Rozdział 15: Ucieczka

19 2 1
                                        

Alpy austriackie. 21 lutego 1940, godzina 14:25 (UTC+1)

Filip i Michał wpatrywali się zdziwieni w Jarowita, aka Polskiego Patriotę.

- Ty... Udało ci się! Pokonałeś Cyberloty! - odezwał się radośnie Michał.
- W rzeczy samej. Byłem tam, to były czasy... - odpowiedział kapitan brygady.- A co u was?
- Cóż, właśnie mieliśmy zginąć w komorze gazowej - zaczął Filip. - Na szczęście, zjawiłeś się ty, i dzięki tobie nie zakończyliśmy swych żywotów przed urodzeniem.
- Chwila... Jak to przed urodzeniem?
- No cóż... Ten robot ma specjalne działo do usuwania pamięci, to właśnie nim ją nam usunął. A pamiętamy to, ponieważ zrobił to jeszcze raz, lecz o tym nie wiedział, co doprowadziło do przypomnienia sobie wszystkiego! Teraz pamiętamy kim jesteśmy i skąd pochodzimy. A właściwie, z kiedy... Bo, możesz nie wierzyć, ale to prawda, jesteśmy z przyszłości.

Nastała chwila ciszy, a następnie Jarowit wybuchnął śmiechem.

- Dobry żart. Ostatnio się tak uśmiałem, gdy Adam powiedział, że jest fajny! Nie no, chyba dorwaliście się do jakichś moich zapisków i coś sobie ubzduraliście! Haha!

Filip i Michał spojrzeli na niego poważnie. Zmierzyli go wzrokiem. Ten spojrzał im w oczy. Widać było, że mówili poważnie.

- Zaraz... Wy naprawdę jesteście z przyszłości!

- Zgadza się - odparł Filip. Następnie opowiedział przyjacielowi z przeszłości całą historię w skrócie.

- Czyli ogólnie to cofnęliście się w czasie, by poprosić mnie o wskazówki, rady itepe?
- Tak, dokładnie tak.
- Niestety, nie do końca wiem co to są te całe Geny Y, a w dodatku żadnego takiego nie posiadam. W tym momencie to wy wiecie o nich więcej ode mnie.
- Właśnie, że posiadasz. Chcieliśmy odwiedzić Polskiego Patriotę z 1949, a niektórym, na przykład mnie, było wiadomo, że takową moc posia...

- Nie wiem, może. Nie powinniście mi jednak o tym mówić. Czasem dla dobra własnego jak i pozostałych lepiej nie znać przyszłości.

- Widzisz... W naszym przypadku akurat jest to konieczne - zaczął Michał. - Z tego wszystkiego, co się stało, mógł wyniknąć niezły bajzel...

- No dobra, niech ci będzie. Mów.

- Jasne... Ale później. Najpierw skończmy z nimi! - wskazał za Jarowita.

Chłopak obrócił się. Za nimi biegła straż. Szybko ruszyli do akcji. Zajęło im to pół minuty, ale w końcu pokonali wszystkich. Filip złapał jednego za szyję. To znowu był "Muskuś".

- Gadaj, gdzie są nasze spadochrony!

- Nigdy!

Ścisnął go bardziej, przez co zaczął się dusić.

- Aaaach! Budynek piąty, pomieszczenie drugie!

Puścił go i wyszli na zewnątrz. Znajdowali się przy budynku czwartym, a więc była to krótka droga. Przemknęli się do niego, pokonali kilku strażników i wtargnęli do magazynu. Było tam pełno skonfiskowanych więźniom rzeczy, w tym drążek Filipa. Ten rozszerzył go i uśmiechnął się. Zabrał także pistolet. Michał wziął dwa plecaki należące do Łukasza. W jednym znajdował się złożony łuk i kołczan, a w drugim kusza, trzydzieści strzał i pięćdziesiąt bełtów. Jarowit włożył swój miecz do pochwy, a w ręce wziął tarczę i mały karabin. Natomiast do drugiej kieszeni pochwy strzelbę.

Następnie wybiegli z budynku i zaczęli walczyć z Niemcami. Filip okładał ich drążkiem, Michał rzucał wyładowaniami elektrycznymi, a Jarowit uderzał końcówkami tarczy. Dostrzegli ich Łukasz, Kuba, Jędrek i Adam.

Drużyna YOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz