie. - Chcesz naleśnika?

Luke wziął głęboki wdech, by nie dać się wyprowadzić z równowagi.

Kiedy kobieta nakładała młodszemu braciszkowi jedzenie na talerz, ten odwrócił się, by pokazać starszemu język. Luke miał wrażenie, że Jack testuje jego cierpliwość, która swoją drogą powoli zanikała, więc dla ośmiolatka byłoby lepiej, gdyby nie próbował tego zrobić.

- Idę na trening - mruknął Luke, niespecjalnie mając ochotę patrzeć, jak jego brat bez żadnego kłopotu dostaje to, o co wcześniej musiał prosić on.

- Oj Lukey, nie obrażaj się, przecież tylko żartowałam. - Kobieta posłała mu ciepły uśmiech, zauważając jego zirytowanie. - Też dostaniesz jednego. - Puściła mu oczko.

Starszy również się uśmiechnął i zajął miejsce koło brata, czochrając jego włosy, ponieważ doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ten tego nienawidzi, z resztą tak samo jak on. Jack spojrzał na niego spode łba, ale Luke udał, że tego nie zauważył. Zadowolony zabrał się za konsumowanie ulubionego dania.

◘ ◘ ◘

- Wychodzę! - krzyknął blondyn, łapiąc za klamkę.

- Luke! A gdzie buziak na pożegnanie? - usłyszał zasmucony głos mamy, który powstrzymał jego działanie.

three hundred and sixty five days ◈ mukeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz