Bobrowniki, Polska. 22 sierpnia 1939, godzina 14:28 (UTC+1)
Akrobata otworzył oczy. Leżał na wjeździe do jakiejś bocznej uliczki. Styl wyglądał na przedwojenny. Wstał z ziemi równocześnie z Błyskiem. Odwrócili się. Osiem metrów od nich stał Generał John z opuszczoną głową.
- Dosyć John! Cokolwiek planujesz, powstrzymamy cię! - krzyknął Błysk.
- Nie wydaje mi się. Miałem przed chwilą przebłysk geniuszu. Jestem wdzięczny losowi, że udało mi się cofnąć was do tej daty, ale wolę zachować ten perfekcyjny plan dla siebie. Tymczasem, muszę zająć się wami. Nawet mam już pomysł - z ręki zaczęło mu się wysuwać działko. - Gdy byłem w więzieniu udało mi się potajemnie wmontować w rękę nie byle jakie działo, bowiem do usuwania pamięci. Ale po co wam to mówię? I tak zaraz o tym zapomnicie.
Akrobata chciał coś powiedzieć, ale jego arcy-wróg wystrzelił żółty promień, który natychmiast ich trafił. Dalej nie pamiętał nic, oprócz tego, że upadł na ziemię i stracił przytomność.
Dęblin, Polska. 23 sierpnia 1939, godzina 8:12 (UTC+1)
Nagle usłyszał głos.
- Hej! Wstawaj, obudź się.
- CO?! - spytał niewybudzony Filip. Powoli otworzył oczy. Ukazał mu się widok pokoju z poobdzieranymi tapetami. Przed jego łóżkiem, na krześle siedział dwudziestojednoletni chłopak o ciemnobrązowych włosach oraz oczach w jaśniejszym odcieniu brązu. Miał na sobie strój żołnierza. - Kim jesteś, kim ja jestem? Gdzie jestem? Kim on jest? - Filip wskazywał raz na chłopaka, następnie na siebie, na otoczenie, a raz na Michała.
- Nie wiem. To ty powinieneś to wiedzieć.
- Ale ja nie wiem! Mam tyle pustki ile ty tych, tych, no... Tego puchu, co masz na tym...
- Z tego co zrozumiałem masz tyle pustki w głowie ile ja włosów?
- Bingo! - Filip przypomniał już sobie kilka rzeczy.
- No dobrze – powiedział nieznajomy brunet. - A tak w ogóle to nazywam się Jarowit Karaś. Jestem kapralem i służę wojsku. A ty, pamiętasz może, przyjacielu jak się zwiesz?
- Jedyne co kojarzę to jakieś podstawy wiedzy, którą uzyskałem. O wszystkich językach, ktorych się uczyłem, zapomniałem. Wszystkie, prócz tego, którym się posługuję, czyli ten no... Jak ten język się...
- Polski.
- No właśnie, o to mi chodziło!
- Będziesz musiał poszukać dokumentów, które może ci coś przypomną.
- Dokumenty?
- No wiesz. Papiery, na których zapisane jest twoje imię, nazwisko, data urodzenia, pesel...
- A no tak, dzięki.
"Ech... To będzie bardziej czasochłonne niż sądziłem" myślał Jarowit. Następnie zwrócił się do Filipa.
- No dobrze, poszukaj czegoś w kieszeni, a ja spróbuję wybudzić twojego kolegę.
Tak więc Jarowit najpierw zajął się budzeniem Michała. Wyglądało to podobnie, jak u Filipa, z tą różnicą, że Michał chwilowo zapomniał podstaw mowy i nie potrafił nic powiedzieć. Na szczęście, po kilkunastu sekundach przypomniał je sobie. Tymczasem Filip szukał dokumentów i w końcu coś znalazł. Był to prostokątny papier z czcionką „Courier New".
Było tam napisane:
Bilet miesięczny na wszystkie linie ZDiTM.
Imię i nazwisko właściciela: Filip Tokarz
Data urodzenia: 7.07.1991
Jednakże rok przysłoniła plama po coli, przez co nikt nie wiedział o tym, że Filip przybywał z przyszłości. Widoczne były tylko jedynka, dziewiątka i jedynka, lecz Jarowit pomyślał, że jest to cyfra któregoś roku z lat dziesiątych.
- Szczecin? - zdziwił się Jarowit. - To znaczy, że jesteś z Niemiec?
- Nie wiem, ja wciąż prawie niczego nie pamiętam! - odparł Filip.
- Ale w sumie nie masz niemieckiego akcentu, więc pewnie urodziłeś się na polskim terytorium i aktualnie mieszkasz w Szczecinie.
- Możliwe, ale co ja robię w Dęblinie?
- Nie wiem, może byłeś na wakacjach?
- Pojęcia nie mam.
CZYTASZ
Drużyna Y
Science FictionKontynuacja wątków z powieści "Akrobata". Michał Stopczyk to osiemnastolatek, który razem ze swoim zespołem muzycznym zdobył sławę w świecie dwudziestego drugiego wieku. Jednak gdy odkrył w sobie niesamowitą moc, Gen Y, jego życie obróciło się o 1...
