Berno, Szwajcaria. 17 stycznia 1940, godzina 10:40 (UTC+1)
- Kampania wrześniowa, niewątpliwie nie była dla nas dobrym czasem – wygłaszał przemówienie Urbanowicz. - Niestety przegraliśmy wiele bitew, ale dawaliśmy z siebie wszystko i to się liczy! Wystarczy trochę wiary w siebie, a uda nam się odzyskać ojczyznę. Nieważne czy jutro, za miesiąc, czy nawet za dziesięć lat! Wystarczy odrobina wiary i damy radę. Wystarczy trochę potrenować i od razu będziecie zdolni zrobić więcej. Z powodu bitew, treningi nie odbywają się już regularnie, dlatego niczego wam nie każę. Ale posłuchajcie moich słów, a zobaczycie, że jeszcze uda nam się pokonać Niemców!
Po zakończeniu przemowy, wszyscy uczniowie zaczęli wiwatować na cześć Witolda. Każdy zgadzał się z jego zdaniem, nawet Adam Wrona. Po chwili jednak wszyscy się rozeszli. Niektórzy od razu postanowili wziąć się za siebie i trochę poćwiczyć, a inni pomajstrować przy pojazdach, których z powodu spalenia szkoły w Dęblinie nie było zbyt wiele. Zaledwie trzy czołgi, pięć motocykli i dwa samoloty. Tak więc często kończyło się na wypożyczaniu środków transportu takich jak motory, czy samochody od mieszkańców.
A co do miejsca, w którym się znajdowali. Była to ich nowa placówka na obrzeżach Berna, która ukryta została wśród drzew pięknego szwajcarskiego lasu, tuż przy górze Gurten. Była to dość strategiczna kryjówka, ponieważ Szwajcaria nie brała udziału w wojnie, a więc nie było szans na bombardowanie, ani na kolejne spalenie ich bazy przez wojska niemieckie, chyba że by ją znaleźli. Albowiem niektóre oddziały wroga stacjonowały w wielu sekretnych kryjówkach w Alpach, a więc niedaleko. Na szczęście budynek oraz hangar, które do nich należały, działały pod przykrywką Uniwersytetu Nauk Mechanicznych w Bernie, tak więc Niemcy nie mogli czegokolwiek podejrzewać.
W każdym razie po przemowie wszyscy się rozeszli. Białe Orły były jednymi z tych osób, które od razu zabrały się za ćwiczenia, lecz pan Witold poprosił pięciu z nich do swojego gabinetu. Byli to oczywiście Filip, Michał, Jarowit, Łukasz oraz Hubert.
- Dobrze, że jesteście - powiedział, zamykając drzwi do pomieszczenia. Wyróżniało się ono na tle pozostałych, ponieważ było najbardziej zadbane. W reszcie odrywały się tapety, a tynk leciał z sufitów. Ogółem cała placówka nie prezentowała się najlepiej, ale i tak nie była najgorsza. Miała służyć tylko do nocowania i jadania, ponieważ większość czasu młodzi żołnierze spędzali na bitwach. - A więc przejdźmy do rzeczy. Otóż uważam, że na przykład to co Filip zrobił z tamtym czołgiem, wtedy podczas pojedynku pod naszą dawną bazą...
„Błagam, nie mów, że to jest zagrożenie dla społeczeństwa" – myślał Filip. - „Błagam, nie mów, że to jest zagrożenie dla społeczeństwa!"
- To było niesamowite! Ciekawi mnie skąd masz taką siłę - pochwalił Filipa Witold.
„Nieeeee!" - krzyczał w myślach Filip. - „Zaraz, co?"
- Macie niezwykłe talenty! Jarowit, jesteś niesamowitym taktykiem, wtedy na bitwie prawie pokonaliście z Filipem tego robota! A Michał, Hubert? Na treningach świetnie sobie radziliście, żołnierze. Michał, jesteś niesamowitym biegaczem, a ty Hubert... Wiele razy wykazałeś się w bitwach na mrozie! Bez problemu przetrwasz w każdym terenie, nieważne co się stanie i gdzie się znajdziesz. Natomiast Łukasz to wyśmienity strzelec wyborowy! Zaskakuje Niemców na bitwach z tą swoją celnością. Poza tym na tle Białych Orłów wasza piątka najlepiej ze sobą współpracuje. Doskonale się dogadujecie! Pamiętam jak na początku Jarowit był niechętny, abyśmy przyjęli Filipa i Michała. „Sprawiedliwość" i tak dalej. Ale mimo tamtej sprzeczki, przyjaźnicie się! Świetnie sobie radzicie na akcjach, nawiązaliście więzy przyjaźni i pomagacie sobie w trudnych sytuacjach.
Chłopacy spojrzeli po sobie. To była prawda. W ciągu minionych pięciu miesięcy stali się dobrymi przyjaciółmi i mogli sobie nawzajem zaufać.
- Tak więc chciałbym abyście nie spoczywali na laurach. Oby tak dalej. Mam nadzieję, że od razu zabierzecie się za dalszy trening oraz będziecie pomagać waszym kolegom z drużyny.
- Dobrze generale – odpowiedział Jarowit. - Będzie pan z nas dumny.
- Zaiste będą z was ludzie, żołnierze.
CZYTASZ
Drużyna Y
Science FictionKontynuacja wątków z powieści "Akrobata". Michał Stopczyk to osiemnastolatek, który razem ze swoim zespołem muzycznym zdobył sławę w świecie dwudziestego drugiego wieku. Jednak gdy odkrył w sobie niesamowitą moc, Gen Y, jego życie obróciło się o 1...
